W sobotę, 20 czerwca 2026 roku, w Domu Orła Białego w Breakwater odbyły się uroczyste obchody 75-lecia polskiego osadnictwa w Geelong. Jubileusz zorganizowany przez Związek Polaków w Geelong zgromadził liczne grono gości honorowych, przedstawicieli organizacji polonijnych, lokalnych społeczności oraz przyjaciół Domu Orła Białego. Wieczór stał się pięknym świadectwem pamięci o pionierach polskiej emigracji, a zarazem wyrazem dumy z dorobku kolejnych pokoleń Polaków związanych z drugim, co do wielkości miastem Wiktorii.
Goście biorący udział w uroczystościWśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. konsul generalny RP w Sydney, Piotr Rakowski, honorowy konsul RP w Melbourne Andrzej Soszyński z małżonką Urszulą, przedstawiciel władz miasta Greater Geelong radny Andrew Katos, prezes Federacji Polskich Organizacji w Wiktorii Elżbieta Dziedzic, prezes Polskiego Biura Opieki Społecznej „PolCare” dr Sylwia Greda–Bogusz OAM oraz CEO „PolCare” Bożena Iwanowski OAM z mężem Leszkiem. Obecna była również posłanka Christine Couzens MP reprezentująca Geelong w Parlamencie Wiktoriańskim, która – choć nie mogła uczestniczyć w całym wieczorze – zaznaczyła swoją obecność podczas jubileuszowych obchodów. Ponadto, w uroczystości uczestniczyli przedstawiciele polskich klubów i organizacji społecznych z różnych części Melbourne, społeczność ukraińska i filipińska z Geelong, członkowie Związku Polaków w Geelong oraz liczni zgromadzeni przyjaciele i sympatycy Domu Orła Białego. W uroczystości wzięło udział 210 uczestników.
Od lewej: Eren Şahingöz, Krystyna Szkuta, Henryk Szkuta, Urszula Soszyńska, Oliwia Hoehle, Sylwia Styczeń, Piotr Rakowski, Amelia Ginter, Deniz Şahingöz, Andrzej Soszyński, radny Andrew Katos, Elżbieta Dziedzic
Konsul Generalny RP Piotr Rakowski z przedstawicielami geelongowskiej społeczności ukraińskiej i prezesem Związku Polaków w Geelong Henrykiem SzkutąPo oficjalnym powitaniu gości przez prowadzącą wieczór Jolantę Baldasso wyświetlony został film poświęcony początkom polskiej emigracji w Geelong. Archiwalne zdjęcia i obrazy z życia pierwszych osadników, połączone z nastrojową muzyką i przejmującym tekstem piosenki, stworzyły niezwykle emocjonalną opowieść o odwadze, pracy, tęsknocie i budowaniu nowego domu z dala od ojczyzny. Prezentacja stała się jednym z najbardziej wzruszających momentów wieczoru, pięknie ukazując ponad siedem dekad obecności Polaków w Geelong.
Jolanta Baldasso, MC wieczoru
Kliknij w obrazek, aby odtworzyć film. Czas oglądania 5 min 29 sek.Uroczystość była również okazją do złożenia jubileuszowych gratulacji i podziękowań. Konsul generalny RP Piotr Rakowski wręczył Związku Polaków w Geelong pamiątkową tablicę z okazji 75-lecia działalności. Federacja Polskich Organizacji w Wiktorii przekazała na ręce prezesa Związku list gratulacyjny oraz jubileuszową statuetkę. Słowa uznania popłynęły także ze strony Biura Opieki „PolCare” – prezes zarządu „PolCare” dr Sylwii Gredy-Bogusz OAM oraz CEO Bożeny Iwanowskiej OAM, które przekazały list gratulacyjny oraz podziękowanie za regularne goszczenie grupy polskich seniorów „PolCare” w Domu Orła Białego. Obie panie wręczyły również listy z podziękowaniami Franciszkowi i Marii Filipowicz za ich wieloletnie społeczne zaangażowanie w odwiedzanie starszych Polaków przebywających w domach opieki oraz osób hospitalizowanych.
