Na SOR-ze we Wrocławiu czekała 31 godzin. "Leżałam w składziku na miotły, z wiadrem zamiast toalety"

1 godzina temu
Najpierw z SOR-u we Wrocławiu zostałam wypisana, a raczej wykopana - mówi pani Krystyna. Ratownik, który przywiózł ją tam karetką, był zdziwiony, iż wychodzi. Poradził, by z tak wysokim ciśnieniem koniecznie zapisała się ponownie... do kolejki na SOR.
Idź do oryginalnego materiału