NOWY GATUNEK PINGWINA…

migranciwpolsce.pl 1 godzina temu


NOWY GATUNEK PINGWINA

Na odległych Wyspach Kerguelena na południowym Oceanie Indyjskim żyją pingwiny, które przez lata uznawano za jedną z populacji dobrze znanego pingwina białobrewego.

Badania genomowe pokazały jednak, iż historia jest znacznie ciekawsza. Pingwiny z Wysp Kerguelena są na tyle odrębne genetycznie, iż otrzymały status osobnego gatunku – Pygoscelis kerguelensis. A to tylko część odkrycia.

JEDEN GATUNEK TO W RZECZYWISTOŚCI CZTERY

Pingwin białobrewy (Pygoscelis papua) występuje na wielu wyspach Oceanu Południowego i w Antarktyce. Poszczególne populacje są od siebie oddalone o tysiące kilometrów, a ich klasyfikacja od dawna budziła wątpliwości. Nowe badania wskazują, iż pod jedną nazwą kryły się w rzeczywistości cztery odrębne linie ewolucyjne, które powinny być traktowane jako osobne gatunki.

Trzy z nich były wcześniej uznawane za podgatunki. Czwarty, właśnie z Wysp Kerguelena, został właśnie opisany jako nowy gatunek dla nauki.

Być może pojawia się w Was pytanie: jak można „przeoczyć” gatunek pingwina?

Na pierwszy rzut oka różnice są naprawdę niewielkie. Pygoscelis kerguelensis wygląda bardzo podobnie do swoich krewniaków – ma charakterystyczną białą plamę nad oczami, pomarańczowy dziób i różowawe stopy. Między populacjami występują pewne różnice w wielkości ciała czy wokalizacji, ale nie są one tak oczywiste, by łatwo rozpoznać osobny gatunek.

To przykład gatunku kryptycznego – organizmu morfologicznie bardzo podobnego do blisko spokrewnionych gatunków, którego odrębność ujawniają dopiero dokładniejsze badania, m.in. genetyczne.

Naukowcy przeanalizowali całe genomy 64 pingwinów z 10 kolonii lęgowych, obejmując próbkami niemal cały zasięg geograficzny występowania pingwinów białobrewych. Porównali również cechy morfologiczne, wydawane przez ptaki dźwięki, terminy rozrodu, dietę i strategie zdobywania pokarmu.

Dopiero połączenie tych informacji pozwoliło odtworzyć relacje między populacjami i pokazało, iż mają do czynienia nie z jednym bardzo zmiennym gatunkiem, ale z czterema niezależnymi liniami ewolucyjnymi.

NOWE SPOJRZENIE NA OCHRONĘ

Taksonomia może wydawać się kwestią porządkowania nazw, ale w ochronie przyrody ma bardzo praktyczne konsekwencje. o ile cztery populacje uznajemy za jeden szeroko rozpowszechniony gatunek, jego sytuacja może wyglądać stosunkowo bezpiecznie. jeżeli jednak potraktujemy je jako cztery osobne gatunki o znacznie mniejszych zasięgach, obraz ryzyka może być zupełnie inny.

Dotyczy to szczególnie gatunków występujących na izolowanych wyspach subantarktycznych. Modele wskazują, iż wraz ze zmianą klimatu do połowy XXI wieku mogą one tracić część odpowiednich siedlisk, a ogromne odległości między archipelagami ograniczają możliwość przenoszenia się do nowych miejsc.









Żródło materiału: Fundacja MARE

Idź do oryginalnego materiału