Ogromne kontrowersje w meczu Legia – Wisła. „Sędzia powinien dłużej odpocząć”

2 godzin temu

Legia Warszawa wygrała z Wisłą Kraków 2:0, ale po niedzielnym hicie więcej niż o wyniku mówi się o pracy sędziów. Krakowianie mają powody do pretensji. Pierwszy gol dla gospodarzy padł po rzucie z autu, który powinien zostać przyznany Wiśle, a kilka minut później sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Białej Gwiazdy. Były arbiter Adam Lyczmański wskazał aż trzy błędy na niekorzyść krakowskiego zespołu.

Pierwsza kontrowersja pojawiła się w 18. minucie spotkania. Legia przeprowadziła akcję, która zakończyła się golem Łukasza Zjawińskiego, ale już samo wznowienie gry wzbudziło poważne wątpliwości.

W walce o piłkę przy linii bocznej uczestniczyli Mateusz Szczepaniak z Legii i Kacper Duda z Wisły. Ostatecznie sędziowie przyznali gospodarzom rzut z autu, choć powtórki wskazywały, iż ostatni piłkę dotknął zawodnik warszawskiej drużyny. To oznacza, iż wznowienie gry powinno należeć do Wisły.

Rafał Augustyniak daleko wyrzucił piłkę w pole karne, gdzie doszło do zamieszania. Futbolówka odbijała się od zawodników, aż trafiła pod nogi Łukasza Zjawińskiego. Napastnik Legii uderzył bez przyjęcia i pokonał Marcela Łubika.

Na tym jednak nie koniec. Wątpliwości wzbudził również sam sposób wykonania autu przez Augustyniaka. Na powtórkach widać, iż zawodnik Legii mógł oderwać stopę od murawy w momencie wyrzutu. Zgodnie z przepisami przy wykonywaniu rzutu z autu zawodnik musi mieć część obu stóp na linii bocznej lub na podłożu poza nią.

Były sędzia Adam Lyczmański w analizie dla Canal+ wskazał, iż w tej sytuacji doszło do dwóch błędów: źle przyznano aut, a następnie nieprawidłowo go wykonano. W efekcie Legia zdobyła bramkę po wznowieniu, które nie powinno jej przysługiwać.

Wisła powinna dostać rzut karny?

Ledwie kilka minut później doszło do kolejnej sytuacji, która wywołała dyskusję. W 24. minucie Julius Ertlthaler znalazł się w polu karnym Legii. Bartosz Kapustka próbował zagrać piłkę, ale zamiast tego kopnął zawodnika Wisły w nogę.

Ertlthaler upadł, jednak sędzia Damian Sylwestrzak nie podyktował rzutu karnego. Nie było również interwencji VAR, która mogłaby doprowadzić do zmiany decyzji.

Zdaniem Adama Lyczmańskiego krakowianom należała się jednak jedenastka. Były arbiter zwrócił uwagę, iż Ertlthaler wykonywał zwód i próbował zagrać piłkę, a kontakt z nogą Kapustki wytrącił go z rytmu. W jego ocenie doszło do faulu, niezależnie od tego, czy kontakt był mocny, czy lekki.

Brak rzutu karnego był tym bardziej bolesny dla Wisły, iż spotkanie wciąż było otwarte. Przyznanie jedenastki dawałoby gościom szansę na wyrównanie i mogłoby zmienić przebieg rywalizacji.

– Tak się wypacza mecze, drodzy Państwo – i to wszystko w 24 minuty. Pan sędzia powinien odpocząć, koledzy na VAR-ze też. Najlepiej od zawodu na dłużej – skomentował całą sytuacją Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków.

Idź do oryginalnego materiału