– Najgorsze są puste zestawy ciężarowe przystosowane do przewożenia samochodów. Gdy podskakują na dylatacjach mostu, trudno to wytrzymać – mówi Zygmunt Kubasik. Mieszkańcy ul. Ładnej w Cieszynie od lat przekonują więc, iż graniczny most w Boguszowicach powinien zostać wyposażony w ekrany akustyczne.
Niektóre ich domy stoją zaledwie kilkanaście metrów od estakady nad doliną Olzy, którą przebiega droga ekspresowa S52. Według danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad każdego dnia przejeżdża tamtędy średnio 11 483 pojazdów. Znaczną część ruchu stanowią samochody ciężarowe.
– Proszę pana, są dni, iż przez Boguszowice jedzie tir za tirem. Momentami to prawdziwa makabra – opowiada pan Zygmunt.
I faktycznie już po kilku minutach spędzonych w jego ogrodzie łatwo przekonać się, iż hałas skutecznie utrudnia zwykłą rozmowę. – Trochę lepiej jest w weekendy, bo tirów jest mniej, ale sypialnię musieliśmy przenieść na drugą stronę domu. Przy otwartym oknie nie dało się spać – mówi Cieszynianin.
Jak dodaje, próbował już zainteresować problemem miejskie władze. – Sprawę zna między innymi radny Władysław Macura. Starał się pomóc, ale kilka wskórał – wspomina Zygmunt Kubasik i dodaje, iż problem dotyczy mieszkańców ulic Ładnej, części Frysztackiej, Kościelnej i Langera. – Niestety to zaledwie kilkanaście domów, może kilkadziesiąt osób. Nie jest nas wielu, dlatego od lat nic się w tej sprawie nie dzieje – mówi z goryczą.
Pan Zygmunt mieszka przy ul. Ładnej od niemal czterech dekad. Dom wybudował w 1988 roku. – Wcześniej mieszkałem nieco niżej. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak dopiero po wejściu Polski do strefy Schengen, kiedy zniknęły kontrole graniczne i gwałtownie wzrósł ruch tranzytowy – wspomina.
Most graniczny w Boguszowicach to jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów drogowych na polsko-czeskim pograniczu. Licząca 760 metrów konstrukcja, złożona z dwóch równoległych estakad, została wybudowana w latach 1988-1991. W najwyższym punkcie wznosi się 26 metrów ponad dnem doliny Olzy i stanowi połączenie polskiej drogi ekspresowej S52 z czeską drogą I/48. Choć ruch na trasie jest stale monitorowany, mieszkańcy podkreślają, iż nie wiedzą, jaki poziom hałasu dociera do ich domów.
– Czy były tutaj robione profesjonalne pomiary? Tak. Kilkanaście lat temu przyjechała jakaś firma. Chyba z Warszawy, bo kilka o sobie mówili. Powiedzieli tylko, iż badają hałas… i iż nam współczują – wspomina pan Zygmunt.
Mieszkańcy próbują więc radzić sobie na własną rękę. – Widzi pan te drzewa? To ja je sadziłem. Gdy mają liście, trochę tłumią drogowy szum. Ale do hałasu człowiek z czasem się przyzwyczaja, a adekwatnie zaczyna go ignorować, bo nie ma innego wyjścia. Tyle iż przez cały czas jest bardzo uciążliwy, a im ktoś starszy, tym bardziej mu to przeszkadza – stwierdza.
Tymczasem, jakby tego było mało, kilka lat temu pojawiło się kolejne źródło uciążliwości. W latach 2017-2021 po czeskiej stronie granicy zmodernizowano linię kolejową między Karwiną a Czeskim Cieszynem. Wzdłuż torów ustawiono ekrany akustyczne, ale tylko od strony ulicy Karwińskiej i tamtejszej miejskiej zabudowy. Od strony Olzy i polskiej granicy podobnych zabezpieczeń nie wykonano. Zdaniem mieszkańców przyniosło to bardzo zły efekt.
– Ekrany tylko pogarszają sytuację. Hałas odbija się od nich i wędruje na naszą stronę. A pociągi słychać nie tylko tutaj. Koleżanka mieszkająca na kopcu w Zamarskach mówi, iż również je słyszy – przekonuje pan Zygmunt. Jego dom znajduje się zaś zaledwie około 400 metrów od linii kolejowej.
Mieszkańcy zastanawiają się więc nad ewentualnymi działaniami. – W sprawie ekranów przy torach ponoć mamy zbierać podpisy. Niestety, mimo iż sąsiedzi narzekają, niewielu chce się angażować. Ale moim zdaniem pomogłoby już samo ograniczenie prędkości pociągów na tym odcinku. Hałas byłby wtedy zdecydowanie mniejszy. Tyle iż tym tematem również nikt nie jest zainteresowany – podsumowuje.

2 godzin temu










