Mundial nie dla biało-czerwonych

bialyorzel24.com 1 godzina temu

Piłkarska reprezentacja Polski nie poleci latem za Wielką Wodę. W finałowym meczu barażowym o awans na mundial 2026 biało-czerwoni rządzili na boisku, ale nie popisali się w defensywie i przegrali ze Szwecją 2:3. Decydujący gol padł – gdy pachniało już dogrywką – w 88. minucie.

Polacy pokazali w Sztokholmie piłkę ładną dla oka, ale brakowało w niej lepszej gry w defensywie. Fot. pzpn.pl

W zgodnej opinii kibiców, dziennikarzy i ekspertów drużyna Jana Urbana rozegrała na Arena Strawberry w Solnie (dzielnica Sztokholmu) bardzo dobry mecz. Potwierdzały to liczby – Polacy znajdowali się przy piłce przez 67 procent czasu gry, oddali 15 strzałów na bramkę (rywal 9), wykonywali 9 rzutów rożnych (Szwedzi 2). Niestety, w defensywie różowo nie było.

Nikt w obronie nie popełnił tak grubego błędu jak Jan Bednarek w półfinale baraży z Albanią (wygrana 2:1). Drużyna pokazała charakter, po gola Karola Świderskiego i Nikoli Zalewskiego dwa razy odrabiała straty, ale „szwedzcy drwale”, jak określił gospodarzy jeden z komentatorów, po golu Viktora Gyoekeresa dopięli celu.

Szwedzi wzięli rewanż za mecz sprzed 4 lat, gdy na Stadionie Śląskim w Chorzowie przegrali z Polską 0:2 baraż o awans na mundial w Katarze. Tym samym ekipa ze Skandynawii weźmie udział w mundialu, który odbędzie się na stadionach w USA, Kanadzie i Meksyku. Polska nie pojedzie na wielki turniej po raz pierwszy od 2014 roku, gdy brakło jej na mundialu w Brazylii.

Pierwszy raz od 12 lat polskiej reprezentacji braknie w wielkim turnieju. Fot. pzpn.pl

Lepiej grać słabo?

Trudno ocenić takie spotkanie, bo graliśmy najlepsze spotkanie pod moim kierownictwem w reprezentacji. Sprawiliśmy Szwedom mnóstwo problemów. Brakło szczęścia w kluczowych momentach – komentował na gorąco Jan Urban w rozmowie z TVP.

Polacy padli w dramatycznych okolicznościach, zebrali wiele pochwał, ale po meczu, choć coach polskiej reprezentacji budzi powszechną sympatię, pojawiły się konkretne głosy krytyki. „Graliśmy ładnie, ale zbyt ofensywnie, bez balansu między formacjami”, „Kiwior jest bez formy, Cash też, kilku piłkarzy oddychało w końcówce rękawami”, „Zalewski jest świetny w przodzie, ale nic nie daje w obronie”, „zawiodła analiza przeciwnika”, „dlaczego Urban zwlekał ze zmianami” – zżymali się po wszystkim niektórzy dziennikarze.

Ciężko jest przełknąć taką porażkę, gdy wiesz, iż nie jesteś słabszym zespołem. Drużyna mogła się podobać, ale takie mecze jak ten, a był on wyjątkowy, trzeba po prostu wygrać. Wolałbym grać słabo i awansować. Widać jednak, iż tworzy się zespół na przyszłość – opisywał swoje pomeczowe odczucia selekcjoner Biało-Czerwonych.

Trener nie „poleciał”

Przegrane eliminacje do MŚ zwykle kończyły pracę selekcjonera z kadrą, jednak Cezary Kulesza odstąpił od niepisanej reguły. Mało tego, postawa piłkarzy z orzełkiem na piersiach zrobiła na prezesie PZPN-u tak duże wrażenie, iż ten krótko po meczu ogłosił Urbanowi dobrą nowinę.

„Piłka bywa brutalna. (…) Wszyscy czujemy niedosyt. Przed chwilą w szatni podziękowałem drużynie za walkę. Poinformowałem również, iż kontrakt z Janem Urbanem zostanie przedłużony” – poinformował szef PZPN na platformie X.

Jan Urban marzył, by po 40 latach wrócić na mundial jako trener kadry. Fot. pzpn.pl

Osłodziło to pewnie trenerowi gorycz porażki na „truskawkowym” stadionie. Nie zmienia to faktu, iż Urban cierpiał na wielu polach. Wiadomo przecież, iż grał w zespole Antoniego Piechniczka, który w 1986 roku wystąpił na MŚ w Meksyku i marzył, by wrócić tam w roli trenera.

Gdyby Polska wygrała w Sztokholmie, na mundialu zmierzyłaby się w grupie z Tunezją, Holandią i Japonią. Mecze z udziałem tych ekip odbędą się kolejno na Estadio BBVA w meksykańskim Monterrey (15.06), na NRG Stadium w Houston (20.06) i na AT&T Stadium w Dallas (26.06). Dodajmy, iż 40 lat temu Polacy wszystkie mecze grupowe rozegrali w Monterrey.

„Time to say goodbye”?

Mecz ze Szwedami był dla Roberta Lewandowskiego spotkaniem nr 165 w reprezentacji Polski (89 goli) i setnym w roli kapitana. Goleador Barcelony w sierpniu skończy 38 lat, toteż z miejsca pojawiły się pytania, czy to aby nie koniec jego przygody z reprezentacją.

Krótko po meczu na jednym z kanałów internetowych zawodnika Barcelony pojawiło się zdjęcie samotnego Lewandowskiego trzymającego w ręku opaskę kapitana. Postowi towarzyszyła piosenka „Time to say goodbye” w wykonaniu Sarah Brightman i Andrei Bocellego.

Robert Lewandowski rozegrał setny mecz w roli kapitana reprezentacji. Fot. pzpn.pl

W wypowiedzi dla TVP „Lewy” tłumaczył, iż nie była to żadna deklaracja z jego strony, raczej rodzaj podziękowania dla kibiców.

Po takim meczu ciężko cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem, czy słowa, które trener znalazł, czy my, opiszą to, co my czujemy. Futbol bywa brutalny. Możesz grać, strzelać bramki, ale potem zostajesz z niczym. Byliśmy blisko i tak naprawdę wracamy do domu bez niczego – zaznaczył Lewandowski.

Pytany o swoją przyszłość w drużynie narodowej, niczego nie przesądzał. – Nie wiem, muszę przemyśleć parę rzeczy, nie jestem w stanie złożyć żadnych deklaracji. Muszę się zastanowić, co dalej – skwitował z bardzo smutną miną.

Mundial zostanie rozegrany w dniach 11 czerwca – 19 lipca. Weźmie w nim udział 48 drużyn, które zostały podzielone na 12 grup. W meczu otwarcia Meksyk podejmie RPA. Tytułu broni Argentyna.

50 milionów koło nosa

Porażka w meczu finałowym baraży ze Szwecją oznacza, iż Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej przeszedł koło nosa potężny zastrzyk gotówki. W przypadku awansu związek zarobiłby aż 50 mln złotych, na co złożyłyby się przelewy od FIFA, ale też od sponsorów. Informację przekazał Mateusz Miga z TVP Sport.

Tomasz Ryzner

Idź do oryginalnego materiału