Nie żyje Jan Gomoła. Artysta, dobry człowiek i patriota (wspomnienie)

tarnow.ikc.pl 1 godzina temu

Odszedł Jan Gomoła, fotograf, pedagog i jedna z najważniejszych postaci tarnowskiej fotografii ostatniego półwiecza. Przez dziesiątki lat uczył młodych ludzi patrzeć przez obiektyw, a kilku z nich zrobiło w tym zawodzie kariery. Pogrzeb odbędzie się w środę, 7 października. Rodzina zbiera pieniądze, żeby żona i córka mogły wziąć udział w ostatnim pożegnaniu.

Jan Gomoła urodził się 4 września 1945 r. w Krakowie. Rodzice byli w Armii Krajowej, brali udział m.in. w akcji „Burza”. – Był dzieckiem wojny, matka nosiła go pod sercem jeszcze w czasie okupacji – mówi Tadeusz Koniarz, tarnowski fotograf i wieloletni przyjaciel zmarłego.

Krakowianin z urodzenia, tarnowianin z wyboru. Fotografią zajął się w Rzeszowie, gdzie studiował i pracował na tamtejszej Politechnice, uczył też fotografii w Młodzieżowym Domu Kultury i działał w Rzeszowskim Towarzystwie Fotograficznym. W latach 70. związał się z Tarnowem i Pałacem Młodzieży, gdzie przez wiele lat prowadził pracownię fotograficzną. Uczył w niej także po przejściu na emeryturę.

„Jasio teoretyk”

Zajmował się przede wszystkim fotografią kreacyjną i aranżowaną, ale też architekturą, portretem, reportażem i fotomontażem. Wśród tarnowskich fotografów nie miał sobie równych w teorii. – choćby jego uczniowie mówili o nim „Jasio teoretyk” – wspomina Tadeusz Koniarz. – Po zajęciach w pałacu wychodziliśmy o jedenastej, o dwunastej w nocy i gadaliśmy o fotografii. Przegadaliśmy niezliczone wieczory.

Miał też zacięcie historyka i wyszukiwał zapomnianych fotografów dawnego Tarnowa. W latach 90. dotarł do wdowy po przedwojennym fotografie Pazdrze i wydobył od niej negatywy z widokami przedwojennego miasta. W środowisku była to mała sensacja. Oprowadzał fotografów po Starym Cmentarzu, gdzie spoczywają wybitni tarnowscy fotografowie oraz twórcy z dawnych tarnowskich zakładów fotograficznych. Pisał do pism fotograficznych i chętnie przygotowywał wstępy do katalogów wystaw kolegów.

Największym dziełem Jana Gomoły są ludzie, których wychował. W pałacowej filii „Świat Młodych” na rogu ulic Narutowicza i Dróżbackiej przez lata gromadził młodzież zakochaną w fotografii. – To był bardzo dobry okres. Przychodziło mnóstwo mlodych ludzi, którzy interesowali się fotografią. On im wkładał do głowy myślenie o zdjęciu – mówi Tadeusz Koniarz.

Z tej pracowni wyszli m.in. Janusz „Julo” Sus, dziś uznany operator filmowy, Iwona Cierniak, operatorka kamery w jednej z telewizji ogólnopolskiej, oraz Łukasz Kocał, fotograf pracujący dziś w Zielonej Górze. Uczyli się u niego także Urszula Gawron, plastyczka i laureatka wielu nagród, a także Jacek Szwed, Andrzej Tylko i Dariusz Kobylański.

Ojciec tarnowskiego Towarzystwa

Swoich uczniów wprowadzał od razu do Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego. Był jednym z tych, którym Towarzystwo zawdzięcza reaktywację. Przez wiele lat kierował jego zarządem, a później został jego członkiem honorowym. Pracował w jury konkursów i organizował wystawy. W 2014 r. galeria Pałacu Młodzieży pokazała jego retrospektywę „Jan Gomoła – 55 lat z fotografią”.

Otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi, medal za zasługi dla Tarnowa, odznakę „Zasłużony Działacz Kultury”, a w 2018 r. Medal „Za Zasługi dla Fotografii Polskiej”.

Zawsze dotrzymywał słowa

Wielu tarnowian pamięta go z charakterystycznego, artystycznego stroju i sylwetki. Przyjaciele zapamiętali przede wszystkim jego życzliwość.

– To był artysta w każdym calu, ale też po prostu dobry człowiek. Można było na niego zawsze liczyć. Mimo całego swojego artyzmu był bardzo obowiązkowy: jak coś powiedział, tak było. jeżeli ktoś zwrócił się do niego o pomoc albo o wyjaśnienie czegoś, zawsze służył dobrą radą – mówi Tadeusz Koniarz. – I był patriotą, tak jak cała jego rodzina. Jego ojciec, akowiec, patron z jednej z tarnowskich ulic, zmarł na sali sądowej. Sądzono go w latach PRL-u za to, iż 11 listopada złożył wieniec pod pomnikiem.

Rodzina potrzebuje pomocy

Jan Gomoła pozostawił żonę Barbarę i córkę Agnieszkę, które od lat mieszkają w Stanach Zjednoczonych. W tym roku spadł na nie podwójny cios. Kilka miesięcy temu zmarła druga córka, Beata. To w niej ojciec widział swoją następczynię. Chodziła na zajęcia do jego pracowni, miała własną wystawę. W Stanach skończyła studia medyczne i poświęciła się opiece nad zwierzętami i starszymi, schorowanymi ludźmi.

Obie panie są schorowane i utrzymują się ze skromnej renty i emerytury, więc same nie są w stanie opłacić podróży do Polski. Bliscy założyli w serwisie GoFundMe zbiórkę „Help Aga and her mother return to Poland to honor Jan Gomoła”. Pieniądze mają pokryć przelot, pobyt w Tarnowie i koszty pogrzebu. Każda wpłata może pomóc, aby żona i córka mogły pożegnać męża i ojca.

Zbiórka: https://www.gofundme.com/f/help-aga-and-her-mother-return-to-poland-to-honor-jan-gomoa

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę, 7 października, na cmentarzu parafialnym w Tarnowie-Krzyżu. Msza św. żałobna rozpocznie się o godz. 14.

Fot. Tadeusz Koniarz

Idź do oryginalnego materiału