Raport, o którym pisaliśmy na początku tego roku wskazał, iż na przestrzeni ostatnich pięciu lat mieszkania z rynku wtórnego podrożały w Płocku aż o 90 procent. Był to największy wzrost w kraju.
https://portalplock.pl/wiadomosci/spada-popyt-na-mieszkania-w-plocku-to-wydarzenie-mialo-szczegolny-wplyw-na-rynek/miT3VN8A3TT2HEl27J9lChoć w 2025 i na początku 2026 roku sytuacja zaczęła się stabilizować, a niektórzy mówili choćby o spadku popytu, "nadganiać" zaczęły ceny na rynku pierwotnym.
Jak pokazują statystyki portalu otodom.pl, w czerwcu za metr kwadratowy w nowym budownictwie trzeba było zapłacić już średnio 12 215 zł. Tym samym przegoniliśmy takie miasta jak Olsztyn, Lublin, Toruń, Łódź, Białystok czy Bydgoszcz i znaleźliśmy na 9. miejscu w Polsce.
Nowe mieszkania coraz droższe
Aby to sprawdzić, przejrzeliśmy oferty deweloperów umieszczone na tym samym portalu oraz dedykowanych stronach internetowych.
Przykładowo, w nowym bloku powstającym przy ul. Kazimierza Wielkiego 42 za mieszkanie trzeba zapłacić od 11 000 do choćby 14 000 zł/m2. Apartament na budującym się osiedlu Stocznia Residence przy ul. Popłacińskiej to koszt około 12 250-12 500 zł/m2. Przy ul. Bielskiej 19 metr kwadratowy kosztuje od 11 600 do 12 700 zł.
Nieco taniej zapłacimy za mieszkanie w powstającej Rezydencji Kochanowskiego (od 9500 zł do 10 800 zł za metr), przy ul. Królewieckiej (od 9350 do 10 500 zł za metr) czy w Strefie 57 przy ul. Kostrogaj (od 8900 do 10 200 zł).
Warto jednak pamiętać, iż ceny z ogłoszenia często podlegają negocjacji i ostatecznie nieco się różnią.
Na rynku pierwotnym stabilniej. "Wiosną zaczęło się dużo dziać"
Te same statystyki wskazują, iż na rynku wtórnym dużych wahań cenowych nie ma. Od początku roku, wg. portalu otodom, średnia cena oscylowała między 8300 a 8795 zł/m2.
- Oczywiście zależy to od wielu czynników, między innymi stanu mieszkania czy osiedla, na którym się znajduje. Ja powiedziałbym jednak, iż ta rozpiętość cenowa sięgała od 6 do 8 tysięcy złotych za metr - mówi nam Krzysztof Morze z Agencji Nieruchomości Centrum.
Zauważył on jednak inną pozytywną zależność.
- Wiosną zaczęło się naprawdę dużo dziać, zarówno jeżeli chodzi o sprzedaż domów, jak i mieszkań. Przede wszystkim znów pojawiła się fala "zwykłych klientów", czyli rodzin z dziećmi, którzy mają wkład własny, idą do banku, biorą kredyt i kupują dla siebie - nie na wynajem czy na tzw. flipa - zdradza Krzysztof Morze.
Sprzedawały się więc przede wszystkim 45-cio, 50-cio i 60-cio metrowe mieszkania w różnych dzielnicach.
Największy "boom" miał przypaść na okres od marca do maja, potem nadszedł pewien zastój.
- Teraz klienci prawdopodobnie wstrzymują się ze względu na okres wakacyjny i oczekiwanie na nowe oferty, których zwykle przybywa od września - uzupełnia.















