Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych, czy już tylko miejski festyn?

2 godzin temu
Zdjęcie: Festiwal


Kto z Was pamięta, jak wyglądał niegdyś Festiwal w Lubomierzu? Pamiętacie tamte atrakcje, tamtych aktorów? Pamiętacie tamte tłumy? Co dziś pozostało?

Zapewne niejedna osoba, która dziś z łezką w oku wspomina minione edycje OFFK, dobrze pamięta kino plenerowe i wyświetlany pod chmurką film „Sami Swoi” oraz żywiołowe reakcje widzów, którzy wtórowali aktorom – „Jadźka pomóc Ci? No to Ci pomogę”. Był to film, od którego zaczęła się cała historia. To właśnie w oparciu o kultową trylogię Sylwestra Chęcińskiego, której sceny kręcone były m.in. w Lubomierzu, w 1997 roku stworzono wydarzenie, które rozsławiło miasto w całym kraju. Przez lata malowniczy Lubomierz gościł wybitnych aktorów, scenarzystów i reżyserów. Odsłaniane w Zaułku Filmowym tablice pamiątkowe i niepowtarzalny klimat kinowego święta budowały markę wydarzenia. Wisienką na Festiwalowym torcie były koncerty muzycznych gwiazd.

Dziś nad Lubomierzem unosi się jedynie cień tamtych wydarzeń.

Gorzkie refleksje nad upadkiem legendy

Przez niemal trzy dekady Lubomierz nosił dumnie miano polskiej stolicy filmowej komedii. Jednak tegoroczna, XXIX edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Komediowych brutalnie odarła nas z jakichkolwiek złudzeń. Wydarzenie, które miało być flagową imprezą kulturalną regionu, stoczyło się w przepaść. W naszej ocenie, dziś Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych jest komedią już tylko z nazwy – i to komedią wyjątkowo ponurą, serwowaną na plenerowym festynie z zapachami kiełbasy z grilla i popcornu.

Sprawozdanie z OFFK

Do napisania tego tekstu skłoniło nas sprawozdanie z OFFK, jakie Bartosz Kuświk Dyrektor Lubomierskiego Centrum Kultury zaprezentował podczas październikowej sesji Rady Miejskiej Gminy Lubomierz. Porównaliśmy przy tym zapisy tych sprawozdań z dwóch ostatnich lat oraz tego, jak rzeczywiście wyglądały dni Lubomierza.

W ubiegłym roku (2025), w sprawozdaniu z organizacji przebiegu XXVIII Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu dyrektor LCK zapewniał, iż „Głównym celem festiwalu było promowanie polskiej sztuki filmowej, w szczególności gatunku filmowego jakim jest komedia, integracja środowiska filmowego z lokalną społecznością oraz promocja Lubomierza jako filmowego miasteczka „Samych swoich” i ważnego punktu turystyki filmowej w Polsce”.

Kuświk pokusił się także o szczegółowe wyliczenia jednego z najważniejszych aspektów, czyli zainteresowania mieszkańców i gości tym, co z publicznych środków było robione.

„W trakcie trzech dni festiwalu Lubomierz odwiedził szacunkowa około 20 tysięcy osób (łącznie uczestnicy koncertów, pokazów filmowych i wydarzeń towarzyszących). Frekwencja w kinie „Raj” utrzymywała się na poziomie 90-100 procent zajętych miejsc podczas projekcji”. – napisał Kuświk w sprawozdaniu z OFFK 2025.

Na osobach, które nie uczestniczyły w ubiegłorocznych dniach Lubomierza, te liczby mogą robić wrażenie. Ci, którzy w sierpniu 2025 roku byli w mieście Samych Swoich i widzieli frekwencję, mogą w tym miejscu zadać sobie pytanie; czy komuś aby przypadkiem peron nie odjechał? Trudno nie odnieść wrażenia, iż ta liczba „około 20 tysięcy osób” została po prostu wyciągnięta z kapelusza i ma się nijak do rzeczywistości.

Sprawozdanie 2026

W sprawozdaniu za bieżący rok zaprezentowanym radnym podczas ubiegłotygodniowej sesji, dyrektor LCK przekonywał, iż organizacja festiwalu jest ponadprzeciętnym wydarzeniem o fundamentach filmowych.

„Festiwal stanowił okazję do zaprezentowania polskiej kinematografii, przypomnienia kultowych produkcji, promocji współczesnych filmów oraz stworzenia przestrzeni do spotkań z osobami związanymi z filmem, teatrem, muzyką i działalnością artystyczną. Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych jest przedsięwzięciem, którego znaczenie wykracza poza samą prezentację filmów. To wydarzenie łączące kulturę, edukację filmową, rozrywkę, promocję lokalnego dziedzictwa oraz budowanie rozpoznawalności Lubomierza. Miasto, kojarzone z filmową historią i twórczością Sylwestra Chęcińskiego, stanowi naturalną przestrzeń do organizowania inicjatyw przypominających dorobek polskiej komedii i zachęcających do ponownego odkrywania znanych produkcji”. – przekonuje w sprawozdaniu za bieżący rok dyrektor Kuświk.

