Najsłynniejsza dyrektorka przedszkola w Polsce zawieszona. Sprawę bada prokuratura

2 godzin temu

W nyskiej oświacie wybuchł skandal dotyczący funkcjonowania Przedszkola nr 10. Jego główną bohaterką jest Sylwia Wardakas, wieloletnia dyrektorka placówki. Podstawowy zarzut pod jej adresem to blisko dwa tysiące godzin ponadwymiarowych i doraźnych zastępstw, jakie pani dyrektor wygenerowała w latach 2024-2025.

Sprawę nagłośniło Stowarzyszenie „Nysa Patrzy”. Utworzyły je osoby, które wcześniej doprowadziły do organizacji referendum w sprawie odwołania burmistrza Kordiana Kolbiarza i rady miejskiej w Nysie. Do urn poszło jednak zbyt mało mieszkańców, aby wynik głosowania był wiążący.

Z udostępnionych przez Stowarzyszenie dokumentów wynika, iż Sylwia Wardakas miała pobierać wynagrodzenie za zajęcia, w których fizycznie nie uczestniczyła.

Zgodnie z pismami kierowanymi do Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli, dyrektorka przedszkola nr 10 w Nysie miała podpisywać się w dziennikach zajęć, podczas gdy w rzeczywistości dziećmi opiekowała się jedynie pomoc nauczyciela, niemająca uprawnień do prowadzenia zajęć dydaktycznych. Stanowi to rażące naruszenie art. 6 Karty Nauczyciela, dotyczącego rzetelnej realizacji zadań dydaktycznych i zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom.

Strach, płacz i mobbing? Pojawiły się dramatyczne relacje

Choć budynek przedszkola nr 10 w Nysie jest opisywany jako zadbany i czysty, to relacje pracowników i rodziców pojawiające się od nagłośnienia wątpliwych praktyk dyrekcji malują zgoła inny obraz atmosfery panującej wewnątrz. Pracownicy wprost mówią o zastraszaniu, izolacji i publicznym poniżaniu w obecności dzieci i rodziców.

Wstrząsającą relację przedstawiła jedna z matek, pod postem Stowarzyszenia „Nysa Patrzy”. Opisała sytuację, w której Sylwia Wardakas miała wywierać presję na dzieci przed występem dla burmistrza. Gdy sprawa trafiła do urzędników, reakcja dyrektorki była niecodzienna.

„Najpierw próba zastraszenia sądem. Następnie gwałtowna zmiana tonu po usłyszeniu o wpływowych znajomościach rodzica. Finał to płacz, klękanie przed dzieckiem i matką w łazience oraz prośby o wycofanie oskarżeń” – czytamy w komentarzu.

Sprawa pobierania wynagrodzenia za ogromną liczbę nadgodzin, ale też podejrzenia stosowania wobec podwładnych praktyk noszących znamiona mobbingu trafiła do Kuratorium Oświaty w Opolu. Zawiadomienie trafiło też do Prokuratury Rejonowej w Nysie.

Dyrektor Sylwia Wardakas zawieszona. Co działo się w przedszkolu nr 10 w Nysie?

Prokuratura wszczęła śledztwo. I właśnie tym burmistrz Kordian Kolbiarz uzasadniał podczas sesji Rady Miejskiej w Nysie w dniu 25 marca 2026 decyzję o zawieszeniu dyrektorki przedszkola nr 10. Kolejnym argumentem był dramatyczny apel podpisany przez 20 pracowników placówki. Wcześniej wiceburmistrz Elwira Ślimak informowała, iż Sylwia Wardakas wzięła L-4.

– Zawieszenie oznacza brak możliwości świadczenia pracy w przedszkolu. Skala wątpliwości zgłaszanych przez pracowników oraz pismo z prokuratury nie pozostawiły wyboru – argumentował Kordian Kolbiarz.

Podczas środowej sesji radni opozycji pytali jak to możliwe, iż przez tyle lat nikt nie zauważył nieprawidłowości.

