W Krakowie rusza inicjatywa „Można szybciej!”, której celem jest wyłapanie miejsc, w których autobusy i tramwaje tracą cenne minuty przez źle zaprojektowaną organizację ruchu, nieefektywną sygnalizację czy przestarzałą infrastrukturę. W ramach akcji uruchomiono internetową mapę problemów, na którą mieszkańcy mogą zgłaszać własne propozycje zmian.
Krakowska komunikacja miejska od lat mierzy się nie tylko z problemem korków czy rosnącej liczby samochodów, ale również z wieloma drobnymi, choć bardzo kosztownymi w skutkach niedociągnięciami organizacyjnymi. To właśnie na nich koncentruje się nowa akcja społeczna „Można szybciej!”, której autorzy chcą pokazać, iż poprawa funkcjonowania transportu publicznego nie zawsze wymaga wielomilionowych inwestycji.
Pod adresem www.moznaszybciej.pl udostępniona została internetowa mapa, na której zaznaczane są tzw. wąskie gardła miejskiego transportu. Każdy punkt zawiera opis problemu oraz propozycję rozwiązania. w tej chwili na mapie znajduje się już ponad 30 lokalizacji, ale organizatorzy podkreślają, iż to dopiero początek.
Mapa tworzona z udziałem mieszkańców i praktyków
Pierwsze zgłoszenia, które trafiły na mapę, powstały po rozmowach z kilkunastoma motorniczymi i kierowcami autobusów MPK. Teraz do współtworzenia projektu zaproszeni są także mieszkańcy. Formularz zgłoszeniowy ma być prosty i szybki, tak by każdy mógł wskazać miejsce, w którym komunikacja miejska działa zbyt wolno lub niepotrzebnie stoi.
Autorzy inicjatywy zaznaczają, iż nie chodzi o forsowanie z góry ustalonych rozwiązań. Wręcz przeciwnie – liczą także na głosy krytyczne, uwagi do już opisanych punktów i propozycje alternatywnych zmian. Wszystkie zebrane postulaty, wraz z komentarzami i korektami, mają ostatecznie trafić do władz miasta.
Założenie jest proste: spróbować merytorycznie porozmawiać o usprawnieniach w transporcie publicznym, bez politycznych sporów, które coraz częściej dominują debatę o mieście. Twórcy akcji przekonują, iż sprawniejsza komunikacja miejska leży w interesie wszystkich – nie tylko pasażerów, ale również kierowców. Im więcej osób wybiera tramwaj czy autobus, tym mniejsze korki na ulicach.
Małe zmiany, duży efekt
W centrum inicjatywy stoi przekonanie, iż Kraków powinien stać się „strefą szybkiego transportu miejskiego”. Nie chodzi jednak o hasło marketingowe, ale o praktyczne ulepszenia możliwe do wprowadzenia tu i teraz, bez czekania na odległe wielkie inwestycje.
Zdaniem autorów akcji lista problemów jest długa. Znajdują się na niej m.in. źle zaprogramowane sygnalizacje świetlne, samochody blokujące buspasy, przestarzałe rozjazdy tramwajowe, niepotrzebne ograniczenia prędkości czy nieprzemyślana organizacja przestrzeni wokół przystanków. W efekcie przejazd komunikacją miejską w wielu miejscach przypomina – jak obrazowo wskazują pomysłodawcy – film odtwarzany w zwolnionym tempie.
Rondo Grzegórzeckie symbolem komunikacyjnego zastoju
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów wskazywanych przez inicjatywę jest Rondo Grzegórzeckie. To jeden z kluczowych węzłów komunikacyjnych w mieście, a zarazem miejsce, gdzie tramwaje potrafią tracić wyjątkowo dużo czasu.
Problem ma kilka wymiarów. Najpierw składy długo czekają na możliwość wjazdu na skrzyżowanie, później zdarza się, iż blokują się wzajemnie na centralnej wyspie, a na końcu muszą jeszcze odstać swoje przy wyjeździe. W praktyce pokonanie jednego ronda potrafi kosztować pasażerów kilka minut, choć teoretycznie powinno odbywać się płynnie.
Rozjazdy jak z poprzedniej epoki
Kolejnym problemem są rozjazdy tramwajowe o przestarzałej konstrukcji. W Krakowie wciąż montowane są rozwiązania, które wymuszają zwalnianie tramwajów choćby do 10 km/h. To oznacza, iż nowoczesny transport szynowy w wielu miejscach porusza się z prędkością, która nie przystaje ani do potrzeb miasta, ani do możliwości taboru.
