Człowiek wolnym być pragnienie ma w genach zdaje się. Bo to pierwsze ucieczki z
lekcji to właśnie z tej natury były bardziej niż z tradycji jakiejś co do konieczności tych
wagarów odbycia. Przed Zasadniczą Służbą Wojskową też się człowiek wymigiwał,
co by tej wolności służba ta w tak młodym wieku nie zabierała. A i historycznie
przecież jako naród o wolność przez zaborców, okupanta czy też system polityczny
zabrane, ludzie walczyli… Zdawać by się mogło, iż tak wolnym jak w czasach
obecnych to nigdym nie był chyba. Co chcę to oglądam i wybrać mogę wiadomości
pakiet prawym, lewym, górnym i dolnym okiem przekazywany. No i ten Internet cały,
co to mówiono, iż w nim świat cały znaleźć można …po prostu wolność…
I tak jakoś w tej wolności się pławiąc to szczęśliwym się jest bardzo, fajnie jakoś tak
ze świadomością bycia wolnym się żyje. Aż tak pomyślałem, wracając z drugiej
zmiany, iż napoju złocistego co to piankę na dwa palce w szklance tworzy
buteleczkę sobie kupię-wolny jestem no to mogę. Kłopot jednak stał się w wykonaniu
planu tegoż, bo godzina tak coś przed północą lekko, a to przecież zakaz wszedł w
życie co zakup artykułu tego w porze nocnej uniemożliwia. No to myślę sobie, napój
inny słodki gazowany nabędę, droższy trochę o cukrowy podatek, ale jako wolny
człowiek kupić go mogłem. Samochodem przez centrum tegoż miasta, co to właśnie
prohibicję nocną wprowadziło przejechałem sobie, dieslem – com już nie raz tu pisał,
bo wolny jestem i zobaczyć chciałem miasto nocą, bo mogę… No dopóki nie będzie
tu strefy czystego transportu oczywiście, ale póki co wolno. Zaparkowałem sobie w
publicznej przestrzeni i wyjść już miałem by na Starym Mieście zdjęć kilka zrobić,
lecz widok auta pewnego od pomysłu tego mnie odwieść raczył. Auto poczty naszej
krajowej zauważyłem i ze strachu w panikę popadłem czy ten abonament to
zapłaciłem czy też nie… A i bałagan w aucie miałem to szkoda by zdjęcia radiu
robiąc bałagan ten uchwycili niechcący… Ech wrócę zatem do mieszkania mego,
decyzja zapadła, toć to „Wolność Tomku w swoim domku” przecie… Dumnie zatem o
wolności w myślach rozprawiając, szklaneczkę napoju zakupionego zamiast,
wypiwszy, trudy dnia pod prysznicem zmyłem. Wolny człowiek jest, to i z toalety
wodę spuścić przez pion cały mogłem w nocnej porze przecież, toć w Zurychu jeden
taki zakaz korzystania z toalety dostał przecież rok temu chyba.
Doceniam zatem wolność tę, co to jeszcze odebraną nie jest prawa zapisem
żadnym, słoik flaków już celem podgrzania przygotowany, by nim właśnie celebrację
wolności świętować, w głowie cytat z filmu kultowego „U Pana Boga w Ogródku”
sobie przypominając, gdy komendant żonie o spotkaniu w sklepie Martyniuka
owdowiałego roku zeszłego podsumował zdaniem:
„Wolność… wolność! …Robi co chce. Nikt jemu nic nie karze… Chce, pójdzie
do sklepu, flaki sobie kupi, podgrzeje… Pół litra wypije… Wolny jest…”








![Walczą o baraż. Bramkarzowi przytrafił się taki błąd [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a131d2a80e134_89550589.jpg)