Przemawia konsul Piotr Rakowski. Po prawej stronie Henryk SzkutaNastępnie głos zabrał Henryk Szkuta, prezes Związku Polaków w Geelong. W swoim wystąpieniu nawiązał do osobistych doświaczeń – dziecka dorastającego w rodzinie migranckiej oraz budowaniu tożsamości polsko-australijskiej.
Przetłumaczona treść przemówienia Henryka Szkuty, prezeza Związku Polaków w Geelong, wygłoszonego podczas obchodów 75-lecia polskiego osadnictwa w Geelong (20 czerwca 2026, Dom Orła Białego w Breakwater, Geelong):
Szanowni goście! Przyjaciele z organizacji polonijnych w Melbourne, ukraińskiej i filipińskiej społeczności w Geelong! Członkowie Związku Polaków w Geelong! Przyjaciele Domu Orła Białego!
Dziękuję wszystkim za przybycie, aby wspólnie świętować ten niezwykły jubileusz. W tym roku mija dokładnie 75 lat, odkąd pierwsi polscy migranci osiedlili się w Geelong. Jesteśmy tu dzisiaj, aby uczcić tę drogę, która rozpoczęła się w popiołach II wojny światowej, a przerodziła w żywe, trwałe dziedzictwo, właśnie tutaj, w naszym wspaniałym mieście Geelong.
Nasza historia zaczyna się w najciemniejszych dniach II wojny światowej. Wtedy to miliony Polaków zostało wyrwanych z ojczyzny przez nazistowskich najeźdźców i wywiezionych z Polski do Niemiec. Zostawili rodziców, rodzeństwo i przyjaciół, aby pracować w gospodarstwach rolnych i fabrykach w kraju pod wieloma względami im obcym.
Gdy w 1945 roku nastał pokój, stali się uchodźcami – „Displaced People”. Geopolityka Konferencji Jałtańskiej nie przyniosła im wiele nadziei. Granice Europy zostały wytyczone na nowo. Aby „ugłaskać” Stalina i uniknąć kolejnych globalnych konfliktów, prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin D. Roosevelt i premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill pozwolili, by wiele państw Europy Wschodniej, w tym Polska, znalazło się w radzieckiej strefie wpływów – lub w obszarze, który później nazywano krajami za Żelazną Kurtyną.
Nagle nasi rodzice i dziadkowie stracili możliwość powrotu do ojczyzny. Zostali bezpaństwowcami w powojennych Niemczech. Stracili wszelki kontakt ze swoimi rodzinami, które pozostały w Polsce.
Jednak nadzieja pojawiła się z za oceanu. Australia uruchomiła masowy program imigracyjny, aby odbudować swoją powojenną gospodarkę. Między 1949 a 1950 rokiem przybyła największa fala polskich migrantów w ramach dwuletniego rządowego programu oferującego prace kontraktowe. Migranci musieli odpracować kontrakt, głównie w regionalnych obszarach Australii.
W 1951 roku kontrakty o pracę dobiegły końca. Prężnie rozwijający się przemysł w Geelong potrzebował rąk do pracy. Fabryki takie jak Ford Motor Company, International Harvester, Pilkington Glass, fabryka Kinnear Rope Factory i wiele innych otworzyły swoje drzwi dla nowych pracowników.
Wielu z naszych polskich pionierów skorzystało z tej okazji i osiedliło się w Geelong, a szczególnie w Bell Park. Miejsce to stało się tak bogate w różnorodnych nowo przybyłych mieszkańców, iż zaczęto je pieszczotliwie nazywać „Małą Europą”.
Wraz z rozwojem naszych rodzin rozwijało się także życie społeczności. Założyliśmy sobotnie polskie szkoły – najpierw przy szkole podstawowej Holy Family w Bell Park, a później w St Mary’s Hall w centrum miasta. Z zaangażowaniem obchodziliśmy nasze święta narodowe i religijne, dbając o to, aby dzieci – takie jak ja – z których wiele nigdy nie widziało Polski – doceniały piękno kultury i tradycji swoich rodziców i dziadków.
