„Nasz pierwszy toast w Gruzji jest zawsze za Boga i za dzień, który nam podarował…” – korespondencja własna z Gruzji

polishexpress.au 16 godzin temu

Wino już stoi na stole, choć nikt jeszcze nie pije. Grube szkło kielichów łapie światło popołudnia, a w powietrzu unosi się zapach winogron i świeżego chleba. W Gruzji nic nie zaczyna się przypadkiem – także uczta. Tu wszystko ma swój czas, sens i kolejność. To nie kolacja. To supra.

Idź do oryginalnego materiału