
Noc z 11 na 12 sierpnia 2017 roku na zawsze wpisała się w historię powiatu kościerskiego. Nikt wtedy nie spodziewał się, iż kilkadziesiąt minut wystarczy, by zmienić krajobraz regionu na dekady, a może i na zawsze. Żywioł, który przeszedł przez gminy Lipusz i Dziemiany, a także inne miejscowości, nie oszczędził niczego – lasów, domów, dróg, linii energetycznych. Siła wiatru, sięgająca w porywach ponad 150 km/h, była porównywana do tropikalnych huraganów. Choć od tamtej nocy minęło już kilka lat, blizny w krajobrazie i pamięci mieszkańców wciąż pozostają żywe. Żywioł, który przeszedł pół Polski Najgwałtowniejsza burza tamtej nocy nie ograniczyła się do Pomorza – przeszła w pasie od Dolnego Śląska, przez Wielkopolskę i Kujawy, aż po wybrzeże. Jej siłę porównywano do huraganów, a prędkość wiatru sięgała 120 km/h, w porywach znacznie więcej. W powiecie kościerskim najdotkliwiej ucierpiało Nadleśnictwo Lipusz – z 23 tysięcy hektarów lasu aż 18 tysięcy zostało zniszczonych, a ponad 4 tysiące hektarów zdewastowano całkowicie. Prace nad przywróceniem drzewostanu realizowane są do dziś. [foto:8247723] Około godziny 23 w piątkowy wieczór zawyły pierwsze syreny strażackie. Druhowie, wyjeżdżając na sygnale, nie mieli pojęcia, iż ta interwencja przerodzi się w tygodnie walki z żywiołem. Drogi blokowały powalone drzewa, wiele budynków straciło dachy, a część gospodarstw – dostęp do prądu i wody. Trzebuń – wieś na linii frontu żywiołu Największe straty w gminie Dz