Na przestrzeni piętnastu lat nasza społeczność rozwijała się wraz z kolejnymi falami imigracji:
– W latach 60. XX wieku: Żelazna Kurtyna lekko się uniosła, co otworzyło polskie granice. Pozwoliło to migrantom w Australii, którzy po wojnie stracili kontakt z rodzinami, nie tylko na swobodną korespondencję z bliskimi i przyjaciółmi, ale także –dzięki programowi rządu australijskiego „Łączenie Rodzin” (Family Reunion) – połączyć się z rodzinami rozdzielonymi na niemal dwie dekady. I tak nastąpiła druga, mniejsza fala polskich migrantów osiedlających się w Geelong.
– Trzecia fala rozpoczęła się w latach 80. XX wieku: Struktury komunistyczne w Europie Wschodniej zaczęły się wówczas rozpadać, a gospodarki tych krajów, w tym Polski, zachwiały się i stanęły na skraju upadku. Te wstrząsy gospodarcze doprowadziły do wydarzeń, które dziś określamy mianem powstania NSZZ „Solidarność”. W rezultacie pod koniec lat 70. i na początku 80. miliony Polaków opuściły Polskę, woląc żyć jako uchodźcy w demokratycznych krajach europejskich, niż pozostać w ojczyźnie. Z pomocą ponownie przyszła Australia – przybyła tu trzecia fala polskich migrantów, wnosząc nową energię w australijskie życie gospodarcze i społeczne.
Wraz ze wzrostem liczby Polaków w Geelong rosły też nasze ambicje. W 1965 roku Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (SPK) Koło nr 12, pod przewodnictwem pana Lipkowskiego, wykorzystało fundusze zebrane przez polską społeczność na zakup dawnego Temperance Centre przy Ryrie St. Stworzono tam ukochany i chętnie odwiedzany Dom SPK.
Około dekady później, w 1981 roku, pod kierownictwem ówczesnego prezesa Związku Polaków w Geelong, Eugeniusza Pędzińskiego, stowarzyszenie zakupiło dawną japońską fabrykę łożysk kulkowych w Breakwater. Dzięki niestrudzonej, społecznej pracy wolontariuszy, budynek ten w niecałe dwa lata został przekształcony w to, co dziś znamy jako Dom Orła Białego.
Wierni australijskiemu duchowi wielokulturowości, otworzyliśmy drzwi naszego nowego Domu Polskiego dla wszystkich. Dziś Dom Orła Białego jest dumną siedzibą dla Geelong Jazz Club, Country Music Club, Ochotniczego Stowarzyszenia Strażaków, grup opieki nad seniorami – nie tylko dwóch naszych własnych polskich grup, ale również dwóch grup filipińskich. Liczba naszych członków przekracza w tej chwili 1500 osób, co – z dumą mogę stwierdzić – odzwierciedla populacje całego społeczeństwa Geelong.
Nasz krajobraz kulturowy wzbogaciły również kultowe organizacje. Niestety, poza jedną, wszystkie już nie istnieją:
– Chór Kościelny
im. Stanisława Moniuszki: Założony w 1965 roku przez naszego pierwszego stałego duszpasterza, śp. księdza Lucjana Jaroszkę, wspólnie z naszym długoletnim dyrygentem chóru, śp. Stanisławem Karpińskim. Chór występował nie tylko w kościele, ale także na wielu wydarzeniach kulturalnych.
– Grupa Teatralna „Zorza”: Założona i prowadzona przez Eufemię Aszenbrenner, którą wspierał mąż Jan Aszenbrenner. Przez trzy dekady grupa bawiła naszą społeczność podczas różnych uroczystości narodowych i religijnych.
– Zespół Pieśni i Tańca „Krakowiak”: Założony w latach 60. przez śp. Alfredę Kątny, a od lat 80. do 2021 roku prowadzony przez śp. Grażynę Brzostowską. Zespół występował na Festiwalach PolArt oraz lokalnych festiwalach wielokulturowych.
– Chór Młodzieżowy „Promyki”: Założony przez śp. księdza Zenona Broniarczyka SChr. Początkowo prowadzony przez Urszulę Kamburowską, później przez Reginę Godycką. Na gitarze zawsze akompaniował Janusz Gil.
