Nowakowski kontra Zawisza. O łamaniu prawa, deweloperze i uczciwości

2 godzin temu

Na początek słówko wyjaśnienia: w piątek 10 kwietnia o godz. 10:00 w Sali Sejmowej płockiego ratusza odbyła się konferencja dotycząca podpisania kontraktu na wybudowanie tzw. Nowej Przemysłowej. Trwała około 20 minut, a po niej nastąpiła chwila na kuluarowe rozmowy. Wychodząc z ratusza około godziny 10:40, zauważyłem grupę mam i posłankę Marcelinę Zawiszę, która udziela się w sprawie likwidowanych placówek oświatowych, m.in. Miejskiego Przedszkola nr 14 w Płocku. Podszedłem i zapytałem, czy chodzi o jakieś spotkanie w ratuszu, i jeżeli tak, to czy mogę w nim uczestniczyć. Mamy dzieci chodzących do Miejskiego Przedszkola nr 14 wyraziły zgodę, ale zastrzegły, iż nie można wykorzystywać ich wizerunku. Szanując tę umowę, w tekście będą pojawiać się zbiorowo wypowiedzi podpisane jako „mamy” lub „kobiety”. Spotkanie było zaplanowane na godzinę 11:00.

Dla porządku przytoczmy także fakt, iż w spotkaniu wziął udział prezydent Andrzej Nowakowski, jego zastępca Łukasz Jankowski, mecenas oraz grupa kilku pracowników ratusza w roli obserwatorów. Drugą stronę reprezentowała posłanka Marcelina Zawisza, Dagmara Kobla, koordynatorka partii Razem w Płocku, oraz grupa czterech mam dzieci chodzących do przedszkola.

Zarzuty o łamanie prawa

Od początku było widać, iż atmosfera jest raczej konfrontacyjna – bo jak mogłoby być inaczej, skoro jedna strona zarzuca drugiej złamanie prawa. Konkretnie posłanka Zawisza zarzuciła władzom Płocka łamanie Prawa oświatowego. Posłanka pokazywała odpowiedź na interpelację, z której wynika, iż ratusz złamał przepisy. Wskazywała, iż do likwidacji placówki oświatowej potrzebna jest zgoda Kuratora Oświaty. Prezydent Andrzej Nowakowski odbijał piłeczkę, argumentując, iż w tym przypadku nie ma mowy o likwidacji przedszkola. Fakt jest taki, iż Miejskie Przedszkole nr 14 będzie funkcjonować w roku szkolnym 2026/27, choć bez grupy trzylatków. To budzi obawy rodziców, którzy wskazują, iż boją się, iż za rok czy dwa utrzymywanie jednego-dwóch roczników w tym miejscu stanie się nieopłacalne, więc i tak prędzej czy później dzieci zostaną przeniesione do innej placówki.

– Nie ma mowy o likwidacji tego przedszkola – mówił Andrzej Nowakowski.

– Czyli wygaszają państwo przedszkole – ripostowała posłanka Marcelina Zawisza.

– Nie – odrzekł prezydent.

– Czy uruchomią państwo rekrutację w przyszłym roku?

– Mamy taką możliwość.

Władze Płocka wskazywały, iż w art. 89 ustawy Prawo oświatowe nie ma mowy o rekrutacji. Wiceprezydent Jankowski zaznaczył, iż w swojej interpelacji posłanka Zawisza nie pyta konkretnie o sytuację Miejskiego Przedszkola nr 14 w Płocku i stąd może wynikać taka odpowiedź ministerstwa.

– Różnica polega na tym, iż Warszawa w ogóle nie uruchomiła rekrutacji do przedszkoli i wystąpiła o przegłosowanie uchwały intencyjnej, nie mając finalnie ani opinii kuratorium, rady rodziców czy nauczycieli, czy ostatecznej uchwały dotyczącej likwidacji. My żadnej likwidacji nie przeprowadzamy. Uruchomiliśmy rekrutację zgodnie z przepisami, na tzw. wolne miejsca w przedszkolach. Jako samorząd mamy obowiązek zapewnić miejsca wszystkim dzieciom w wieku 3-6 lat i ten obowiązek realizujemy z nadwyżką. Jesteśmy po rekrutacji uzupełniającej i mamy ponad 70 wolnych miejsc dla grup trzylatków – mówił Jankowski.