Od lat zwracają na to uwagę aktywiści związani z profilem „Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK”, postulując stosowanie nowocześniejszych konstrukcji, znanych z innych miast, które pozwalają pokonywać rozjazdy znacznie szybciej. Choć ich montaż jest droższy, każdorazowa oszczędność czasu – liczona choćby w dziesiątkach sekund – przy setkach przejazdów dziennie może przynosić bardzo wyraźne efekty.
Buspas coraz częściej staje się „multipasem”
Osobną kategorię problemów stanowią buspasy. W teorii mają one gwarantować autobusom płynny przejazd. W praktyce – jak wskazują autorzy akcji – coraz częściej korzysta z nich tak wiele uprzywilejowanych pojazdów, iż ich funkcja zaczyna się rozmywać.
Szczególnie mocno widać to na alejach Trzech Wieszczów, gdzie kursuje prawie 30 linii autobusowych wykonujących codziennie ponad tysiąc kursów. Coraz dłuższa lista wyjątków sprawia, iż buspas przestaje być realnym narzędziem uprzywilejowania transportu zbiorowego. Wśród propozycji zmian pojawia się m.in. ograniczenie części obecnych uprawnień oraz wydłużenie buspasów tam, gdzie ich obecna długość nie zapewnia autobusom faktycznej przewagi.
Kierowcy blokujący autobusy – czas na egzekwowanie przepisów?
Na mapie znalazły się również miejsca, gdzie problemem nie jest sama infrastruktura, ale zachowania kierowców. Chodzi o sytuacje, w których samochody wjeżdżają na buspas lub skrzyżowanie mimo braku możliwości dalszej jazdy i ostatecznie blokują przejazd autobusom.
Takie zjawiska mają być szczególnie widoczne m.in. na skrzyżowaniu ul. Kamieńskiego z ul. Czyżówką oraz al. Mickiewicza z ul. Królewską. Autorzy inicjatywy sugerują, iż samo apelowanie o ostrożność może nie wystarczyć. Ich zdaniem warto rozważyć zarówno dodatkowe oznakowanie, jak i skuteczniejsze egzekwowanie przepisów, np. z wykorzystaniem monitoringu zamontowanego w autobusach.
„Szybki tramwaj”, który nie jest szybki
Krytyczna uwaga dotyczy także samej filozofii funkcjonowania tramwajów w Krakowie. Choć pojazdy są technicznie przystosowane do jazdy z prędkością choćby 70 km/h, w mieście nie ma odcinka torowiska, na którym dopuszczono by taką szybkość. W wielu miejscach obowiązują limity znacznie niższe, czasem wynoszące zaledwie 20 km/h.
Szczególnie jaskrawym przykładem jest tunel Krakowskiego Szybkiego Tramwaju, gdzie składy mogą jechać tylko 40 km/h. Według autorów akcji trudno w takim przypadku mówić o pełnym wykorzystaniu potencjału infrastruktury, która z założenia miała przyspieszać przemieszczanie się po mieście.
Bonarka pokazuje, iż problemem bywa choćby zbyt wąski chodnik
Nie wszystkie komunikacyjne zatory wynikają z sygnalizacji czy złych przepisów. Czasem przyczyną opóźnień jest po prostu źle urządzona przestrzeń wokół przystanku. Taki przypadek ma dotyczyć przystanku Bonarka w kierunku centrum.
W godzinach szczytu gromadzi się tam duża liczba pasażerów, którzy na zbyt wąskim chodniku muszą przeciskać się przy wsiadaniu i wysiadaniu. To wydłuża postoje autobusów i obniża płynność ruchu. Według inicjatorów rozwiązaniem byłoby poszerzenie chodnika, tym bardziej iż – jak wskazują – miejsce na taką inwestycję istnieje, a sama potrzeba jest od dawna znana.
Zamiast czekać na wielkie inwestycje
Twórcy „Można szybciej!” przekonują, iż Kraków zbyt często skupia się na dużych projektach, których realizacja zajmie jeszcze lata, zamiast konsekwentnie poprawiać codzienne funkcjonowanie już istniejącej sieci transportowej. Ich zdaniem mieszkańcy nie powinni w tym czasie bezradnie stać w korkach i tracić minut na źle ustawionych światłach.
Nowa mapa ma być próbą zebrania konkretnych, lokalnych postulatów, które da się przełożyć na realne decyzje organizacyjne. Celem nie jest tworzenie kolejnego katalogu skarg, ale pokazanie, iż choćby drobne korekty mogą przełożyć się na szybsze przejazdy, większą punktualność i wyższy komfort codziennego podróżowania po mieście.
W praktyce stawką jest coś więcej niż kilka minut mniej w rozkładzie jazdy. Sprawniejsza komunikacja miejska może stać się jednym z najprostszych i najtańszych sposobów na ograniczenie korków i poprawę jakości życia w Krakowie.
Grzegorz Górski

3 godzin temu