– Klub Sportowy „Syrena”: Obejmował męskie i żeńskie sekcje siatkówki (juniorskie i seniorskie) oraz męską drużynę piłki nożnej. Od ponad 50 lat jest profesjonalnie prowadzony do dziś przez Franka Filipowicza. W czasach swojej świetności najważniejszym punktem kalendarza sportowego „Syreny” był niezwykle popularny Puchar Gałąski (Galaska Cup), nazwany na cześć Wojciecha Gałąski (śp.) – wybitnego polskiego biznesmena i wieloletniego sponsora klubu i turnieju. Drużyny z Klubu Siatkarskiego „Lechia” z Melbourne, pod wodzą Edwarda Szczepańskiego, co roku rywalizowały z zespołami siatkarskimi „Syreny” w Palais Hall przy Moorabool St w Geelong. Dziś działalność sportowa ogranicza się do towarzyskich turniejów golfowych na różnych polach golfowych w stanie Wiktorii.
Dzisiaj, w 2026 roku, pozostało już bardzo niewielu z naszych pierwotnych osadników, którzy przybyli do Geelong będąc dorosłymi ludźmi. Jesteśmy tu jednak, aby zaznaczyć, iż ich dziedzictwo nigdy nie zostanie zapomniane. Dlatego stworzyliśmy Pokój Pamięci, który znajduje się przy wejściu do tego budynku. Wydaliśmy również książkę opisującą osobiste doświadczenia polskich migrantów, którzy osiedlili się w Geelong w latach 1951–2022. Egzemplarze tej publikacji zostały udostępnoione Geelong Heritage Library oraz Muzeum i Archiwum Polonii Australijskiej.
Winni jesteśmy ogromną wdzięczność mieszkańcom Australii, a w szczególności mieszkańcom Geelong. Gdy nasi rodzice i dziadkowie przybyli tutaj bez znajomości języka angielskiego, mając trudność wyrazić swoje uczucia i potrzeby, mieszkańcy Geelong traktowali ich z życzliwością, godnością i szacunkiem.
Co najważniejsze, Geelong dało nam wolność i zachętę do zachowania i swobodnego pielęgnowania kultury oraz tradycji naszych przodków, a choćby chętnie dzieliło je z nami.
Przypomina mi to pewien sobotni poranek pod koniec lat 50., kiedy miałem około dziesięciu lat. Siedziałem przy śniadaniu, z całą siłą próbowałem przekonać Mamę, żeby pozwoliła mi opuścić sobotnią szkołę polską. Argumentowałem, iż to niesprawiedliwe – wszyscy moi niepolscy koledzy mieli wolne soboty i mogli robić to, co chcą. „Mamo” – powtarzałem – „jesteśmy teraz w Australii, jestem Australijczykiem i pewnie i tak nigdy nie będę używać polskiego!”.
Mama odwróciła się do mnie i spokojnie powiedziała: „Heniu, jeżeli naprawdę chcesz być dobrym i dumnym Australijczykiem, musisz najpierw być dumny z tego, kim jesteś. Dumny z tego, skąd pochodzisz, dumny z naszych tradycji, naszego pochodzenia kulturowego i języka, w którym zostałeś wychowany”.
Moja starsza siostra Jadwiga, która w wieku 16 lat przeczytała już wiele dzieł klasyki polskiej, m.in. Henryka Sienkiewicza i Bolesława Prusa, siedziała po drugiej stronie stołu i wtrąciła się, mówiąc: „Tak, Heniek, wtedy będziesz miał dwie dusze!”.
Cóż, w wieku dziesięciu lat ten komentarz zupełnie do mnie nie trafił! Zakonnice, które uczyły mnie w szkole podstawowej Holy Family, powtarzały mi, iż mam tylko jedną duszę, a moim zadaniem w życiu jest zrobienie wszystkiego, by ta dusza trafiła do nieba. Po co, mnie potrzebna jeszcze druga dusza pod opieką?
Podobnie jak wiele dzieci z mojego pokolenia, kontynuowałem naukę w sobotniej szkole polskiej przez kolejne 4 lata. Wszyscy uczyliśmy się i czytaliśmy o skomplikowanej i często smutnej historii Polski. Nauczyliśmy się mówić, czytać i pisać po polsku. Dziś, w moim przypadku, na tyle płynnie, by redagować Biuletyn Domu Orła Białego, który wydaję zarówno po polsku, jak i po angielsku. Co więcej, nie miałem żadnych problemów z nawiązywaniem kontaktów z rodowitymi Polakami podczas wielu podróży do Polski, które wraz z żoną Krysią odbyliśmy na przestrzeni lat.
