SILNY MRÓZ W POLSCE – SPRAWDŹ MAPĘ ALERTÓW IMGW
Suwałki najzimniejszym miejscem w Polsce według wstępnych danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. O godzinie 6 rano odnotowano tam minus 27,7 stopnia Celsjusza. Temperatura odczuwalna wynosiła tam -35 stopnie.
Nad ranem ponad minus dwudziestu stopni było także w województwach warmińsko-mazurskim, lubelskim oraz we wschodniej części województwa mazowieckiego. Odczuwalna temperatura zbliżała się tam do -30.
W centrum, na zachodzie i południu kraju termometry pokazywały kilkunastostopniowy mróz. Kilkustopniowy mróz odnotowano za to w województwach dolnośląskim, opolskim oraz na południu województw śląskiego i małopolskiego.
Na wschodzie Polski obowiązują ostrzeżenia drugiego stopnia przed silnym mrozem, mają wygasnąć w środę (4.02). W centrum, na zachodzie i południu - obowiązują alerty pierwszego stopnia, które mają wygasnąć dziś około godziny 10 (poniedziałek 2.02) lub jutro (wtorek 3.02).

Utrzymujące się od kilku tygodni warunki atmosferyczne są śmiertelnym zagrożeniem. Jak poinformowała policja, od początku listopada ub.r. z wychłodzenia zmarło w Polsce 37 osób. Samorządy i służby w całym kraju przygotowują się na zapowiadane przez meteorologów nadejście silnego mrozu, aby chronić najbardziej narażonych, m.in. osoby w kryzysie bezdomności. Zagrożone są również osoby, które straciły przytomność lub zasnęły na zewnątrz, będąc pod wpływem alkoholu.
Co to jest hipotermia?
Jacek Wawrzynek, kierownik Zakładu Ratownictwa Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, mówił, iż hipotermia to medyczne określenie sytuacji, w której organizm traci ciepło szybciej, niż potrafi je wytwarzać, co prowadzi do spadku temperatury centralnej ciała poniżej 35 st. C. Jak doprecyzował, takie wytyczne obowiązują dla medycyny ratunkowej, ale u pacjenta urazowego, np. potrąconego pieszego, o hipotermii mówi się już przy temperaturze poniżej 36 st. C.
Jacek Wawrzynek, który jest również aktywnym ratownikiem pogotowia, przyznał, iż w okresie zimowym pacjenci z hipotermią zdarzają się „dość często”.
Co jednak zaskakujące – kontynuował – hipotermia górska wcale nie jest częstsza niż ta miejska. – To wcale nie osoby, które wybierają się w góry czy zostały przysypane lawinami, są największą grupą pacjentów z hipotermią. Bardzo często zapominamy o tzw. hipotermii miejskiej, gdzie mowa nie tylko o osobach w kryzysie bezdomności, tych przebywających w pustostanach czy niedogrzanych pomieszczeniach, ale przede wszystkim o ludziach starszych czy ubogich, którzy na co dzień w swoich mieszkaniach mają bardzo niską temperaturę. U nich można rozpoznać hipotermię pierwszego, a w wielu sytuacjach choćby drugiego stopnia – mówił.
Medycyna rozróżnia bowiem cztery stopnie hipotermii (a czasem mówi się choćby o pięciu). – Pierwszy stopień hipotermii każdy z nas wielokrotnie przeżył – to drżenia mięśniowe, które mają nasz organizm ogrzać. W takiej sytuacji nie ma żadnych zaburzeń świadomości, a jeżeli jesteśmy się w stanie dogrzać – nie ma też zagrożenia dla naszego zdrowia i życia. Fachowo jest to zakres między 32 a 35 st. C – tłumaczył Wawrzynek, który jest też prezesem Fundacji Świadomy Medyk.
Drugi stopień – zakres między 28 a 32 st. C – jest już realnym zagrożeniem dla zdrowia, a choćby i życia. – Wówczas drżenia mięśniowe już ustępują, ale najczęściej pojawiają się zaburzenia świadomości, brak koordynacji ruchowej, brak możliwości samopomocy. Taka osoba zdecydowanie wymaga już fachowej pomocy – mówił.
