
„… bo marzyć, to żyć podwójnie. W tym co jest i w tym, co możliwe. Jak w dwóch równoległych rzekach, płynących ku jednemu morzu. I choć nie każde marzenie się spełnia, każde zostawia w naszym sercu ślad” – to fragment wiersza Doroty Soleckiej-Matczuk, który zabrzmiał wczoraj w Galerii Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej, podczas spotkania zorganizowanego przez Grupę literacką „Metafora” i jej Przyjaciół, nadając mu wyjątkowy, refleksyjny charakter.
– Cieszymy się bardzo z Państwa obecności. Temat naszego wydarzenia brzmi „Marzyć, to żyć podwójnie”. Oczywiście jest to metafora, która pokazuje, iż życie bez pragnień jest smutne. Pewnie są ludzie, którym nie potrzeba ich do szczęścia, którzy cieszą się tym wszystkim, co mają tu i teraz, ale my wiemy, iż marzenia to wyobraźnia. Popychają nas do różnych rzeczy, pozwalają żyć pełniej i głębiej – mówiła Grażyna Amrosz-Łomnicka, witając przybyłych do biblioteki gości.
Swoje utwory, wiersze i prozę, dotyczące różnorodnych pragnień, zaprezentowali Dorota Solecka-Matczuk, Zbigniew Lech, Karol Gibuła i Grażyna Amrosz-Łomnicka. Mówili o wyborze drogi życiowej i pracy, realizacji swoich pasji, postrzeganiu i spełnianiu marzeń. Wiersze przeczytała również obecna wśród publiczności pani Hanna.
– Marzenia po prostu są. Bez względu na to, czy mamy 3 lata, czy 16, czy 60. Myślę, iż chodzi o to, by pozwalać im wchodzić do naszego życia, nie odrzucać, bo może nie pasuje albo już mam swoje lata i nie wypada. Jest wiele osób, znanych z historii, które dzięki marzeniom dokonały wielkich rzeczy. Przetworzyły swoje marzenia w idee, które zmieniły świat. Są to, na przykład, Martin Luter King mówiący „I Have a Dream”, Albert Einstein, który ciekawość świata przekuł na różne osiągnięcia, Nelson Mandela – osobiste marzenie wolności zamienił w pokojową transformację całego kraju, Mahatma Gandhi – idea przerodziła się w narzędzie obalenia imperium, Sebastian Ilajla Salgado – posadził ponad 2 miliony drzew, przekształcając zrujnowaną farmę w bujny las. Wszyscy swoje marzenia skierowali ku dobru innych. Od maleńkich rzeczy rodzą się te wielkie, więc pozwólmy sobie na marzenia – podsumowała część literacką pani Grażyna.
Muzyczną niespodziankę dla publiczności przygotowali Beata Mojsym i Rafał Pydyś. Wykonali kilka piosenek, wśród nich „Dobranoc panowie” (Maryla Rodowicz), „Czarny blues o czwartej nad ranem” (Stare Dobre Małżeństwo), „Jedyne co mam” (Czerwony Tulipan), „On tak ładnie kradnie” (z filmu „Hallo Szpicbródka”), „Uciekaj, moje serce” (Seweryn Krajewski).
Grupa literacka „Metafora”
Świdniczanom znana jest już od 10 lat. Zaprasza ich na wspólne spędzenie czasu, nie tylko z poezją, a także zachęca do prezentowania własnej twórczości.
– Działamy jako Grupa literacka „Metafora” i Przyjaciele. Jesienią będziemy obchodzić 10-lecie, więc myślę, iż ten rok będzie rokiem podsumowań. Bardzo dobrze nam się razem współpracuje, bo łączy nas pasja do pisania, słowa i muzyki, ale też przyjaźń. Zapraszamy również tych, którzy chcą z nami coś robić. Takich ciekawych osób jest sporo. Robimy to, co nam w duszy gra. Nie mamy ustalonego planu, iż danego roku organizujemy pięć czy dziesięć wydarzeń. Po prostu spotykamy się, rozmawiamy i nagle pojawia się jakiś pomysł. Potem siedzimy i myślimy, jak go zrealizować. Oprócz naszej dzisiejszej czwórki pojawiają się jeszcze Joanna Markisz, Joanna Tuźnik i inne osoby, które przyjeżdżają z Kazimierza i Lublina – opowiada Grażyna Amrosz-Łomnicka.
