NFZ na krawędzi. Składka zdrowotna nie wystarcza na wszystkie zadania

2 godzin temu
Brak natychmiastowych zmian w sposobie finansowania ochrony zdrowia i reform systemowych może doprowadzić do – jak czytamy w Medonecie – poważnych problemów z wypłacalnością. Skutki tej sytuacji odczują niestety pacjenci.Składka zdrowotna nie wystarcza na wszystkie zadaniaFederacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiła najnowsze szacunki dotyczące deficytu środków w Narodowym Funduszu Zdrowia. Jakub Szulc, wiceprezes NFZ, nie zaprzecza tym wyliczeniom. A w rozmowie z serwisem przyznaje: – Wpływy ze składki zdrowotnej nie wystarczają do pokrycia wszystkich zadań, które realizujemy. Będziemy potrzebowali więcej pieniędzy.I przywołuje konkretne liczby, które pokazują, jak gwałtownie rośnie rozbieżność pomiędzy przychodami a wydatkami:• W 2023 r. państwo przekazało do NFZ dodatkowe 200 mln zł.• W 2024 r. dotacja z budżetu państwa wzrosła do 15 mld zł (wstępnie planowano 8 mld zł). • W 2025 r. dotacja urosła do 26 mld zł (wstępnie planowani 18,3 mld zł). • W 2026 r. zaplanowano 26 mld zł. Jaka będzie ostateczna kwota, na razie nie wiadomo.– Fundusz potrzebuje coraz większego finansowania pozaskładkowego i ja z tym nie będę dyskutował – przyznaje w rozmowie z Medonetem Jakub Szulc.I podkreśla, iż system finansowania powinien być dostosowany do rzeczywistych potrzeb, bo realizowane zadania stają się coraz bardziej kosztowne, a ich liczba i stopień skomplikowania stale rosną.Ceny usług medycznych rosły 2,5-krotnie szybciej niż inflacjaTymczasem z raportu Federacji Przedsiębiorców Polskich wynika, iż chociaż państwo przeznacza na ochronę zdrowia 6,8 proc. produktu krajowego brutto, to rzeczywiste potrzeby finansowe znacznie przewyższają gwarancje ustawowe.„W latach 2016-2024 poziom nominalnych wydatków na świadczenia opieki zdrowotnej w ramach NFZ zwiększył się o 160,3 proc., ale liczba wykonywanych świadczeń jedynie o 9,8 proc.” – czytamy w raporcie. „Wydajemy coraz więcej na leczenie, ale nie dostajemy dużo więcej w zamian, przynajmniej w wymiarze ilościowym. Jednostkowy koszt pojedynczego świadczenia w NFZ przez ostatnie 9 lat urósł o 137 proc., podczas gdy poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych podniósł się w tym samym czasie o 52,1 proc. Innymi słowy, poziom cen usług medycznych finansowanych przez NFZ rósł 2,5-krotnie szybciej niż inflacja."W raporcie podkreślono, iż jednym z czynników napędzających wzrost kosztów jest obowiązująca od 2022 r. nowelizacja ustawy dotyczącej minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia.Konsekwencje niewykorzystanych oszczędnościTrudna sytuacja finansowa NFZ nie jest wyłącznie efektem niedostatecznych środków – uważa prof. Maciej Banach, prezes Think Tanku „Innowacje dla zdrowia”. A także konsekwencją niewykorzystanych oszczędności i braku optymalizacji. Luka finansowa w stosunku do średniej unijnej wynosi około 45 mld zł rocznie, a do 2030 r. może osiągnąć choćby 180 mld zł. Znaczna część pieniędzy jest tracona przez nieefektywną organizację systemu opieki zdrowotnej.PRZECZYTAJ TEŻ: Udawał policjanta, seniorka w reklamówce przyniosła 60 tys. zł. Świadkowie złapali oszusta— Część pieniędzy można odzyskać stosunkowo szybko. Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu mogłoby przynieść 7-11 mld zł oszczędności rocznie, głównie dzięki mniejszej liczbie hospitalizacji i interwencji ratunkowych – wylicza w rozmowie z Medonetem. I dalej: – Uszczelnienie systemu wizyt poprzez pełne wykorzystanie Internetowego Konta Pacjenta i eliminację nieodwołanych wizyt to kolejne ok. 180 mln zł rocznie, a ograniczenie powielania badań diagnostycznych mogłoby dać oszczędności liczone w miliardach złotych.Prof. Banach uważa, iż usprawnienie programów lekowych, ich lepsza kontrola i aktualizacja, mogą przynieść systemowi choćby kilkanaście miliardów złotych korzyści, a w zakresie profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych oszczędności mogą wynieść od 2 do 3 mld zł w dłuższym okresie.Potrzebne są odważne decyzje, cyfryzacja i lepsza organizacjaJednak to brak odpowiedniej profilaktyki – w ocenie eksperta serwisu – generuje największe straty finansowe. Koszty powikłań chorób, którym można było zapobiec, sięgają choćby 30 mld zł rocznie. Rozwój profilaktyki, podstawowej opieki zdrowotnej oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej pozwoliłyby ograniczyć liczbę hospitalizacji i poprawić efektywność wydatkowania środków. W praktyce oznacza to, iż pieniądze częściowo są w systemie, ale wymagają odważnych decyzji, cyfryzacji, lepszej organizacji opieki i konsekwentnej polityki zdrowotnej, a nie tylko zwiększania budżetu – uważa prof. Banach.
Idź do oryginalnego materiału