Posłanka Zawisza upierała się, iż miasto nie mogło wstrzymać rekrutacji bez uchwały. Wskazywała, iż tak prawo interpretuje Ministerstwo Edukacji Narodowej. Strony się tu nie zgodziły, zadecyduje o tym sąd. Okazuje się, iż do sądu wpłynęła skarga od jednej z matek, której jedno dziecko już chodzi do Miejskiego Przedszkola nr 14, a drugie nie miało tej szansy, bo rekrutacja nie ruszyła.

– Jestem przekonana, iż państwo złamaliście prawo – mówiła poseł.

– Pani stwierdza kategorycznie coś, nie przywołując żadnego artykułu prawa, które rzekomo złamaliśmy. Podobne sytuacje mieliśmy w naszym mieście już co najmniej dwukrotnie w przypadku innych przedszkoli. Takie działania na żadnym etapie nie budziły wątpliwości ani Kuratorium Oświaty, ani Ministerstwa. Możemy się sprzeczać na argumenty – pani podaje opinie, ja podaję zapis ustawy. Sprawę rzeczywiście rozstrzygnie sąd. Uważamy, iż nie złamaliśmy prawa – ripostował prezydent.

Andrzej Nowakowski przyznał jednocześnie, iż to on jako prezydent ponosi odpowiedzialność za nieuruchomienie rekrutacji.

„Chodzi o słowo, a nie prawo”

Rodzice dzieci chodzących do Miejskiego Przedszkola nr 14 wskazują też na fakt zebrania 25 deklaracji rodziców, którzy chcieli posłać swoje trzyletnie dzieci do tej placówki. Finalnie rekrutacja nie ruszyła, co spowodowało duży zawód. Zarzucają wiceprezydentowi, iż taka deklaracja ze strony ratusza padła. Łukasz Jankowski z kolei mówił, iż takiej deklaracji nigdy nie było. Miały paść słowa nie tylko o deklaracjach, ale też o „walce” o atencję rodziców. Dziś rynek przedszkoli wygląda tak, iż każde dziecko staje się „towarem na wagę złota”. Oferta placówek pęcznieje, a rodzice z „Czternastki” wskazują, iż podjęli rękawicę.

– Dzieciaki przychodziły co środa. Bawiły się ze starszakami, z paniami, zadomawiały się. Wie pan, jak pan zawiódł mieszkańców? Nie tylko mamy z MP14. [...] Nam nie chodzi o pana przepisy, a o słowo prezydenta z 15-letnim stażem w tym mieście. Jutro się tego wyprzecie – grzmiały mamy.

Nowakowski i Jankowski przypominali, iż rekrutacja do przedszkoli odbywa się elektronicznie. Wiceprezydent wskazywał, iż do placówek, w których rekrutacja była ograniczona, zgłaszało się po kilkoro dzieci. Rodzice utrzymują, iż dostarczyli zastępcy prezydenta 25 pisemnych deklaracji. Z kolei Łukasz Jankowski twierdził, iż takich deklaracji dyrektorce Miejskiego Przedszkola nr 14 po prostu nie złożył. Wskazywał, iż tę kwestię wyjaśniał już podczas lutowej Sesji Rady Miasta.

– Nie mówiłem nigdy, iż ktokolwiek ma mi przynieść pisemne deklaracje – odpowiadał.

– Te deklaracje zostały zostawione, a dyrektorka odebrała je następnego dnia – mówiły mamy.

– Czy macie panie potwierdzenie na to? Bo znowu mi coś zarzucacie... – mówił Jankowski.

– Życzyłby pan sobie, żeby przechodziły przez biuro podawcze? – dopytywała posłanka Zawisza.

– Nie, bo ja nie jestem od przyjmowania pisemnych deklaracji – tłumaczył Jankowski.

Nowakowski zaznaczył, iż w przypadku przedszkoli i szkół średnich to ratusz, jako organ prowadzący, ustala liczbę oddziałów. Inaczej odbywa się to w przypadku szkół podstawowych, bo tu funkcjonują obwody. W przypadku przedszkoli obwodów nie ma.

– 900 dzieci sześcioletnich opuści przedszkola, a nabierzemy około 450 dzieci dwuipółletnich oraz trzyletnich, bo tak otworzyliśmy rekrutację. Dokładnie to się potwierdziło. Nasze szacunki dotyczące tego, gdzie i ile oddziałów możemy otworzyć z perspektywy całego miasta, sprawdziły się. Mamy ponad 70 wolnych miejsc i to przy zmniejszonej liczbie dzieci w oddziale – wskazywał Nowakowski.