Sześćdziesiąt osiem lat po tamtej rozmowie przy śniadaniu, mogę dziś z całkowitą pewnością stanąć przed Wami i sparafrazować słowa rozsławione przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, mówiąc: „Nie wierzę, iż jestem dobrym Australijczykiem, bo WIEM, iż jestem DOBRYM i DUMNYM Australijczykiem”. A to dlatego, iż niemal siedem dekad temu posłuchałem rady mojej Mamy!
Czy osobiście czegoś żałuję? Tak, żałuję! Moja siostra byłaby bardzo szczęśliwa, słysząc, iż się do tego przyznaję. Żałuję, iż nie dodałem więcej dusz do mojej kolekcji, kiedy miałem ku temu okazję, mieszkając w „Małej Europie”!
Zanim zakończę, muszę złożyć hołd wszystkim naszym polskim migrantom, którzy pomogli zbudować nasze fundamenty tutaj, w Geelong. Dziękuję mieszkańcom miasta Geelong za to, iż nas przyjęli. I dziękuję wszystkim, którzy ciężko pracowali, aby utrzymać naszą piękną polską duszę przy życiu, tuż obok naszej dumnej australijskiej duszy.
Dziękuję bardzo! Dziękuję za uwagę!
Po swoim przemówieniu Henryk Szkuta wraz z Andrzejem Soszyńskim, Honorowym Konsulem Generalnym RP w Melbourne, wręczyli dyplomy uznania członkom zespołu organizacyjnego, który przez osiem ostatnich tygodni z ogromnym zaangażowaniem pracował nad przygotowaniem wydarzenia oraz towarzyszącej mu wystawy fotograficznej. Wyróżnienia otrzymali: Marysia Filipowicz, Krystyna Stawicki, Krystyna Matczak, Jolanta Baldasso, Iza Anderson, Jacqui Bisby, Franciszek Filipowicz oraz Marek Anderson.
Od lewej: Henryk Szkuta, konsul generalny RP w Sydney Piotr Rakowski, Marek Anderson, Franciszek Filipowicz, Jacqui Bisby, Krystyna Matczak, honorowy konsul generalny RP w Melbourne Andrzej Soszyński, Jolanta Baldasso, Iza Anderson, Maria FilipowiczWystęp Polskiego Chóru Dzieci i Młodzieży w Melbourne stanowił muzyczny element części oficjalnej. Chórzyści, pod dyrekcją Magdaleny Biadały–Şahingöz, wykonali utwory: „Uwierz Polsko” (sł. i muz. Monika Brewczak), „Imagine” i „Szła dzieweczka” (oprac. Antoni Gref).

Ważną część uroczystości stanowiło otwarcie wystawy historycznych fotografii, przygotowanej specjalnie z okazji jubileuszu. Ekspozycję, obejmującą ponad 150 zdjęć dokumentujących historię polskich migrantów w Geelong w latach 1951–2026, oficjalnie otworzyli radny Andrew Katos z City of Greater Geelong i konsul generalny RP w Sydney, Piotr Rakowski.
Wystawa stanowiła niezwykłą podróż przez dekady codziennego życia, pracy, działalności społecznej i kulturalnej polskiej społeczności w Geelong – od pierwszych lat osadnictwa po współczesność.
Cr Andrew Katos i konsul Piotr Rakowski podczas otwierania wystawy
Fragment wystawy
Goście podczas oglądania wystawyGoście uroczystości mogli obejrzeć ekspozycję przed i w trakcie wydarzenia. W programie wieczoru nie zabrakło czterodaniowej kolacji, łączącej smaki kuchni polskiej i międzynarodowej. Na przystawkę podano pierogi z serem i ziemniakami, na pierwsze danie – zupę jarzynową, na danie główne – pieczoną wołowinę lub rybę Barramundi, a na deser – naleśniki z twarogiem ze śmietaną i sosem wiśniowym.
