Chcemy, aby Małopolska była miejscem, które inspiruje świat, aby Małopolska była europejską Doliną Krzemową – mówił w grudniu 2024 roku marszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka. Tymczasem coraz więcej korporacji przenosi swoje procesy z Krakowa do państw azjatyckich, a przez media przetaczają się informacje o masowych zwolnieniach. Redukcje zatrudnienia planuje przeprowadzić m.in. Sabre, jeden z największych pracodawców w sektorze IT, oraz Electrolux Poland, szwedzki producent AGD. Z kolei blisko 100 pracowników Aldi Financial Hub, centrum finansowego Aldi Nord, z dnia na dzień zostało zwolnionych w sierpniu ubiegłego roku. Te trzy przykłady to tylko element niepokojącego trendu widocznego w naszym mieście. O tym, co się dzieje na krakowskim rynku pracy, i jak sobie poradzić z dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością, rozmawiamy z Adamem Biernatem, Dyrektorem Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.
Małgorzata Armada, KRKNews.pl: Czy w Grodzkim Urzędzie Pracy zauważyliście Państwo w ostatnim czasie zwiększoną liczbę rejestracji? Czy bezrobotnych w Krakowie przybywa?
Adam Biernat, Dyrektor Grodzkiego Urzędu Pracy: o ile chodzi o bieżące napływy i odpływy osób bezrobotnych, to faktycznie możemy zauważyć wzrost rejestracji. Taka sytuacja ma miejsce mniej więcej od lipca ubiegłego roku i w dużej mierze jest efektem wejścia w życie nowej ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Jednym z jej elementów jest bowiem odmiejscowienie rejestracji. Do tej pory, żeby zarejestrować się w urzędzie pracy, trzeba było być zameldowanym na stałe, bądź czasowo na terenie danego powiatu lub – jak w naszym wypadku – miasta na prawach powiatu. Natomiast od czerwca tego wymogu nie ma i z naszego monitoringu wynika, iż od czerwca do grudnia trafiły do nas 1044 osoby, które na mocy poprzednio obowiązującej ustawy nie miałyby do tego prawa. To pokazuje zresztą atrakcyjność Krakowa, jeżeli chodzi o miejsce poszukiwania pracy, bo pewnie wiele z nich mieszkało w mieście wcześniej, ale nie mogło korzystać z usług naszego urzędu.
Ostatnio jak bumerang powraca temat masowych zwolnień w Krakowie obejmujących pracowników korporacyjnych. Czy widzicie to w swoich statystykach?
W Krakowie w tzw. sektorze usług biznesowych pracuje ponad 100 tysięcy osób i to właśnie ich najmocniej dotykają procesy automatyzacji, cyfryzacji, czy też przenoszenia niektórych procesów do innych krajów. My to obserwujemy, natomiast te osoby po utracie zatrudnienia praktycznie się do nas nie zgłaszają. W dużej mierze one sobie same znajdują pracę, często w ramach wewnętrznego lub zewnętrznego outplacementu. My również nie dysponujemy ofertami pracy z tego sektora, ponieważ firmy z tej branży prowadzą rekrutację głównie innymi kanałami i rzadko zwracają się do urzędu pracy. Staramy się jednak zachęcać je do współpracy – uczestniczę w różnych spotkaniach z przedstawicielami organizacji branżowych, takich jak ABSL czy Aspire, które zrzeszają te przedsiębiorstwa. Z naszej perspektywy bardzo istotne jest, aby również takie oferty pojawiały się w urzędzie. Warto przy tym zaznaczyć, iż pracodawcy z tego sektora informują nas o planowanych zwolnieniach grupowych, ponieważ nakładają na nich taki obowiązek przepisy. Jednocześnie jednak nie mamy wiedzy o prowadzonych przez nich rekrutacjach ani o nowych miejscach pracy, które powstają w tych firmach.
Jeśli chodzi natomiast o nasze statystyki, to muszę dodać, iż wpływ na wysokość bezrobocia ma też sezonowość niektórych prac. Zawsze w okolicach grudnia, stycznia osób rejestrujących się jest kilkaset więcej niż wychodzących na rynek pracy.
