Coraz więcej osób patrzy na swoje oszczędności z rosnącym niepokojem. Jeszcze niedawno lokaty dawały realną szansę na zysk. Dziś sytuacja wyraźnie się zmienia – oprocentowanie spada, a inflacja znów zaczyna zjadać zgromadzone pieniądze.
Mapa Polski z napisem pilne Fot. Warszawa w PigułceOprocentowanie w dół. Banki ograniczają oferty
W ostatnich tygodniach banki zaczęły systematycznie obniżać oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych. Najlepsze oferty, które jeszcze niedawno przyciągały klientów, stają się coraz rzadsze.
Średnie oprocentowanie topowych lokat spadło do około 4,5 proc. rocznie. To mniej niż jeszcze miesiąc temu i wyraźnie mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie niemal zniknęły depozyty z oprocentowaniem na poziomie 7 proc.
Promocje tylko na papierze
Banki przez cały czas kuszą reklamami, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Wysokie oprocentowanie często dotyczy tylko niewielkich kwot albo obowiązuje przez krótki czas.
Jak zwraca uwagę analityk Bartosz Turek, atrakcyjne stawki obejmują zwykle ograniczone limity wpłat. W praktyce oznacza to, iż tylko część oszczędności pracuje na wyższym procencie.
Po zakończeniu promocji oprocentowanie spada, często do poziomów znacznie niższych niż oczekiwali klienci.
Coraz więcej warunków, coraz mniej zysków
Problemem są też wymagania stawiane przez banki. Żeby skorzystać z lepszej oferty, trzeba spełnić szereg warunków.
Często konieczne jest otwarcie nowego konta, wpłata „nowych środków”, regularne płatności kartą albo wyrażenie zgód marketingowych. Im wyższe oprocentowanie, tym dłuższa lista wymagań.
W efekcie wiele osób rezygnuje. Wybierają prostsze, ale słabiej oprocentowane produkty.
Dane NBP nie zostawiają złudzeń
Statystyki potwierdzają ten trend. Według Narodowego Banku Polskiego średnie oprocentowanie lokat zakładanych w lutym wyniosło zaledwie 3,21 proc. rocznie.
W przypadku depozytów długoterminowych było jeszcze gorzej – często poniżej 3 proc. To poziom, który trudno uznać za atrakcyjny w obecnych warunkach.
Inflacja znów wygrywa
Największy problem jest prosty – pieniądze tracą na wartości szybciej, niż pracują na lokacie.
Przy inflacji na poziomie 3 proc. lokata musi dawać ponad 3,7 proc. brutto, żeby realnie ochronić oszczędności. Przy wyższej inflacji wymagany zysk rośnie jeszcze bardziej.
Eksperci szacują, iż przy inflacji 4 proc. potrzebne jest około 5 proc. oprocentowania. Przy 5 proc. inflacji – już ponad 6 proc. Takich ofert na rynku jest coraz mniej.
Co to oznacza dla oszczędzających
Sytuacja robi się niewygodna. Trzymanie pieniędzy na lokacie coraz częściej oznacza realną stratę.
Dodatkowo globalne napięcia, m.in. na Bliskim Wschodzie, mogą podbić ceny surowców i zwiększyć presję inflacyjną. To oznacza, iż problem może się jeszcze pogłębić.
Dla wielu osób to moment, w którym trzeba na nowo przemyśleć strategię oszczędzania. Bo klasyczne lokaty przestają być bezpieczną przystanią, jaką były jeszcze niedawno.

26 minut temu











