
Sądecczyzna straciła wyjątkowego człowieka i mistrza tradycyjnego rzemiosła. W wieku 81 lat zmarł Józef Fiedor z Łomnicy-Zdroju, ceniony kołodziej i stolarz, który przez ponad pół wieku zajmował się zawodem niemal całkowicie wypartym przez współczesność. Potrafił własnoręcznie wykonać drewniane koło do wozu, ale równie wielką wartość miała jego umiejętność opowiadania o dawnym życiu na sądeckiej wsi. Był częstym gościem wydarzeń organizowanych przez Muzeum Ziemi Sądeckiej. Dla muzealników był kolegą, dla wielu mieszkańców regionu – przyjacielem.
Odszedł człowiek, który ocalał od zapomnienia kawałek dawnej Sądecczyzny
Informację o śmierci Józefa Fiedora przekazali dyrekcja i pracownicy Muzeum Ziemi Sądeckiej. W poruszającym wspomnieniu podkreślili nie tylko jego niezwykłe umiejętności, ale przede wszystkim skromność, pogodę ducha i życzliwość.
– Dla muzealników kolega, dla wielu z nas – przyjaciel. Był pogodnym, skromnym człowiekiem, ale pamiętamy go przede wszystkim jako świetnego fachowca – napisali pracownicy muzeum.
Józef Fiedor pochodził z Łomnicy-Zdroju, miejscowości położonej w Beskidzie Sądeckim, niedaleko Piwnicznej-Zdroju. Przez ponad 50 lat zajmował się kołodziejstwem, czyli jednym z najstarszych i najbardziej wymagających rzemiosł związanych z dawnym transportem i gospodarką wiejską.
Według muzealników był prawdopodobnie ostatnim stelmachem na Sądecczyźnie – rzemieślnikiem potrafiącym wykonywać drewniane koła oraz elementy tradycyjnych pojazdów konnych.
Potrafił zrobić drewniane koło od podstaw. Takich fachowców już prawie nie ma
Kołodziejstwo przez stulecia odgrywało niezwykle istotną rolę w życiu polskiej wsi. Zanim pojawiły się ciągniki, samochody i nowoczesne maszyny rolnicze, drewniane wozy były podstawowym środkiem transportu, a ich wykonanie i naprawa wymagały ogromnej wiedzy oraz precyzji.
Kołodziej musiał znać adekwatności różnych gatunków drewna, potrafić odpowiednio przygotować materiał, wykonać piastę, szprychy i segmenty obręczy, a następnie połączyć wszystkie elementy w trwałą konstrukcję.
Nie była to wyłącznie praca stolarska. Wymagała doświadczenia, cierpliwości i znajomości technik przekazywanych przez kolejne pokolenia rzemieślników.
Józef Fiedor należał do ludzi, którzy tę wiedzę zachowali nie tylko w pamięci, ale przede wszystkim we własnych rękach. Potrafił od podstaw wykonać drewniane koło do wozu, pokazując, jak wiele pracy i umiejętności kryje się za przedmiotem, który dzisiaj można zobaczyć przede wszystkim w skansenach.
Był żywą historią sądeckiej wsi. Ludzie godzinami mogli słuchać jego opowieści
Józef Fiedor regularnie uczestniczył w wydarzeniach muzealnych poświęconych dawnym zajęciom i rzemiosłom wiejskim. Podczas imprez skansenowskich nie tylko prezentował swoje umiejętności, ale również dzielił się wspomnieniami i opowieściami o pracy kołodzieja.
Jak podkreślają pracownicy Muzeum Ziemi Sądeckiej, zawsze otaczali go zwiedzający zainteresowani tradycyjnym rzemiosłem.
– Zawsze otoczony wianuszkiem zwiedzających, chętny do wspomnień i rozmowy. Zostało po nim puste miejsce – wspominają muzealnicy.
To właśnie tacy ludzie sprawiają, iż skanseny nie są wyłącznie zbiorami zabytkowych budynków i przedmiotów. Dzięki ich wiedzy dawne rzemiosło odzyskuje głos, a odwiedzający mogą zrozumieć, jak wyglądała codzienność poprzednich pokoleń mieszkańców Sądecczyzny.
Odszedł mistrz. Pozostała pamięć o człowieku i jego niezwykłym fachu
Śmierć Józefa Fiedora jest stratą nie tylko dla jego rodziny i przyjaciół, ale również dla środowiska muzealników, regionalistów i wszystkich osób zainteresowanych zachowaniem dziedzictwa kulturowego Sądecczyzny.
W czasach, gdy coraz więcej dawnych zawodów istnieje już tylko na archiwalnych fotografiach i muzealnych ekspozycjach, ludzie tacy jak Józef Fiedor byli bezcennymi świadkami historii.
Przez ponad pół wieku udowadniał, iż tradycyjne rzemiosło może być czymś więcej niż sposobem zarabiania na życie. Może stać się pasją, powołaniem i sposobem przekazywania wiedzy następnym pokoleniom.
Dyrekcja i pracownicy Muzeum Ziemi Sądeckiej złożyli rodzinie oraz najbliższym zmarłego wyrazy współczucia.
Józef Fiedor miał 81 lat. Odszedł człowiek, który przez dziesięciolecia własnymi rękami tworzył przedmioty codziennego użytku, a swoją pracą pomagał ocalić od zapomnienia istotną część historii Sądecczyzny.
Rodzinie i bliskim Zmarłego składamy wyrazy szczerego współczucia.
Źródło: Muzeum Ziemi Sądeckiej.
Rzemiosło miał we krwi. Pierwsze koła robił jako 16-latek
Historia Józefa Fiedora była nierozerwalnie związana z rodzinną tradycją. Kołodziejstwem zajmowali się wcześniej jego dziadek i ojciec. To właśnie od nich nauczył się fachu, który później stał się jego życiową pasją. Pierwsze drewniane koła wykonywał już w wieku 16 lat.
W reportażu opublikowanym w 2022 roku wspominał, iż dawniej w każdym większym gospodarstwie potrzebowano choćby trzech wozów – do prac polowych, przewożenia siana i transportu drewna z lasu. Dla kołodzieja oznaczało to mnóstwo pracy. Zdarzało się, iż uszkodzone koło trzeba było naprawiać nocą, aby gospodarz następnego dnia mógł kontynuować pracę.
Jego warsztat w Łomnicy-Zdroju przypominał podróż w czasie. Wśród starych narzędzi, drewnianych elementów i zapachu obrabianego drewna zachował się świat, który w innych miejscach dawno przestał istnieć. Fiedor opowiadał, iż dawni mistrzowie potrafili wykonywać koła niemal bez używania przyrządów pomiarowych. Najważniejsze były wprawne oko, doświadczenie i precyzja.
Wraz z upowszechnieniem gumowych opon i mechanizacją rolnictwa zapotrzebowanie na tradycyjne drewniane koła zaczęło zanikać. Józef Fiedor nie porzucił jednak swojego fachu. przez cały czas wykonywał i naprawiał koła do bryczek, przygotowywał elementy dekoracyjne oraz prezentował dawne techniki podczas wydarzeń muzealnych.
Jego historia pokazuje, iż wraz z odejściem mistrza tradycyjnego rzemiosła znika nie tylko wyjątkowy fachowiec, ale również wiedza i doświadczenie gromadzone przez pokolenia.

1 godzina temu