I tu pojawia się wymowna różnica pomiędzy 2025 a 2026 rokiem. Otóż w najnowszym podsumowaniu festiwalu nie ma już żadnych wyliczeń, co do frekwencji! Powód takiego stanu rzeczy wydaje się tu oczywisty!

Kino bez widzów

Trudno nie odnieść wrażenia, iż najbardziej dobitnym dowodem na głęboki kryzys formuły imprezy jest frekwencja, a w zasadzie jej brak.

Oglądanie harmonogramu projekcji filmowych budziło uzasadnione nadzieje na ucztę kinematograficzną, ale zderzenie z rzeczywistością okazało się wręcz paraliżujące. Projekcje plenerowe na lubomierskim rynku, wzniośle zaplanowane już od środy (5 sierpnia), odbywały się przy absurdalnie pustych leżakach. Obrazy takie jak „Sami Swoi”, „Pieniądze to nie wszystko” czy „Dalej jazda 2” wyświetlane były dla zaledwie garstki osób.

Jeszcze bardziej zdumiewająco i groteskowo wyglądały seanse w słynnym kinie RAJ. Przypomnijmy, po ubiegłorocznym festiwalu, w sprawozdaniu z wydarzenia zaprezentowanego radnym w 2025 roku dyrektor Kuświk pisał: „Frekwencja w kinie „Raj” utrzymywała się na poziomie 90-100 procent zajętych miejsc podczas projekcji”.

W 2026 roku organizatorzy dumne tytuły, takie jak kultowa „Seksmisja”, „Chłopaki nie płaczą” czy nagradzane „Wesele” Smarzowskiego, po raz kolejny stłoczyli w salce mogącej pomieścić dwadzieścia osób! W efekcie najważniejsze projekcje, klasyki polskiego kina i ważnych komedii były dostępne dla mikroskopijnego gremium, podczas gdy plenerowy rynek i jego otoczenie świeciło pustkami.

Aczkolwiek ten wybieg mógł nie być zupełnie przypadkowy. Z gości tegorocznego festiwalu zaledwie garstka przybyła, by zasiąść w kinowym fotelu. Sprawdziliśmy to dokładnie. Jak się okazało, były projekcie z raptem 4 widzami na sali kinowej, co dobitnie pokazuje filmową atmosferę festiwalu!

Czy impreza o randze ogólnopolskiej może mienić się festiwalem filmowym, gdy jej główny segment kinowy nie cieszy się zainteresowaniem, a plenerowe seanse straszą nagimi ławkami? To nie jest popularyzacja sztuki filmowej, a pozorowanie działań kulturalnych, za które słono płacą mieszkańcy!

Festynowa fasada zamiast święta kina

Spacerując po Lubomierzu w dniach festiwalowych, trudno było oprzeć się wrażeniu, iż warstwa filmowa stała się jedynie ubogim, doklejonym na siłę tłem dla przeważającej jarmarcznej tandety. Głównym punktem ciężaru wydarzenia przestało być kino, a stały się nim budki z frytkami, stoiska z plastikowymi zabawkami, serwowane masowo lody, za które trzeba było słono zapłacić. Prawdziwa kultura przegrała walkę z dymem z grillowych rusztów.

I choćby kultowa „Zabawa pod kasztanami”, która według Kuświka w ubiegłym roku przyciągnęła „blisko 1.000 uczestników”, w tym roku nie cieszyła się już takim zainteresowaniem.

Katalog niespełnionych obietnic dyrekcji

Obecny stan rzeczy budzi tym większe rozczarowanie, gdy zestawimy oficjalny program XXIX edycji z hucznymi zapowiedziami i koncepcją przedstawioną przez Dyrektora Ośrodka Kultury, Bartosza Kuświka. W zapowiedziach przy obejmowaniu stanowiska roztaczał on przed opinią publiczną wizję profesjonalizacji, nowoczesności i artystycznego rozmachu. Rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje w sposób bezwzględny.

Konfrontacja obietnic z oficjalnym programem OFFK

Podczas wywiadu dla redakcji Lwówecki.info z okazji rozpoczęcia pracy w Lubomierzu Kuświk roztaczał wizje współpracy z innymi festiwalami. Mówił o takich znaczących przedsięwzięciach jak Sokołowiec, Łagów, czy Ińsko. Jednak w oficjalnym programie 2026 zabrakło jakichkolwiek informacji o wspólnych działaniach, wymiany artystów czy wystaw współtworzonych z uznanymi festiwalami z małych miejscowości.

