Była to typowa „ustawka”.
– Jedziemy na strzała, bez podziału na grupy i bez rywalizacji. Trasa jest sprawdzona, nie będzie zorganizowanych punktów żywieniowych i wsparcia technicznego, każdy uczestnik powinien być przygotowany do samodzielnej jazdy i zaopatrzenia - zapowiadała przed rajdem jego organizatorka Anna Mroczek.
Rowerowy rajd. 13 śmiałków
Anna Mroczek należy do grupy morsowo-sportowej "Jelenie w Terenie", wywodzącej się z Jeżowa, a członkowie grupy są z całej Polski. Postanowiła spróbować rozruszać Płock i okolice, więc zaprosiła do udziału w rajdzie - niekoniecznie na całej, morderczej trasie, ale choćby na jakimś odcinku.
Start nastąpił późnym wieczorem w miejscowości Główina, znad samego brzegu Wisły. Metę zaplanowano w Skokach Dużych, na parkingu Gościńca pod Żaglami.
Na starcie pojawiło się 13 osób, w tym kobiety. Każdy napisał własną historię, a trzem panom udało się pokonać całą trasę. Byli nimi Paweł Antoszkiewicz, Krzysztof Antoszkiewicz i Jonatan Wiszniewski.
Powiat płocki. Nocny rajd rowerowy
- 309 kilometrów wzdłuż granicy powiatu płockiego za nami! Pogoda chwilami mocno dawała się we znaki – burza, deszcz i silny wiatr sprawiły, iż nie było łatwo. Na szczęście nie trwało to przez całą trasę. Największe brawa należą się jednak uczestnikom. Wasza determinacja, wzajemne wsparcie i wiara w ukończenie tego wymagającego dystansu były niesamowite. To właśnie dzięki Wam ta ustawka miała wyjątkowy klimat - podkreśla Anna Mroczek.
Organizatorka niestety miała pecha, pod koniec trasy w Duninowie Dużym w środku lasu zepsuł jej się rower!
- Skończyłam na 271 km, 36 godzin bez snu, 16,5 godziny jazdy, 5 godzin w deszczu - wylicza Anna Mroczek. - Były rozmowy, wsparcie i świetni ludzie, dzięki którym ten dzień i tak pozostanie w pamięci. Nie każda jazda kończy się sukcesem, ale każda czegoś uczy. Wracam silniejsza i już myślę o kolejnej próbie. Za rok powtórka z małymi poprawkami, nie zostawię tego tak!
Szaloną eskapadę skomentował jeden z uczestników:
- Gratulacje dla dziewczyn za odwagę, wytrzymałość, upór, poświęcenie, chęć zmierzenia się z tak wymagającym wyzwaniem. Brawa za pomysł na ustawkę i energię. Trasa wymagająca z atrakcjami w postaci deszczu, burzy, dała w kość. Mało piachu, szutrowe odcinki, pozytywnie - asfaltowe odcinki omijające te główne, trasa mega rozwojowa.
Czy za rok będzie powtórka?
- Trasę już zmodyfikowałam, teraz muszę znów ją sprawdzić w terenie i za rok powtórka w większym gronie. Jadą wszyscy Ci, którzy wzięli udział i Ci, którzy w ostatniej chwili byli zmuszeni zrezygnować - zapowiada Anna Mroczek.















