Wszystkie media skupiły się na tym ostrej wymianie zdań między Romanem Giertychem a Jarosławem Kaczyńskim, przez co umknęły im dziejące się równolegle. szokujące sceny. W jednej z głównych ról wystąpił Mariusz Gosek. Cyrk w Sejmie Nie milkną echa w sprawie awantury w Sejmie z posiedzenia, które odbywało się 2 kwietnia. Oczy wszystkich zwróciły się w stronę Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha, którzy pożarli się, stojąc w tym samym momencie na mównicy. Prezes PiS próbował zarzucić posłowi KO udział w śmierci Barbary Skrzypek. Nazwał go przy tym „sadystą”, a potem „łobuzem”, gdy Giertych zwrócił się do niego bezpośrednio po imieniu, stosując przy tym szyderczy ton. Nie trzeba długo czekać, aż do obu polityków dołączyli ich partyjni współpracownicy, po czym cała sytuacja zaczęła przypominać spory kibiców na stadionach. Dopiero po jakimś czasie odnotowano, iż kamery w całym tym chaosie nie zarejestrowały trwającego obok sporu między Mariuszem Goskiem (PiS) i Tomaszem Trelą (Nowa Lewica). Między nimi również zrobiło się bardzo gorąco, o czym więcej opowiedziała „Faktowi” Katarzyna Piekarska. – Kamery chyba nie uchwyciły, jak poseł Gosek w dużym uniesieniu krzyczał do pana posła Treli, żeby zajął lub zainteresował się swoją rodziną, bo służby się nią interesują — przekazała posłanka KO. Dodała również, że