Z czego to wynika?
Pewne usługi nie są po prostu wykonywane w okresie zimowym. W tej chwili branża budowlana jest już, co prawda, bardziej odporna na zimę, pojawiły się technologie, dzięki którym można pracować w niższych temperaturach. Natomiast nieco inaczej wygląda kwestia budowy infrastruktury. Np. kiedy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisuje kontrakt z jakąś firmą na wykonanie inwestycji, to zawsze znajduje się w nim zapis, iż do terminu nie są wliczane miesiące zimowe, co automatycznie zakłada pewien przestój. Poza tym w okresie styczeń-luty mamy mniej turystów, więc sezonowość dotyka również branżę turystyczno-gastronomiczną i oczywiście rolnictwo, ale to już nie dotyczy Krakowa.
Czy to nie jest tak, iż osoby, które pracowały w sektorze usług biznesowych i straciły zatrudnienie, trochę wstydzą się zgłaszać do urzędu? Że odczuwają to zwolnienie jako porażkę i nie chcą o nim informować?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo skoro ktoś do nas nie przyszedł, to my nie mamy informacji o tym, czy utracił pracę, czy nie. Są też osoby, które przez dłuższy czas szukają nowego zatrudnienia na własny rachunek i dopiero w ostateczności trafiają do nas. To może być kwestia wstydu, ale też pewnego wizerunku, jakie mają w Polsce urzędy pracy, bo faktycznie przejęło się, iż z naszych usług korzystają osoby, które sobie nie poradziły. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę dynamikę rynku i bardzo gwałtownie zmieniające się wymogi, te okresy pozostawania bez pracy są bardzo naturalne. Tym bardziej warto odczarować urzędy pracy. Osoba, która się u nas zarejestruje, może skorzystać z usług pośrednictwa pracy i poradnictwa zawodowego, ale też otrzymuje zasiłek (jeżeli się należy) oraz ubezpieczenie zdrowotne, co zapewnia pewnego rodzaju spokój na okres poszukiwania nowego zatrudnienia. Zwróćmy uwagę, iż w dzisiejszych czasach utrata pracy często nie jest uzależniona od wyników pracownika, ale właśnie od przechodzenia pewnych procesów, automatyzacji. My chcemy każdemu, kto zgłasza się do nas, realnie pomóc. Czasem nie jest to z naszej strony pomoc bezpośrednia, ale informujemy, gdzie można uzyskać wsparcie, np. w województwie realizowane są projekty outplacementowe, finansowane z funduszy europejskich, w ramach których wyspecjalizowane firmy pomagają osobom zagrożonym zwolnieniami, w okresie wypowiedzenia czy tym, które straciły już pracę. My do nich możemy odesłać. Poza tym wraca też kwestia tego braku ofert dla osób z sektora biznesowego w bazach urzędów pracy. Mamy najwięcej oferty pracy dla sprzedawców, kurierów, operatorów linii produkcyjnej, doradców klienta, pracowników ochrony, ślusarzy.
Według Pana obserwacji i statystyk GUP, w których branżach tych zwolnień jest teraz najwięcej?
Jeśli chodzi o utratę pracy, to często rejestrują się u nas osoby, którym nie przedłużono umowy terminowej i mowa o bardzo różnych branżach. Sporo osób rejestruje się też bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego. W tym momencie najwięcej zwolnień można zaobserwować właśnie w sektorze finansowo-księgowym czy też można powiedzieć ogólnie usług biznesowych, tam występują zwolnienia grupowe, które są do nas zgłaszane. Dla nas bardzo istotne jest to, żeby osoby, które straciły pracę, otrzymały indywidualną usługę doradztwa, bo często jest tak, iż trzeba przemyśleć swoją ścieżkę zawodową i zobaczyć, jakie są wyzwania w branży, jak się w niej na nowo odnaleźć. Są też zawody, w których obserwujemy w tej chwili większą konkurencję. Mowa o pracownikach administracyjnych i biurowych oraz o specjalistach ds. zarządzania zasobami ludzkimi i ds. rekrutacji. To grupy, które w wyniku restrukturyzacji częściej tracą pracę, i jest ich na rynku więcej niż w poprzednich latach.
