Krok po kroku, mozolnie uczę się grać na gitarze. Myślałem, iż pójdzie łatwiej i szybciej. A tymczasem postępy są… niewielkie. W każdym razie mnie nie satysfakcjonujące. Może kiedy człowiek jest młody jest inaczej? Nie ma co ukrywać, trochę późno się za to zabrałem. Mam za to ogromne szczęście, iż uczy mnie Krzysztof Gajdka – prawdziwy mistrz. choćby nie marzę o tym, żeby osiągnąć ten poziom. To zresztą niemożliwe, bo on gra całe życie i ma to po prostu we krwi.
Niektórzy to zwyczajnie czują, ja muszę się tego wyuczyć. Mój cel to grać szanty, przy ognisku, na moich ukochanych Mazurach. Dla siebie, dla przyjemności – nie dla publiczności. Żeby móc wspólnie spędzić czas, pośpiewać. To taki mój powrót do przeszłości, do ognisk harcerskich i wspólnej zabawy.
Dlatego staram się codziennie sięgać po gitarę i ćwiczyć, choć parę minut. Poprawić coś drobnego. Uelastycznić palce, szybciej i pewniej zmieniać chwyty.
Mam nadzieję, iż w tym roku uda się zrobić konkretne postępy. To nie jest postanowienie noworoczne, ale… działam.
Stopy wody pod kilem…
PS. Tak, na marginesie tematu – nad śpiewaniem też pracuję. Kroczek po kroczku. I zarówno gitara jak i śpiewa dają mi dużo frajdy, a to najważniejsze. Każdy powinien mieć coś swojego.

2 miesięcy temu













