Niebo nad Nałęczowem pełne balonów. realizowane są mistrzostwa Polski

4 godzin temu
Zdjęcie: Niebo nad Nałęczowem pełne balonów. Trwają mistrzostwa Polski


Niebo nad Nałęczowem i okolicami o świcie zapełniło się balonami. Dziś (06.08) rano rozegrano pierwszy lot 21. Międzynarodowych Zawodów Balonowych oraz 42. Balonowych Mistrzostw Polski. W imprezie bierze udział 36 polskich i zagranicznych ekip. Muszą zmierzyć się z kilkoma konkurencjami, np. zrzucić marker w określone miejsce.

– Niestety zmuszeni byliśmy odwołać wczorajsze wieczorne loty, co jest ewenementem – mówi dyrektor zawodów, Adam Gruszecki. – To 42. Mistrzostwa Polski. Wszystkie pamiętam, bo jestem od pierwszych. Były bardzo różne sytuacje, ale przez 42 lata nie odwołaliśmy lotów balonem na ogrzanym powietrzu z powodu za wysokiej temperatury. Jak widać, we wszystkich dziedzinach zmiany klimatyczne dają nam w kość. To po prostu mogło być niebezpieczne.

– Odwołany został lot, siedzimy, gramy w jakieś gry z baloniarzami z całej Polski. Bawimy się, świetna atmosfera – opowiada Przemysław Mościcki z Leszczyńskiego Klubu Balonowego. – Czy latamy, czy nie latamy, to jest taka balonowa rodzina, która ze sobą konkuruje, ale tak naprawdę bardziej sobie pomaga.

– Dla mnie lot balonem to jest takie oderwanie się od codzienności, ta cisza, ten spokój – mówi jeden z uczestników. – Ludzie przyjeżdżają z całej Polski. Są ekipy z Krakowa, tu akurat bawi się ekipa z Wolsztyna i choćby z Białegostoku. Wszyscy spotykamy się w jednym miejscu, latamy.

– Czuję wolność w powietrzu. Balon to jest taki nietypowy aerostat, który utrzymuje się swobodnie w powietrzu i jest wiedziony wiatrem. To nie jest tak, iż możesz sobie wybrać kierunek, kierunek wybiera za ciebie pogoda, więc pogoda też jest bardzo ważna – dodaje Przemysław Mościcki. – To nietypowe przeżycie, zupełnie inne niż lot helikopterem czy samolotem. Jest cicho, jest romantycznie, można na przykład zabrać dziewczynę na pokład, co często się zdarza.

– W Nałęczowie jestem drugi raz. Dwa lata temu byłem tutaj i zdobyłem tytuł Mistrza Polski Juniorów – mówi Piotr Grajek, pilot balonowy. – Udało mi się rzucić marker z wynikiem 0,0 cm. Dosłownie w punkt go położyłem. Fajnie tutaj wrócić po dwóch latach. Rok temu nie wróciłem, bo miałem w tym terminie swój ślub.

Zaręczyny były w balonie? – W zeszły piątek miałem zaręczyny w balonie. Ale to pasażerowie się u mnie zaręczyli, ale ja nie – dodaje Piotr Grajek.

– Są piękne. Na tle nieba świetnie się prezentują – przyznają mieszkańcy. – Pani widziała już kiedyś balony? – Tak, z własnego okna, bo mieszkam w Krakowie. Czasem przelatywały tam balony i widziałam. Piękne, kolorowe, cudowny widok. Wypatrujemy, jesteśmy tutaj w sanatorium kolejowym, poszpitalnym i chciałyśmy zobaczyć.

– Wymyśliliśmy kiedyś z ówczesnym prezesem uzdrowiska, iż uzdrowisko kupi balony – opowiada Adam Gruszecki. – Zaczęło się od jednego balonu. Potem ta impreza rozpoczęła się rozwijać i jednocześnie zaczęło się tutaj rozwijać baloniarstwo komercyjne. Czyli te balony są tutaj przy każdej dobrej pogodzie w lecie, czy w poniedziałek, czy w weekendy, czy rano, czy wieczorem. One tu są nad Nałęczowym. Fajnie, iż Nałęczów zaczyna przez wielu ludzi być kojarzony z balonami.

– Nałęczów traktuję jako sprawdzenie się w „grzańcach”. To poznanie swojego miejsca w rankingu Polski, tak żeby tutaj się pościągać z najlepszymi, bo cała balonowa śmietanka kraju się tutaj zjeżdża – mówi Przemysław Mościcki. – To są balony grzane na ogrzane powietrze. To są balony sportowe, czyli dosyć małej powierzchni, średnio około 2000 metrów sześciennych ciepłego powietrza nad nami. W takich balonach zwykle lata pilot, czasami jest jedna dodatkowa osoba. Są to balony innych kształtów niż balony turystyczne, które latają z pasażerami. Są bardziej obłe. Potrafią przyjmować kształt odwróconej kropli wody albo jajka czy cygara. Są to kształty, które pozwalają na bardzo szybkie prędkości pionowe. Proszę sobie wyobrazić, iż jeden balon leci 8 metrów na sekundę do góry, a drugi, który jest kilkadziesiąt metrów obok niego, 8 metrów na sekundę do dołu. To jest wypadkowa 16 metrów na sekundę. To jest bardzo, bardzo szybko. Fizycznie te balony mogą latać jeszcze szybciej, ale to są już trochę takie balonowe wariacje.

– Uważam, iż latanie na zawodach jest ekstremalne. Latamy szybko, góra-dół, ale jest bezpiecznie – zapewnia Piotr Grajek.

Elektronika pomaga czy przeszkadza? – Z roku na rok jest coraz więcej, są coraz nowsze programy – odpowiada Piotr Gajek/

A sztuczna inteligencja już wspomaga? – Przyznam się, iż raz korzystałem do jednej konkurencji. Ale chyba myślę, iż ten, kto nie potrafi ze swoich wzorów wyliczyć jakiegoś kąta, który musimy zrobić w konkurencji, wspomaga się sztuczną inteligencją – mówi Piotr Grajek.

– Zawsze liczy się czynnik ludzki i to jest piękne w baloniarstwie, iż to robią przez cały czas ludzie, a nie roboty. Gdy zaczną to robić roboty, to idę na emeryturę – dodaje Przemysław Mościcki.

Kunszt pilotów można podziwiać w Nałęczowie i okolicach do soboty (8 sierpnia). Kolejne loty będą jednak uzależnione od pogody.

ŁuG / opr. WM

Fot. Piotr Michalski / archiwum RL; Łukasz Grabczak

Idź do oryginalnego materiału