Ojciec, syn i wnuk. Dziedzictwo Leonarda Cohena

bejsment.com 2 godzin temu

Leonard Cohen

Dziesięć lat po śmierci Leonarda Cohena jego syn Adam wciąż odnajduje ojca niemal wszędzie. W lustrze dostrzega podobieństwo fizyczne, w swoim głosie słyszy znajome brzmienie, a na ulicach, w restauracjach i taksówkach nieustannie spotyka się z jego muzyką. Teraz postanowił uczcić pamięć legendarnego kanadyjskiego artysty wyjątkowym koncertem, w którym wystąpi również jego własny syn.

– Nie przypominam sobie ani jednego dnia, w którym nie pomyślałbym o ojcu albo świat nie przypomniałby mi o nim – przyznaje 54-letni Adam Cohen, również piosenkarz i kompozytor.

Okazją do wspomnień jest dziesiąta rocznica śmierci Leonarda Cohena, jednego z najwybitniejszych kanadyjskich twórców. Artysta zmarł 7 listopada 2016 roku, pozostawiając po sobie utwory, które na trwałe weszły do historii muzyki, w tym „Hallelujah” i „Suzanne”.

Z tej okazji Adam przygotował widowisko „Everybody Knows Leonard Cohen: The Official 10th Anniversary Concert Celebration”. Koncerty odbędą się w listopadzie w Kanadzie, a na początku 2027 roku produkcja wyruszy do Europy.

W Toronto wydarzenie zaplanowano na 7 listopada w Meridian Hall, dokładnie w dziesiątą rocznicę śmierci artysty. Wśród zapowiedzianych wykonawców znaleźli się Feist, Rufus Wainwright i Serena Ryder. Widowisko połączy występy muzyczne z archiwalnymi nagraniami Leonarda Cohena.

Dla Adama przedsięwzięcie ma jednak znaczenie znacznie głębsze niż zwykły koncert wspomnieniowy. To także okazja do zbliżenia się do własnego syna, 19-letniego Cassiusa.

Obaj pracują nad repertuarem w rodzinnym domu w Montrealu, analizując utwory Leonarda nuta po nucie, słowo po słowie.

– Samo granie jego piosenek i studiowanie ich tak dokładnie jest doświadczeniem najbardziej przypominającym żałobę, którą przeżywałem po jego śmierci – opowiada Adam.

Dodaje jednak, iż towarzyszy temu ogromna wdzięczność i przyjemność płynąca z odkrywania niezwykłego kunsztu ojca.

Historia ma również nieoczekiwany wymiar rodzinny. Cassius ubiegłego lata porzucił studia, oznajmiając, iż zamierza zostać muzykiem. Adam postanowił potraktować tę deklarację poważnie i zatrudnił go jako basistę podczas koncertów w Niemczech i Grecji.

– Skoro nie zamierza studiować, powinien pracować nad muzyką z taką samą pilnością i dyscypliną, jakiej wymagałaby od niego uczelnia – wyjaśnia.

Teraz wspólnie wykonują kompozycje Leonarda Cohena. Dla Adama to szczególnie poruszające doświadczenie, przywołujące wspomnienia trzech pokoleń rodziny siedzących razem przy stole.

Nie ukrywa też dumy z talentu syna. Przyznaje, iż Cassius pod względem technicznych umiejętności muzycznych przewyższa już własnego ojca.

Adam doskonale rozumie, jak skomplikowane bywają relacje między ojcami i synami, zwłaszcza gdy wszyscy wybierają tę samą drogę artystyczną.

Leonard Cohen nie był bowiem zachwycony decyzją Adama o rozpoczęciu kariery muzycznej. Żartował, iż wolałby widzieć go na stanowisku premiera Kanady, a przemysł muzyczny określał jako środowisko pełne pułapek i nieuczciwości.

– Było w nim pewne rozczarowanie, iż poszedłem w jego ślady – wspomina Adam.

Przełom nastąpił pod koniec życia Leonarda, kiedy syn został producentem jego albumu „You Want It Darker”, wydanego w 2016 roku. Była to ostatnia płyta artysty, która ukazała się za jego życia.

Wspólna praca nad nagraniami pozwoliła im spędzić wiele godzin w niezwykle bliskiej atmosferze. Adam mógł wreszcie pokazać ojcu, czego nauczył się przez lata własnej kariery.

– To był dla mnie zaszczyt. Mogłem przekazać mu całe doświadczenie, które zdobyłem przez życie – wspomina.

Dziś, ponownie analizując twórczość Leonarda, Adam dostrzega jeszcze wyraźniej, jak wielką wagę ojciec przywiązywał do każdego szczegółu. Każdy akord, przymiotnik i sposób zaśpiewania frazy był wynikiem starannego namysłu.

Jego zdaniem właśnie dlatego muzyka Cohena przetrwała próbę czasu. Powstawała z niezwykłym oddaniem, cierpliwością i dążeniem do doskonałości, a nie z myślą o chwilowej popularności.

Adam podkreśla, iż koncerty mają przypominać nie tylko muzyczny geniusz ojca, ale także jego poczucie humoru, skromność i wyjątkowy sposób bycia.

Zapytany, czy prywatnie Leonard Cohen bywał zwyczajnym, czasem niezręcznym ojcem, odpowiada, iż choćby w najbardziej żartobliwych chwilach pozostawał sobą.

– Zawsze była w nim elegancja, pokora, hojność, inteligencja i niezwykła obecność – wspomina.

Dziesięć lat po śmierci Leonarda Cohena jego muzyka ponownie połączy więc trzy pokolenia rodziny. Tym razem nie przy wspólnym stole w Montrealu, ale na scenie, przed publicznością, która wciąż pamięta niepowtarzalny głos kanadyjskiego barda.

Idź do oryginalnego materiału