Mamy zauważyły, iż w Miejskich Przedszkolach nr 17 i 3 utworzono po 1 oddziale więcej. To placówki najbliżej „Czternastki”, które najprawdopodobniej przejęły dzieci nieprzyjęte do MP14. Władze ratusza tego argumentu w piątek nie użyły, ale warto przypomnieć, iż placówki nr 3 i 17 są nowe (tylko „Trójka” kosztowała 9,5 mln złotych) i w perspektywie najbliższych lat nie będą wymagały dużych nakładów inwestycyjnych. Ze strony mam podniesiona została za to kwestia prywatnych przedszkoli.

– Dlaczego idą wszyscy do prywatnych? Bo miejskie znikają i to jest prawda! – grzmiały.

– Bardzo proszę o niewygłaszanie takich sądów. Od ok. 10 lat mamy miejsca dla wszystkich dzieci. Nie ma najmniejszego problemu z zapisaniem dzieci do publicznej placówki. Natomiast rodzice mają prawo zapisać swoje dzieci do prywatnej placówki.

Posłanka Zawisza pytała o niepewność rodziców w miejskich przedszkolach, „skoro są wygaszane”. Andrzej Nowakowski upierał się, iż przedszkola wygaszane nie są.

– Nie ma żadnej niepewności. Dziś mamy pewność, iż każde dziecko może chodzić do publicznego przedszkola w Płocku. Wyzwaniem dla Polski jest zapaść demograficzna. To jest fakt. Mamy o połowę mniej dzieci trzyletnich niż dzieci sześcioletnich. To jest wyzwanie. Nie rozwiążemy tego problemu na tej sali – mówił Nowakowski.

– Pana partia mogłaby rozwiązać ten problem, poprzez wprowadzenie zasady, iż nie dofinansowujemy prywatnych przedszkoli – wskazywała poseł Zawisza.

– Czy pani partia złożyła kiedyś taki wniosek? – pytał Nowakowski.

– Moja partia ma za mało posłów. To jest nasz postulat, nie mamy wystarczająco dużo posłów, by złożyć projekt ustawy.

– Ja o takiej inicjatywie poselskiej nie słyszałem.

– Mamy ją przygotowaną.

– Z miłą chęcią się zapoznam.

Posłanka zapewniła, iż prześle projekt najszybciej jak to możliwe.

Okazało się, iż w Płocku w 17 przypadkach dziecko nie dostało się do przedszkola pierwszego wyboru. Posłanka Zawisza wskazywała, iż możliwości zapisania dziecka do MP14 w ogóle nie było.

– Samorząd zgodnie z ustawą ma prawo do takich działań – powtarzał Nowakowski.

To, czy miasto złamało prawo, rozstrzygnie sąd. Mecenas, który był na spotkaniu, wskazał, iż to może być interesujące orzeczenie, bo takiego w Polsce jeszcze po prostu nie ma, a wskazania, iż ktoś złamał praw, to póki co tylko opinia.

A gdyby tak „puścić” rekrutację?

To kwestia, która wciąż budzi ciekawość i wydaje się kompromisowa. Gdyby tak miasto po prostu pozwoliło rekrutować dzieci do każdego przedszkola i liczyć, iż „niewidzialna ręka rynku” wszystko zweryfikuje? Takie rozwiązanie nie było w ratuszu brane pod uwagę, bo miałoby to prowadzić do powstania kilkuosobowych grup, co z kolei jest nieracjonalne.

– Pan dobrze wiedział, iż będą dzieci chętne do tego przedszkola. Nauczyciele po godzinach roznosili ulotki – wskazywali rodzice.– To przedszkole jest naprawdę ważne dla naszych mieszkańców.

Prezydent Andrzej Nowakowski odpowiedział, iż w takiej sytuacji nie mógłby przenieść grupy we wrześniu. – Mógłbym zaproponować to rodzicom, ale rodzice musieliby się zgodzić. Nie mogę nikogo zmusić – tłumaczył.

Przysłuchująca się przez większość czasu Dagmara Kobla, koordynatorka koła partii Razem w Płocku, spytała: – Dlaczego po prostu, po ludzku, nie ustąpić?

– To nie jest kwestia ustępowania, ale organizacji pracy miejskich przedszkoli.

– Podjął pan tę decyzję i teraz może pan podjąć inną – argumentowała Kobla.

– Rekrutacja, którą przeprowadziliśmy, okazała się satysfakcjonująca dla 99% rodziców – uciął Nowakowski.

Kobla wskazywała, iż samorząd może podjąć teraz inną decyzję. Prezydent odpowiedział, iż rekrutacja odbywała się elektronicznie i została już zakończona.

