„Nie chcę być dla moich dzieci tylko wspomnieniem”. Pomóżmy Annie wrócić do zdrowia

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Maj 2026 roku miał być dla Anny Daciuk i jej rodziny czasem spokoju i wyczekiwania na pierwsze dorosłe sukcesy dzieci. Zamiast tego przyniósł cios, na który nikt nie był przygotowany. Diagnoza padła nagle i brzmiała jak wyrok: glejak wielopostaciowy IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych i śmiertelnych nowotworów na świecie. Dziś rodzeństwo, Julia i 18-letni Mateusz, robi wszystko, by uratować życie swojej mamy. Czasu jest jednak niezwykle mało, a cena za szansę na przeżycie przekracza ich możliwości. Przez lata Annie towarzyszyły nawracające bóle głowy. Nikt nie podejrzewał najgorszego. Sytuacja drastycznie pogorszyła się dwa miesiące temu. Pojawiły się gwałtowne zawroty głowy, wymioty, senność oraz narastające problemy z pamięcią. Anna przestała samodzielnie funkcjonować, jeść i pić. Gdy pod koniec maja trafiła do szpitala, badania wykazały czterocentymetrowego guza lewego płata czołowego oraz rozległy obrzęk mózgu. Konieczna była natychmiastowa, wielogodzinna operacja ratująca życie. - Kiedy mama otworzyła oczy po operacji i znowu na nas spojrzała, poczułam niewyobrażalną ulgę. Przeżyła. Zyskałyśmy czas - wspomina jej córka, Julia. Wyścig z czasemOperacja uratowała życie, ale nie usunęła zagrożenia. Glejak wielopostaciowy ma tendencję do szybkiego nawrotu. Przy standardowym leczeniu mediana przeżycia wynosi zaledwie 12–15 miesięcy. Lekarze nie pozostawiają złudzeń. Guz prędzej czy później wróci. Dlatego walka o życie Anny musi odbywać się wielotorowo i zacząć się natychmiast. w tej chwili stan Anny jest stabilny, jednak rodzina wie, iż to jedynie chwilowa pauza w walce. - Nie wyobrażamy sobie, iż mamy mogłoby zabraknąć. Chcę, żeby przez cały czas była naszą mamą, a nie tylko wspomnieniem - mówi Julia.Szansa za granicąKiedy możliwości leczenia w Polsce zaczynają się wyczerpywać, jedyną nadzieją stają się innowacyjne terapie zagraniczne. Największą szansę dla Anny stanowi indywidualna immunoterapia poza granicami naszego kraju. Aby terapia była skuteczna, leczenie musi rozpocząć się w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni. To jednak nie koniec wyzwań. Rodzina musi być przygotowana na wypadek nawrotu nowotworu. W grę wchodzą kolejne specjalistyczne procedury, takie jak elektromagnetyczna terapia TTFields czy innowacyjna metoda NanoTherm. Do tego dochodzą ogromne koszty zaawansowanych badań molekularnych guza, rehabilitacji, konsultacji profesorskich, specjalistycznej diety, suplementacji oraz codziennego funkcjonowania. Niestety, koszty innowacyjnych terapii za granicą nie są refundowane. Ich cena sięga setek tysięcy złotych i całkowicie przekracza finansowe możliwości rodziny.Każda wpłata to dodatkowe dni z dziećmiAnna i jej dzieci nie poddają się. Julia codziennie kontaktuje się z ośrodkami neurochirurgicznymi i onkologicznymi na całym świecie, szukając kolejnych rozwiązań. Jednak bez wsparcia ludzi dobrej woli bariera finansowa okaże się nie do przebicia.- Bardzo trudno jest prosić o pieniądze. Ale jeszcze trudniej jest patrzeć na własne dzieci ze świadomością, iż dostęp do leczenia dającego szansę na życie zależy od stanu konta. Nie mogę czekać, aż guz wróci, bo wtedy będzie za późno. Z całego serca proszę o wsparcie - apeluje Anna.Dziś kobieta ma chemioterapię podtrzymującą w tabletkach. - Mama jest w domu, przyjmuje tabletki 5 dni w miesięcu, i tak przez pół roku - mówi Julia.Jak możesz pomóc?Wpłać dowolną kwotę na zbiórkę, z której dochód zostanie przeznaczony na leczenie Anny. Każda, choćby najmniejsza złotówka zbliża Annę do rozpoczęcia immunoterapii w Niemczech. Cegiełki można wpłacać na zbiórkę: "Diagnoza: glejak IV stopnia! Trwa walka o życie Anny – ukochanej mamy Julii i Mateusza! RATUJ!".
Idź do oryginalnego materiału