W części artystycznej zebrani mogli wysłuchać ponownie Polskiego Chóru Dzieci i Młodzieży w Melbourne, który zaśpiewał utwory: „Lipka”, „Czerwone jagody”, „Hej, Poleczko”, „Hej, Sokoły”. Szczególnie ta ostatnia piosenka, wykonana po polsku i ukraińsku, opowiadająca historię miłości polskiego chłopca i ukraińskiej dziewczyny, wybrzmiała tego wieczoru jako symbol bliskości kultur, pamięci i wspólnoty.

Na scenie Domu Orła Białego wystąpiła także Sammer Zielak–Bartczak, wokalistka i aktorka z Melbourne. W jej wykonaniu publiczność mogła wysłuchać ośmiu piosenek: „The lady in my life” Michaela Jacksona, „Lubę wracać” Zbigniewa Wodeckiego, „Niebo i piekło” Anny Jurksztowicz, „Smooth Operator” Sade, „Ja płaczę” Urszuli, „Isn’t she lovely” Steviego Wondera, „Love” Nat King Cole, oraz „Dni, których nie znamy” Mareka Grechuty. W duecie z Sylwią Styczeń, Sammer wykonała utwór „For good” z musicalu „The Wizard of Oz”.
Solowo Sylvia Styczeń zaśpiewała cztery utwory: „Zawsze tam gdzie Ty” i „Stacja Warszawa” z repertuaru Lady Pank, „Thank you for the music” zespołu ABBA oraz „Vienna” z repertuaru Billy’ego Joela.
Od lewej: Sylwia Styczeń i Sammer Zielak-BartczakFotorelacja z wydarzenia w obiektywie Bogdana Płatka – obejrzyj zdjęcia.
Dwa dni po obchodach rocznicowych w lokalnej prasie ukazał się artykuł opisujący historię 75 lat obecności Polaków w Geelong. Poniżej zamieszczamy polskie tłumaczenie artykułu, który został opublikowany w „Geelong Advertiser” w dniu 22 czerwca 2026:
Zdjęcie strony z artykułem o Polonii w Geelong w „Geelong Advertiser”Trzy fale, jeden dom: społeczność polska świętuje 75 lat obecności w Geelong
Geelong — Głębokie poczucie historii, wytrwałości i dumy kulturowej wypełniło salę w sobotni wieczór, gdy ponad 200 gości zgromadziło się w White Eagle House w Breakwater, aby świętować 75. rocznicę polskiej migracji do Geelong. Uroczysta galowa kolacja, zorganizowana przez Związek Polaków w Geelong (Polish Community Association in Geelong Inc.), połączyła pokolenia rodzin wraz z przedstawicielami władz lokalnych i Polonii wiktoriańskiej. Wśród znamienitych gości znaleźli się: Konsul Generalny RP w Sydney Piotr Rakowski, posłanka Christine Couzens MP reprezentująca Geelong w Parlamencie Wiktoriańskim, przedstawiciel samorządu lokalnego radny Andrew Katos oraz Honorowy Konsul Generalny RP w Melbourne Andrzej Soszyński. W poruszającym akcie wielokulturowej solidarności organizatorzy powitali również przedstawicieli organizacji polonijnych z Melbourne, a także członków lokalnych społeczności ukraińskiej i filipińskiej z Geelong. Wieczór wypełniły zarówno celebracja tętniącej życiem teraźniejszości, jak i wspomnienie przeszłości, która rozpoczęła się w cieniu II wojny światowej.
Pierwsza fala: budowanie na popiołach
Korzenie polskiej społeczności sięgają 1949 roku, kiedy Australia uruchomiła swoją masową powojenną strategię imigracyjną w celu wzmocnienia rozwijającej się gospodarki. Po dewastacji spowodowanej II wojną światową miliony przesiedleńców (dipisów) pozostały bez dachu nad głową w całej Europie, głównie w Niemczech. Szukając bezpieczeństwa i wolności od widma nadchodzącego reżimu komunistycznego w swojej ojczyźnie, ogromny napływ polskich uchodźców przyjął zaproszenie Australii. Ta wielka pierwsza fala na zawsze zmieniła tkankę kulturową regionu. Przybywając z kilka większym bagażem niż walizki, pierwsi osadnicy niemal z dnia na dzień stworzyli dynamiczne życie społeczności. Aby zachować swoje dziedzictwo dla przyszłych pokoleń, gwałtownie założyli sobotnie szkoły języka polskiego, zespoły pieśni i tańca tradycyjnego oraz rywalizujące kluby sportowe skupione wokół piłki nożnej i siatkówki.
