Niesamowita końcówka przy Bułgarskiej! Lech Poznań uratował remis w ostatnich sekundach meczu

59 minut temu

Niedzielny wieczór przy Bułgarskiej dostarczył emocji, choć przez długi czas nie układał się po myśli gospodarzy. Lech częściej atakował, stwarzał sytuacje i próbował narzucić Zagłębiu własny styl gry. Goście okazali się jednak wyjątkowo skuteczni w wykorzystywaniu błędów poznańskiej drużyny.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ofensywnych prób Kolejorza. Poznaniacy szukali drogi do bramki przede wszystkim dzięki aktywności Patrika Wålemarka, a okazje mieli również Yannick Agnero, Filip Jagiełło i Michał Gurgul.

Zagłębie długo skutecznie się broniło, a istotną postacią zespołu był bramkarz Alomerović, który kilkukrotnie powstrzymywał zawodników gospodarzy.

Kiedy wydawało się, iż pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, Lech popełnił kosztowny błąd.

W doliczonym czasie gry Marcel Reguła przejął piłkę po niedokładnym rozegraniu gospodarzy, przedostał się w pole karne i pokonał Bartosza Lisa. Zagłębie objęło prowadzenie 1:0, a poznaniacy schodzili do szatni w wyjątkowo niekorzystnych nastrojach.

Po przerwie sytuacja gwałtownie się zmieniła. W 51. minucie Wålemark został sfaulowany w polu karnym, a sędzia podyktował jedenastkę dla Lecha.

Szwed sam podszedł do piłki i skutecznym strzałem doprowadził do wyrównania.

Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Już w 56. minucie Zagłębie ponownie wyszło na prowadzenie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Reguła, który wykorzystał kolejną dogodną okazję i zdobył bramkę na 2:1 dla lubinian.

Lech ponownie znalazł się w sytuacji, w której musiał gonić wynik.

Trener Niels Frederiksen próbował odmienić przebieg spotkania, wprowadzając kolejnych zawodników. Na boisku pojawili się między innymi Luis Palma, Jakóbczyk i Timothy Berggren.

Gospodarze coraz częściej przebywali w okolicach pola karnego Zagłębia, ale brakowało im skuteczności. Goście bronili się konsekwentnie, a kolejne strzały i dośrodkowania nie przynosiły wyrównania.

W 82. minucie doszło do sytuacji, która znacząco zmieniła przebieg końcówki.

Obrońca Zagłębia Michalski nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego na dogodną pozycję Agnero. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, co oznaczało, iż lubinianie będą musieli bronić prowadzenia w dziesiątkę.

Lech wykorzystał przewagę liczebną, by jeszcze mocniej zaatakować. W ostatnich minutach bramka Zagłębia była niemal nieustannie zagrożona.

Poznaniacy mieli kilka znakomitych okazji. Groźnie uderzał Palma, a Agnero próbował szczęścia po dośrodkowaniach. Bramkarz gości i obrońcy długo jednak skutecznie odpierali kolejne ataki.

Sędzia doliczył sześć minut, a gospodarze nie zamierzali rezygnować.

W 95. minucie Palma dośrodkował piłkę z lewej strony boiska. Michał Gurgul wyskoczył wyżej od obrońcy Zagłębia i strzałem głową skierował futbolówkę do bramki.

Na stadionie przy Bułgarskiej wybuchła radość. Lech doprowadził do remisu 2:2 w momencie, gdy do zakończenia spotkania pozostawały już tylko sekundy.

Gospodarze próbowali jeszcze zdobyć zwycięskiego gola, ale wynik nie uległ zmianie.

Dla poznaniaków remis oznacza zdobycie jednego punktu, choć jeszcze chwilę przed końcem byli bliscy pozostania z pustymi rękami. Z drugiej strony trudno nie mówić o niedosycie, ponieważ Kolejorz miał wiele okazji, by rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść.

Największym bohaterem wieczoru został Gurgul, którego trafienie uratowało gospodarzy przed porażką. W ofensywie wyróżnił się również Wålemark, zdobywca pierwszej bramki dla Lecha, a istotny udział w końcowym rezultacie miał Palma, autor dośrodkowania przy wyrównującym golu.

Zagłębie może natomiast żałować utraconego zwycięstwa. Dwa trafienia Marcela Reguły dawały gościom prowadzenie niemal do ostatnich sekund, ale gra w osłabieniu i napór poznaniaków ostatecznie doprowadziły do podziału punktów.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 2:2 (0:1)

Bramki: Patrik Wålemark 52′ (rzut karny), Michał Gurgul 90+5′ – Marcel Reguła 45+2′, 56′.

Czerwona kartka: Michalski (Zagłębie Lubin), 82′.

Idź do oryginalnego materiału