Odszedł wieloletni wolontariusz schroniska. „Był częścią naszej rodziny”

1 godzina temu

Wiadomość o śmierci jednego z wolontariuszy krotoszyńskiego schroniska - Piotrka - dotknęła nie tylko pracowników azylu, bo również lokalną społeczność. W poruszającym pożegnaniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślono, iż był on nie tylko pomocnikiem, ale przede wszystkim dobrym człowiekiem i integralną częścią „schroniskowej rodziny”. Razem z bliskimi od lat był silnie związany z placówką, niosąc pomoc wszędzie tam, gdzie była ona potrzebna.

Człowiek czynu i wielkiego spokoju

Mężczyzna zapisał się w pamięci współpracowników jako osoba, której nigdy nie trzeba było prosić o wsparcie.

Pojawiał się zawsze, gdy coś wymagało naprawy, uporządkowania lub dodatkowej pracy. Z narzędziami w ręku, z uśmiechem na twarzy i spokojem, który udzielał się innym - tak wspominają go ci, którzy mieli okazję z nim pracować.

Dziedzictwo dobra i życzliwości

Przedstawiciele schroniska podkreślają, iż Piotrek zostawił po sobie znacznie więcej niż tylko efekty swojej fizycznej pracy. Pozostawił wspomnienie człowieka, na którego zawsze można było liczyć - kogoś, kto potrafił pożartować i porozmawiać, ale przede wszystkim kierował się autentycznym sercem dla ludzi i zwierząt.

Takie właśnie mamy jego zdjęcia i takiego będziemy go pamiętać: człowieka, który po prostu był, kiedy trzeba było pomóc - czytamy we wpisie schroniska.

Zdjęcia publikujemy w galerii poniżej.

https://www.krotoszynska.pl/odeszli/nie-zyje-kazimierz-frankowiak-przez-lata-byl-zwiazany-z-lutogniewiakami-i-sanktuarium-w-lutogniewie/3nRreDKSixinONfKmeRz
Idź do oryginalnego materiału