Kolejny, trzeci stopień klasycznej klasyfikacji wskazuje na temperaturę ciała poniżej 28 st. C. – Najczęściej taka osoba z hipotermią głęboką jest nieprzytomna, ma zaburzenia oddychania, zaburzenia rytmu serca. W przypadku tak mocnego wychłodzenia organizmu może dojść do zatrzymania krążenia – wyjaśnił ekspert.
Stopień czwarty obejmuje już najcięższe przypadki, gdy temperatura głęboka ciała wynosi poniżej 24 st. C.
Ratownik dodał, iż przy pierwszym stopniu powikłań raczej nie ma; przy drugim się zdarzają, a przy trzecim mowa już m.in. o powikłaniach neurologicznych czy nefrologicznych. – Pytanie też, w jakich warunkach przebywał ten człowiek, bo może dojść do miejscowych odmrożeń, najczęściej palców u rąk czy nóg, które niejednokrotnie wymagają amputacji – uzupełnił.
Jak powiedział Jacek Wawrzynek, ciało człowieka nie jest w stanie zbyt dużo wytrzymać, kiedy jest zimno, a hipotermia najszybciej zachodzi w wodzie. – Gdy ktoś wpadnie do wody, która ma np. tylko 4 st. C, to już dosłownie po kilku minutach pojawiają się zaburzenia świadomości czy brak koordynacji ruchowej. Bez pomocy innych taka osoba najczęściej nie przeżyje – tłumaczył.
Nie tak gwałtownie hipotermia postępuje w przypadku przysypania śniegiem w lawinie, ale tutaj z kolei dochodzi problem ograniczenia dostępu do powietrza.
Jak pomóc wychłodzonej osobie?
Ratownik wskazał, jak postępować z wychłodzoną osobą. – Po pierwsze taka osoba musi być wysuszona, jeżeli jej ubranie było mokre. Następnie należy ją szczelnie okryć, najlepiej wieloma warstwami: kocem, kurtką. Potem można ją jeszcze przykryć złoto-srebrną folią – choć jako jedna warstwa taka folia sama w sobie absolutnie nic nie da. Musimy zbudować taki „kokon” dla tej osoby, który pozwoli jej nie wytracać już ciepła, a dodatkowo powoli ją dogrzeje. Warto ją też przenieść do ciepłego pomieszczenia – mówił.
Pytany, co z piciem np. ciepłej herbaty, ratownik potwierdził, iż ciepłe płyny mają zastosowanie w hipotermii pierwszego stopnia. – Oczywiście one drastycznie nie zwiększą temperatury ciała, ale jest to jeden z kroków, który pozwoli obrać ten kierunek – wyjaśnił.
– Natomiast w sytuacji hipotermii stopnia drugiego, kiedy taka osoba ma zaburzenia świadomości, zawsze należy oszacować ryzyko, na ile ona jest w kontakcie i jest w stanie połknąć płyny, a na ile te zaburzenia świadomości są na tyle zaawansowane, iż może to być droga do zachłyśnięcia. Dlatego podawanie płynów w wielu sytuacjach nie będzie miało zastosowania – dopowiedział.
Przypomniał, iż picie alkoholu „dla rozgrzania się” – „absolutnie nie jest dobrym rozwiązaniem”. – Alkohol nas rozgrzewa jedynie pozornie, ale doprowadzając do rozszerzenia naczyń krwionośnych, także w skórze, ułatwia oddawanie naszego wewnętrznego ciepła na zewnątrz – podkreślił Jacek Wawrzynek.
Pytany o ciężkie przypadki skrajnego wychłodzenia, potwierdził, iż w Polsce zdarzają się każdego roku. Jak podkreślił, dużą część tych osób udaje się uratować dzięki krajowemu systemowi leczenia hipotermii głębokiej, który opracował i wdrożył zespół z Krakowa pod kierownictwem Tomasza Darochy oraz Sylweriusza Kosińskiego.
Wawrzynek poinformował, iż pacjenci z hipotermią zdarzają się również latem, kiedy jest ona powiązania m.in. z urazami, przez które organizm traci możliwości termoregulacji.

2 godzin temu