Kuświk obiecywał też konkursy na amatorskie komedie krótkometrażowe. Pomysł, który mógł przyciągnąć młodych twórców i ożywić festiwalową formułę, w ogóle nie znalazł się w oficjalnym harmonogramie. Obiecywał interaktywne warsztaty i gotowanie z Kołem Gospodyń Wiejskich. I te obietnice okazały się hasłami na pokaz. W programie XXIX OFFK zabrakło jakichkolwiek warsztatów aktorskich czy kulinarnej integracji aktorów z uczestnikami wydarzenia.

Wśród wizji roztaczanych przez dyrektora LCK-u były spotkania z autorami biografii aktorów. Kuświk zapowiadał też czytanie bajek dla dzieci przez aktorów. W praktyce najmłodsi zostali całkowicie zignorowani. W programie Festiwalu nie przewidziano dedykowanych atrakcji dziecięcych, poza lodami i wesołym miasteczkiem, za które rodzice musieli słono zapłacić i które, co należy podkreślić, nie mają wiele wspólnego z kulturą kinematografii.

Rządek obietnic rozsypał się jak domek z kart. W naszej ocenie, dziś Kuświk powinien się czerwienić ze wstydu.

Tłumy na koncertach

Tegoroczny Festiwal Filmów w Lubomierzu zdominowany został przez występy cover-bandów i estradowych gwiazd minionych dekad. LORD Sound of Queen, Blue Café czy Carlos ex Bad Boys Blue przyciągnęły widownię. Rynek miejski wypełnił się publicznością. Wprawdzie nie taką jak w sąsiednim Gryfowie Śląskim, gdzie na Kwisonaliowych koncertach są olbrzymie tłumy, ale w porównaniu z wcześniejszymi godzinami, przed sceną w sercu Lubomierza zrobiło się naprawdę tłoczno.

Dni Gminy i Miasta Lubomierz – miejski jarmark

Po ubiegłorocznym festiwalu Kuświk zapewniał: „W trakcie trzech dni festiwalu Lubomierz odwiedził szacunkowa około 20 tysięcy osób (łącznie uczestnicy koncertów, pokazów filmowych i wydarzeń towarzyszących)”. W tym roku choćby przy wielkiej fantazji trudno o takie szacunki. Co więcej, tylko niewielki procent z tych osób, które odwiedziły Lubomierz w praktyce brał udział w wydarzeniach filmowych. Większość przyciągały stragany i koncerty gwiazd.

Co zostało z Kresów Wschodnich?

Lubomierski festiwal w obrębie rynku i ulicy Majowej gromadzi wiele stoisk. Można na nich kupić m.in. firanki, skórzane kurtki i portfele, biżuterię, ogrodowe fontanny, pudełka niespodzianki, czy popularne dziś wśród dzieci zabawki. Są też cukierki Krówki, zakopiańskie oscypki, belgijskie frytki, hamburgery, hot-dogi, knysze, szaszłyki, amerykańskie i włoskie lody, gofry oraz alkohole świata z piwem z Piotrkowa na czele.

Gdzie w tym wszystkim szukać nawiązania do korzeni, do fundamentów, na jakich zbudowano święto? Gdzie kuchnia kresowa? Gdzie filmowe odniesienia?

W tym miejscu należy postawić fundamentalne pytanie: jaki jest sens dalszej organizacji imprezy w obecnym kształcie?

Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu utracił swoją tożsamość. Zamiast prestiżowego festiwalu otrzymujemy lokalny piknik z kiełbasą i piwem, do którego filmowy szyld doklejony jest wyłącznie z przyzwyczajenia i dla pozyskania dotacji.

Jeśli władze Gminy i kierownictwo ośrodka kultury nie potrafią sprostać własnym deklaracjom i nie potrafią przyciągnąć do kina więcej niż kilku, kilkunastu widzów, dalsza reanimacja tego formatu mija się z celem. Kuświk, który miał być szansą na nowe życie dla OFFK, w naszej ocenie nie wykazał się ani kreatywnością, ani pracowitością, opierając swoją pracę na pomysłach poprzedników, które z biegiem lat, w sposób naturalny się wypaliły. Dziś wydatkowanie publicznych środków na wydarzenie, które w zakresie filmowym gromadzi garstkę kinomanów, jest po prostu kulturalną niegospodarnością.

Bez wątpienia Lubomierz zasługuje na prawdziwe święto, ale jego organizację należy zacząć od ludzi, którzy mają pomysły na rozwój wydarzenia, są pracowici i potrafią realizować założenia przyciągając przy tym tłumy odbiorców.

Czy przyszłością miasteczka Samych Swoich jest letni festyn miejski, okraszony piwem i zwieńczony darmowym koncertem np. gwiazdy Disco Polo? Czy Lubomierz powinien zdecydowanie bardziej zaangażować się w kulturę kinową, ale taką na wysokim poziomie, która potrafi zafascynować i przyciągnąć przed ekran więcej niż dwadzieścia osób? Jakie jest Wasze zdanie?

[See image gallery at lwowecki.info]
Idź do oryginalnego materiału