Kwestia dewelopera

Rodzice mają podejrzenia, iż miasto ma ukryty „plan” wobec Miejskiego Przedszkola nr 14. Ten plan miałby polegać na sprzedaży działki deweloperowi – tuż obok powstał już jeden budynek. Ratusz już kilkukrotnie kategorycznie odpierał te zarzuty, a Łukasz Jankowski zarzekał się nawet, iż „dzień sprzedaży tej działki deweloperowi będzie jego ostatnim dniem pracy w ratuszu”. Sprawa jednak nie znika.

– Czy prawdą jest, iż jest chętny na teren przedszkola? Czy są jakieś plany miasta dotyczące tego terenu?

– Fakty są takie, iż będzie tam część usługowa: przedszkole, żłobek, dom dziennego pobytu dla seniorów – mówił Łukasz Jankowski.

Chodzi o Plan Ogólny, który zostanie uchwalony w najbliższych tygodniach. Rada miasta określi w nim, co na danym terenie może powstać.

– Pamiętam, jak był zamykany budynek Szkoły Podstawowej nr 17. Dzieci przeniosły się do nowego budynku. Pan prezydent mówił, iż będzie klub seniora, oddział MOSiR-u, dzienne zajęcia. I co? Ten teren też już nie jest tym, czym był, bo znalazł się prywatny inwestor, z którym mamy teraz Miodolankę. Pomijam to. Zawsze słyszymy to samo: klub seniora, biblioteka...

– Pani odrobinę mija się z prawdą. To nieprawda, bo aquapark jest miejskim obiektem, wybudowanym w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Administruje nim MOSiR, na który się pani powołała – odpowiedział prezydent.

Prezydent Nowakowski oburzył się na insynuacje, iż miasto dogaduje się z deweloperem.

– Czy ma pani jakąkolwiek wiedzę na temat kontaktów z deweloperem? – pytał Nowakowski.

– Nie, dlatego pytam.

– Dlaczego więc pani poseł wygłaszała takie sądy z mównicy sejmowej?

– Napisałam, iż ptaszki ćwierkają.

– Co to znaczy? Żadne medium o tym nie pisało.

– Media społecznościowe to też media – odparła poseł Zawisza.

– To jest kłamstwo. Chciałaby pani na swój temat usłyszeć, iż ptaszki ćwierkają, iż pani coś takiego robi, iż pani łamie prawo?

– Dlaczego deweloper przeoczył, iż ma przedszkole za płotem?! – włączyły się matki.

– Ja tylko powiedziałam, iż deweloper jest zainteresowany tematem i o tym ptaszki ćwierkają – broniła się Zawisza.

– I powiązała to pani z władzami miasta – utrzymywał Nowakowski. – Chciałbym, żeby nie mając wiarygodnych informacji na ten temat, nie robić insynuacji. Nie ma mowy o likwidacji Miejskiego Przedszkola nr 14. Nie została podjęta taka uchwała. Rozmawiajmy o faktach.

Fakt jest taki, iż miasto nie ma władzy nad deweloperem i ten po prostu w swoich wizualizacjach może umieszczać, co chce. Deweloper może chcieć kupić działkę, ale miasto nie musi jej sprzedać. Andrzej Nowakowski zapewnił, iż deweloper w żaden sposób nie kontaktował się z urzędem miasta w tej sprawie.

Po nieco ponad godzinie dyskusji emocje lekko opadły, choć z drugiej strony nie ma mowy o tym, żeby któraś ze stron dała się przekonać.

– Rozumiem, iż jest pewne wyzwanie, przed którym miasto stoi. Mamy przedszkola, o które rodzice walczą – to jest jednoznaczny sygnał, iż to przedszkole nie powinno zniknąć. Nie jest tak, iż żadnego przedszkola nie można zamknąć, bo ja uważam, iż można. Jest uchwała intencyjna, potem opinia kuratora, wcześniej konsultacje społeczne, gdzie ustala się z miejscową ludnością, czy to przedszkole można, czy nie można zlikwidować. Tak to powinno funkcjonować. Kiedy de facto wygasza się przedszkole, bo nie ma rekrutacji, to ja interpretuję to tak, a prezydent inaczej. To jest kwestia sporna, rozstrzygnie to sąd – podsumowała poseł Zawisza.

Andrzej Nowakowski przyznał, iż nie jest w stanie zagwarantować, iż w przyszłym roku odbędzie się rekrutacja do MP14. – Ale z drugiej strony nie jestem w stanie zagwarantować, iż jej nie będzie – przyznał.

W sobotę odbył się protest rodziców dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 14. Protest wsparli działacze Prawa i Sprawiedliwości, Razem i Konfederacji.

Idź do oryginalnego materiału