Zespół piłkarski z Łabuń odpadł z rozgrywek po środowej porażce na własnym stadionie z Ładą 1945 Biłgoraj 2:8 (0:5). Co ciekawe, w poprzedniej edycji pucharowych zmagań okręgowych na drodze podopiecznych trenera Tomasza Goździuka także stanęła Łada. W środę, 3 września 2025 r. zespół z Biłgoraja wygrał w Łabuniach 5:0 (2:0). Wtedy rywalizacja toczyła się jednak w ramach trzeciej rundy, a stawką był awans do ćwierćfinału. Teraz w puli nagród był finał. Każdy wynik inny niż wysokie zwycięstwo najlepszego w tej chwili czwartoligowca zostałby uznany za sensację. – Cieszyliśmy się, iż zdobyliśmy dwie bramki – przyznaje Tomasz Goź
dziuk.Pierwszy byłego bramkarza Legii II Warszawa Jana Sobczuka pokonał Łukasz Stec. Zawodnik Sparty uczynił to w sytuacji „sam na sam” z 21-letnim golkiperem, po przyjęciu piłki od Andrija Sapija. Później z rzutu rożnego dośrodkował Tomasz Nowak, a skuteczną „główką” popisał się Dawid Dobromilski. – Nie wypracowaliśmy więcej groźnych sytuacji podbramkowych, w których bylibyśmy w stanie strzelić gola. Różnica klas między obydwoma zespołami była wyraźna. Zresztą, Łada znalazła się na topie w IV lidze, a my – w dołku. Nie mieliśmy najmniejszych szans, by podjąć rywalizację z tak mocnym rywalem – mówi Tomasz Goź
dziuk.Pięć goli dla Łady strzelił 17-letni Kacper Zarczuk. Pierwszą i szóstą bramkę przyjezdni z Biłgoraja zdobyli strzałami głową po centrach z rzutów rożnych. Z kornera piłkę zagrywał Cezary Pęcak, a celnie główkowali Bohdan Krywołapow i wspomniany Zarczuk. – Ten mecz został rozegrany na naszych warunkach. Zdominowaliśmy Spartę. Narzuciliśmy jej swoje tempo gry. Do drugiej połowy spotkania podeszliśmy na zbyt dużym luzie. Pewnie dlatego, iż mieliśmy już pięć bramek przewagi. Odpuściliśmy nieco środek pola. Traciliśmy piłkę przed polem karnym przeciwnika. Rywale wyprowadzali szybkie kontry. Skutkiem naszej spokojniejszej gry były dwie stracone bramki – komentuje Grzegorz Kominek, szkoleniowiec bramkarzy Ł
ady.Na mecz w Łabuniach nie przybył trener Łady Marcin Zając. Zatrzymały go sprawy rodzinne. Drużynę z Biłgoraja prowadzili Grzegorz Kominek i doświadczony piłkarz, pełniący w IV lidze rolę drugiego trenera – Patryk Czułowski. W majowym finale rywalem Łady będzie Hetman Zamość.CZYTAJ TEŻ: Osłabiona Andoria Mircze rozbiła Spartę Łabunie 4:1. Trener Kycko liczy na lepsze czasy zespołuSparta Łabunie – Łada 1945 Biłgoraj 2:8 (0:5)Gole: 0:1 Krywołapow 11, 0:2 Zarczuk 13, 0:3 Zarczuk 30, 0:4 Zarczuk 41, 0:5 Duma 42, 1:5 Stec 60, 1:6 Zarczuk 65, 1:7 Czułowski 69, 2:7 Dobromilski 80, 2:8 Zarczuk 87.Sparta: Fedyna (46 Salamon) – Zając, Wójcicki, Mikulski, Grymuza (70 Dudek) – Nowak (80 Karwina), Palikot (46 Sapij), Dobromilski, Kowalski (78 Kiełczewski), Stec – Pilipczuk; trener T. Goździuk.Łada: Sobczuk – Kościelski, Figiel (46 Futa), Gonczarewicz (46 Pytka), Szmit (60 Kaczor) – Kutyła (46 Czułowski), Krywołapow (46 Janczuk), Pęcak – Duma (60 Proć), Zarczuk, Poleszak (60 Małek); trenerzy Kominek, Czułowski.Żółta kartka: Dudek (Sparta). Sędziował: Kluk (Nowosiółki).