– Staramy się, aby nie było sztywno, szablonowo, tylko z humorem, jajem i dowcipem. Oprócz tego, iż czytamy czy recytujemy nasze utwory, często zapraszamy gości, na przykład muzycznych. To ubogaca nasze spotkania – mówi Karol Gibuła, który zajmuje się również sprawami technicznymi i obsługą mediów społeczościowych.
Grupie bardzo zależy, by przyciągać ludzi, zwłaszcza młodych, którzy tworzą, ale nie mają odwagi wyjść z tym na zewnątrz. Chce stworzyć przestrzeń, w której twórcy czują się bezpiecznie i komfortowo, mogą rozwijać swoje umiejętności i zdobywać pewność siebie.
– Wiele osób mówi, iż wstydzi się coś zaprezentować, bo może ta twórczość nie jest dobra. Wszystko jest dobre. My nie oceniamy, przygarniamy wszystkich i cieszymy się z każdej obecności. Jesteśmy też otwarci na wszelkie propozycje, na przykład zorganizowania wieczoru autorskiego, o co niedawno pytał nas pan Krzysztof Parczewski, na stałe mieszkający w Anglii. Nie widzimy problemu, zawsze chętnie wesprzemy inicjatywy, które łączą się z literaturą, słowem, muzyką – zapewnia pani Grażyna.
– Twórczość wypływa z duszy. To jesteśmy my, jakaś nasza cząstka i tego nie można oceniać. To tak jakby powiedzieć „ty jesteś brzydka, no bo jesteś brzydka, a ja jestem ładny, bo jestem ładny i tak twierdzę”. Ważne jest, aby próbować i odważyć się pokazać – mówi Zbigniew Lech, piszący podróżnik, który na spotkania „Metafory” przyjeżdża z Lublina.
– Organizujemy spotkania otwarte dla osób, które chciałyby zaprezentować swoją twórczość. jeżeli boją się lub wstydzą same ją przeczytać, mogą przekazać utwory nam i my je odczytamy – dodaje K. Gibuła.
Dorota Solecka-Matczuk, która dołączyła do „Metafory” niedawno, podkreśla, iż była to bardzo dobra decyzja: – Przyszłam kiedyś do biblioteki i zobaczyłam ogłoszenie grupy. Postanowiłam wyciągnąć swoje wiersze z szuflady. Tak naprawdę piszę od 10 lat, ale wcześniej chowałam je przed światem, nie miałam odwagi pokazać ich na forum. Najpierw chodziłam na spotkania otwarte, później otrzymałam zaproszenie do udziału, a w tym roku dostałam kubek „Metafory” i już jestem jej członkiem. Bardzo się z tego cieszę. Prezentowanie swojej twórczości to super emocje. W wierszach można wypowiedzieć rzeczy, których w szarej rzeczywistości nie odważyłoby się z siebie wydobyć.
A jak to jest z marzeniami „Metafory”?
– Pomysłów mamy mnóstwo i na pewno jak zrodzą się kolejne tematy, będzie ich jeszcze więcej, marzymy więc o publiczności. Chcielibyśmy, aby na nasze wydarzenia przychodziło jak najwięcej osób. I to nie dlatego, żebyśmy czuli się dowartościowani, tylko dlatego, iż obcowanie ze słowem, muzyką czy sympatyczną atmosferą – tak nam się wydaje, iż jest sympatyczna – daje ludziom coś więcej. Życie nie może być szare, zamknięte pomiędzy bieganiem do lekarza i sklepu, gotowaniem obiadów i pracą. Potrzebujemy czegoś jeszcze, żeby się troszeczeczkę unieść ponad ziemię – wyjaśnia G. Amrosz-Łomnicka.
– Uważam, iż nasze spotkania naprawdę są bardzo ciekawe. Każde jest inne, nieszablonowe. Tu nie ma nudy. Zapraszamy więc wszystkich chętnych – mówi Karol Gibuła.
Wprawdzie niczego nie planują, ale zdradzają, iż w maju chcą zorganizować koncert zespołu Chodu, który wykonuje muzykę folkową, turystyczną i poezję śpiewaną. Dwa teksty do ich utworów napisała pani Grażyna.
O swoich inicjatywach na bieżąco informują na Facebookowym profilu Grupa literacka „Metafora”.
aw

1 godzina temu


!["Bajeczka" gra z WOŚP! Kiermasz słodkości i lekcja empatii [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage9.jpg)