Czasy, w których po kilkadziesiąt lat pracowało się w jednym miejscu, to już pieśń przeszłości. Co możemy zrobić, żeby dostosować się do dzisiejszego rynku? Przebranżawiać się?
Przede wszystkim ciągła nauka i podnoszenie kwalifikacji są niezbędne. choćby jak spojrzymy na zawody, które występowały kilkadziesiąt lat temu i przetrwały do dziś typu ślusarz, to kompetencje, jakie są potrzebne do jego wykonywania uległy na przestrzeni czasu znacznej zmianie. Musimy być więc zainteresowani rozwojem w naszej branży, śledzić wymogi. Pracodawcy mogą też zawnioskować do nas o pieniądze z Krajowego Funduszu Szkoleniowego na rozwój kompetencji swoich pracowników. W tym roku w Krakowie będzie do rozdysponowania około 14 milionów na ten cel, nabór zostanie ogłoszony w kwietniu. Szczegóły będzie można znaleźć na naszej stronie internetowej. Natomiast o ile ktoś zastanawia się nad zmianą branży, nad zmianą sektora, w którym pracuje, to dobrym pomysłem jest spotkanie z doradcą zawodowym, który na podstawie naszych predyspozycji i możliwości pomoże nam podjąć dobrą decyzję. To jest bezpłatna usługa dostępna zarówno w powiatowych urzędach pracy, jak i u nas — w Grodzkim Urzędzie Pracy czy Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Krakowie. W tych jednostkach można też otrzymać bony na podnoszenie kwalifikacji.
Swego czasu mówiło się, iż Kraków będzie „polską Doliną Krzemową”. Teraz widzimy wycofywanie się zagranicznych korporacji na wschód, często procesy przenoszone są do tańszych państw m.in. do Indii. Czy tylko Kraków ma ten problem, czy mamy do czynienia z uniwersalnym zjawiskiem?
Po pierwsze: zdecydowanie chciałem zauważyć, iż my nie jesteśmy jakąś wydzieloną wyspą, jeżeli chodzi o Kraków, czy w ogóle o Polskę i podlegamy procesom globalnym. W tym momencie, jak spojrzymy na wskaźniki odnośnie wysokości wynagrodzenia czy stopy bezrobocia, to są one na bardzo podobnym poziomie w dużych miastach, takich jak Kraków, Warszawa, Wrocław, Gdańsk. Po drugie: sceptycznie podchodzę do takich haseł, iż Kraków będzie nową Dolinę Krzemową, bo my musimy poszukiwać własnej drogi, własnych rozwiązań. Faktycznie w naszym mieście istotny jest sektor usług biznesowych i to się nie zmienia. choćby jeżeli dochodzi do przenoszenia czy automatyzacji procesów, to wciąż pojawiają się nowe oferty pracy, z tym iż one wymagają większego zaawansowania. Nie bądźmy więc drugą Doliną Krzemową, tylko pierwszym Krakowem. Oczywiście do tego potrzebna jest strategia, nad którą teraz miasto pracuje. Jednym z kierunków rozwoju jest przyciągnięcie tutaj firm produkcyjnych, które w poprzednich latach raczej przenosiły się poza granice Krakowa ze względu m. in. na ograniczoną podaż gruntów. To jest ważne dla zapewnienia stabilności rynku pracy. o ile mamy bowiem wiele punktów oparcia, to w wypadku zmian, chociażby w jednym sektorze, jesteśmy lepiej zabezpieczeni.
Na koniec: z jaką radą odnośnie rynku pracy zostawi Pan naszych Czytelników?
Podnośmy kwalifikacje, podnośmy kompetencje. Do tego nie zawsze potrzebny jest jakiś kurs czy szkoła. Chodzi przede wszystkim, żeby być na bieżąco, a uczyć się można w bardzo różny sposób. Teraz mamy dostęp wielu instruktaży, chociażby w mediach społecznościowych, blogach czy filmów w serwisach takich jak Youtub. Korzystajmy z tego, wybierajmy to, co nam najbardziej odpowiada i czerpmy z nauki przyjemność.
Rozmawiała Małgorzata Armada

2 godzin temu