Odrobina zimna, dużo radości. Noworoczna kąpiel w Rzece Świętego Wawrzyńca

bejsment.com 3 godzin temu

W noworoczny poranek w Montrealu ciszę nad skutej lodem Rzeką Świętego Wawrzyńca przerwał dźwięk piły. Mark Nikiforov wycinał w lodowej tafli otwór, przygotowując miejsce do noworocznej kąpieli. Termometr wskazywał około minus 13 stopni Celsjusza, a silny wiatr sprawiał, iż temperatura odczuwalna spadała poniżej minus 20. Mimo to Nikiforov i kilkanaście innych osób bez wahania zdjęli zimowe kurtki, zostając w strojach kąpielowych, czapkach i rękawiczkach.

— Im częściej to robisz, tym mniej odczuwasz zimna — mówił Nikiforov, który wszedł do wody jako ostatni, wcześniej czuwając nad debiutantami. — Dla mnie to też sposób na przetrwanie zimy i poprawę samopoczucia.

Dla członków montrealskiego Klubu Niedźwiedzi Polarnych zimowe kąpiele stały się cotygodniowym rytuałem. Od siedmiu lat spotykają się na plaży w dzielnicy Verdun, witając tam Nowy Rok. To miejsce — jak przekonuje Nikiforov — jest wyjątkowo bezpieczne: nurt rzeki jest tu wolniejszy, a piaszczyste dno opada łagodnie.

Problem w tym, iż niedawno władze dzielnicy przypomniały mieszkańcom, iż plaża Verdun zimą pozostaje zamknięta dla pływaków. W grudniowym komunikacie ostrzegano przed niewidocznymi szczelinami w lodzie i realnym ryzykiem hipotermii. Klub odpowiedział petycją i prośbą o rozmowy z miastem. Jej autorzy podkreślają, iż nie oczekują finansowania — są gotowi zadbać o dodatkowe środki bezpieczeństwa, sprzęt ratunkowy czy szkolenia z resuscytacji.

— Zakaz wstępu nie sprawi, iż ludzie przestaną to robić — przekonuje Nikiforov. — Po prostu przeniosą się w mniej bezpieczne miejsca, bez nadzoru i bez grupy.

Tego dnia, przy dźwiękach świątecznej muzyki, uczestnicy rozkładali maty do jogi, robili kilka pajacyków na rozgrzewkę i — już w czapkach oraz rękawiczkach — wchodzili do lodowatej wody. Jedni wiwatowali, inni zamykali oczy, jakby medytowali. Śmiech mieszał się z krótkimi okrzykami zaskoczenia.

Dla Claudine Turnbull noworoczne zanurzenie ma wymiar symboliczny.

— To przypomnienie, iż potrafimy robić trudne rzeczy — mówiła. — Kilka minut dyskomfortu może ustawić cały rok. Po wyjściu z wody czułam się ożywiona. Szczęśliwego Nowego Roku!

Nie wszyscy jednak podchodzą do tej tradycji bez zastrzeżeń.

Christopher Labos, kardiolog i epidemiolog z Montrealu, przypomina, iż kąpiele w zimnej, otwartej wodzie niosą poważne ryzyko. Nagły szok termiczny, zwężenie naczyń krwionośnych i szybka utrata ciepła mogą być groźne, zwłaszcza dla osób z chorobami serca. — jeżeli ktoś nie jest do tego przyzwyczajony, skutki mogą być bardzo niebezpieczne — podkreśla.

Mimo ostrzeżeń chętnych nie brakuje. Ben Kamino, który dołączył do grupy po raz kolejny, mówił, iż dla niego to „ostatnia kąpiel starego roku”.

— Jakby zmyć wszystko, co było, i wejść w Nowy Rok z poczuciem świeżości i odnowy — tłumaczył.

Rzeka Świętego Wawrzyńca potrafi być kapryśna i potężna, a warunki zmieniają się tu błyskawicznie. Tego poranka jednak, mimo mrozu i lodu, nad jej brzegiem unosiło się coś jeszcze — radość, wspólnota i poczucie, iż choćby w środku zimy można znaleźć energię, by zacząć rok z uśmiechem.

Idź do oryginalnego materiału