Druga Fala: ewolucja i ekspansja
Gdy w latach 50. i 60. XX wieku społeczność rozkwitała, liczba lokalnych mieszkańców wzrosła do kilku tysięcy. Ten wzrost zapoczątkował drugi, bardziej osobisty napływ ludności w ramach rządowego programu „Łączenia Rodzin” prowadzonengo w latach 60. Program połączył „rozbite” rodziny w ich nowo przybranej ojczyźnie.
Aby utrzymać dynamicznie rozwijający się nurt wydarzeń towarzyskich, polska diaspora zebrała fundusze na zakup nieruchomości służących Polonii. Przez dziesięciolecia Dom Stowarzyszenia Polskich Kombatantów przy Ryrie Street stał się symbolem tradycji kulturowej. Choć starzejąca się liczba członków niechętnie wymusiłakilkka lat temu sprzedaż tego ukochanego miejsca, serce społeczności po prostu przeniosło się całkowicie do nowej przestronnej siedziby w Breakwater – Domu Orła Białego (White Eagle House).
Trzecia fala i współczesne dziedzictwo
Ostatnia duża zmiana demograficzna w społeczności polonijnej nastąpiła w latach 80. Gdy dotkliwy kryzys gospodarczy i niepokoje polityczne pod ciężarem bliskiego upadku komunizmu ogarnęły Polskę, miliony ludzi uciekły przez europejskie granice. Australia po raz kolejny wyszła naprzeciw, otwierając swoje drzwi dla trzeciej fali polskich uchodźców, którzy przynieśli nową energię i talenty zawodowe do przemysłu w Geelong.
Dziś Dom Orła Białego stanowi świadectwo filozofii otwartych drzwi. Pierwotnie nieużywany teren przemysłowy został przekształcony przez społeczność polonijna w tętniący życiem, nowoczesny obiekt, który gości szerszą społeczności z Geelong na kolacje, rozrywkę i sporty towarzyskie.
Sobotnie wydarzenie jubileuszowe uświetniła pięknie przygotowana wystawa historycznych fotografii, dokumentująca dziesięciolecia historii lokalnych migrantów, a także tradycyjne występy, które połączyły przeszłość z przyszłością. Siedemdziesiąt pięć lat po przybyciu pierwszych rodzin do lokalnych doków, polska społeczność w Geelong nie tylko zachowała swoje korzenie – wplotła je na stałe w serce regionu.
Niezaprzeczalnym punktem kulminacyjnym wieczoru był porywający występ Polskiego Chóru Dzieci Młodzieży, który przyjechał z Melbourne, aby zabawić gości żywiołową mieszanką tradycyjnych polskich pieśni ludowych i popularnych angielskich klasyków.
Po występie radny Andrew Katos oficjalnie otworzył wystawę fotografii polskich migrantów w Geelong w sali Eagle Room w Domu Orła Białego. Prezentująca około 150 historycznych fotografii olekcja opowiada głęboko osobiste historie migrantów, którzy kształtowali Geelong w latach 1951–2026. Wystawa pozostaje otwarta dla publiczności w Domu Orła Białego do środy, 24 czerwca.
Henry Szkuta Prezes Związku Polaków w Geelong
Tekst:
Henryk Szkuta, Justyna Tarnowska
Zdjęcia: Marek Anderson





![Święto Policji na tarnowskim Rynku [dużo zdjęć]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/07/swieto-policji-fot.-artur-gawle0001.jpg)

![Koncerty, Jarmark Jakubowy i silent disco. Tak wyglądały Dni Olsztyna 2026 [ZDJĘCIA]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47588/41b2a45a29d08ab6458bc47d94c41ba9.jpg)