– W wykazie godzin ponadwymiarowych i doraźnych zastępstw widać, iż od roku 2019 przedszkole zarządzane jest nieprawidłowo. Nie ma takich sytuacji w innych przedszkolach – komentował radny Sławomir Siwy.

Wtórował mu Piotr Smoter. – Ciężko uwierzyć, iż do tej pory nie zauważył pan żadnych nieprawidłowości. Gdy zostawał pan burmistrzem mówił pan, iż będzie się zajmował oświatą osobiście, ponieważ leży ona panu na sercu. Przez tyle lat nie zauważył pan chociażby liczby nadgodzin? Podpisywał pan co miesiąc dokumenty, a tam jawnie brakuje etatu. Okazało się, iż to nie pan, nie gminna instytucja publiczna, a społecznicy odkryli nieprawidłowości – dodał radny Piotr Smoter.

Robert Adamczyk ze Stowarzyszenia „Nysa Patrzy” zauważa, iż rotacja pracowników w placówce była ogromna, a braki kadrowe (wakaty na stanowiskach psychologów i nauczycieli wspomagających) próbowano łatać systemem doraźnych zastępstw, na których korzystać mogła finansowo przede wszystkim dyrekcja.

Władze Nysy krytycznie o społecznikach

We wtorek 24 marca przedstawiciele stowarzyszenia towarzyszyli radnemu Sławomirowi Siwemu w kontroli w przedszkolu nr 10 w Nysie.

– Spędziliśmy w przedszkolu trzy godziny – mówi Robert Adamczyk. – Nie mieliśmy styczności z dziećmi, nie byliśmy w żadnej sali zajęć. Zostaliśmy poproszeni o nienagrywanie dzieci i tego nie robiliśmy. Pani dyrektor Sylwia Wardakas była przychylna, udostępniała dokumenty. Przede wszystkim zapraszała nas, również wybrzmiało to na komisji oświaty. Radny otrzymał dokumenty od pani dyrektor i podpisała je za zgodność z oryginałem. Atmosfera była normalna – relacjonuje.

Ale podczas kolejnej kontroli, którą radny Sławomir Siwy chciał przeprowadzić w środę 25 marca przed sesją, atmosfera była o wiele mniej przyjemna. Z relacji uczestników wynika, iż Sylwia Wardakas odmówiła wydania dokumentów i wezwała policję.

Burmistrz Kordian Kolbiarz i wiceburmistrz Elwira Ślimak zarzucili Sławomirowi Siwemu przekroczenie uprawnień i wprowadzenie osób nieuprawnionych na teren przedszkola. Włodarze Nysy przekonywali, iż mogło to skutkować naruszeniem prawa i wyniesieniem danych. Ponadto radny opozycji usłyszał, iż świadkowie nagrywali dzieci.

– Nikt nigdzie nie wtargnął. Przyszliśmy na zaproszenie pani dyrektor – odpowiada Robert Adamczyk. – Radny Siwy postanowił przeprowadzić kontrolę na mocy artykułu 24.2 ustawy o samorządzie gminnym. W kontekście obecności osób trzecich przepisy nie definiują wprost obecności świadków – mówi.

Dyrektorka Sylwia Wardakas zawieszona. Pierwsze skargi wpłynęły w 2023 roku

Społecznicy zwracają uwagę na dużą rotację pracowników i ciągłe braki kadrowe w przedszkolu nr 10, którym kierowała Sylwia Wardakas. Argumentują, iż to niedopuszczalne w przypadku placówki, która ma pod opieką dzieci z potrzebami specjalnymi.

– Już w 2023 roku wpłynęła skarga na działalność pani dyrektor. Później pojawiły się kolejne skargi. Były to skargi anonimowe, dlatego nie zostały rozpatrzone – mówi Robert Adamczyk.

Sprawa jest rozwojowa. Będziemy do niej wracać.

Czytaj też: Rekrutacja do CBZC w Opolu – 12 tys. zł „na rękę”, a są wakaty

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału