Sobota w Nowym Tomyślu zdecydowanie nie należała do spokojnych. Jarmark Chmielo-Wikliniarski połączył tego dnia tradycję, sport, muzykę i wydarzenia, które rozgrywały się także poza głównym terenem imprezy.
Od rana uwagę przyciągał Światowy Festiwal Wikliny i kiermasz, na którym można było zobaczyć niezwykłe wyroby plecionkarskie z różnych stron świata. Kapryśna pogoda co jakiś czas przypominała jednak, kto tego dnia również chce mieć wpływ na program.
Sportowych emocji dostarczył Wielki Finał Pucharu Polski Strongman w Parku Feliksa. Najsilniejsi zawodnicy rywalizowali w wymagających konkurencjach, a wydarzenie odwiedził także mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów i późniejszy zawodnik MMA Szymon Kołecki.
Równolegle w mieście trwał motoryzacyjny zlot dla Marysi – dużo maszyn, jeszcze więcej motoryzacyjnej pasji, ale przede wszystkim istotny charytatywny cel.
Wieczorem Park Feliksa przejęła muzyka. Na Skolima trzeba było czekać dłużej z powodu pogodowych komplikacji, ale finał oczekiwania był wyjątkowy – Król Latino razem z Luxonem dotarł do Nowego Tomyśla śmigłowcem. Później przyszedł czas na długo wyczekiwany koncert, podczas którego na scenie nie zabrakło również Velsona.
Po Skolimie scenę przejął Blacha 2115 i, co ciekawe, publiczność wcale nie zamierzała masowo opuszczać Parku Feliksa. Zmienił się muzyczny klimat, ale energia pozostała. Później zabawa z DJ-ami trwała jeszcze długo.
Wiklina, strongmani, motocykle, kapryśna pogoda, śmigłowiec nad Parkiem Feliksa i koncerty do późnej nocy – tak w dużym skrócie wyglądała jarmarkowa i okołojarmarkowa sobota w Nowym Tomyślu.
PS. I jeszcze słowo o Maślanie. Rok temu pokazał, iż na jarmarkowej scenie czuje się jak u siebie. W tym roku zrobił to ponownie – i to z jeszcze większą energią. Nowotomyślanin wraz ze swoją ekipą dał show, którego nie powstydziłyby się największe gwiazdy tegorocznego Jarmarku. Był kontakt z publicznością, niespodzianki, premiera nowego numeru, róże, autografy i przede wszystkim mnóstwo scenicznej energii.
I chyba właśnie takie występy cieszą szczególnie – kiedy „nasz człowiek” wychodzi na dużą jarmarkową scenę i pokazuje, iż lokalne nazwisko wcale nie musi oznaczać mniejszego show. Po raz drugi możemy powiedzieć: Maślana i ekipa wykorzystali swoją szansę. A patrząc na reakcję publiczności… do trzech razy sztuka za rok?










































1 godzina temu




![I Półmaraton Mościcki [dużo zdjęć]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/09/polmaraton-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)







