
Nietypowy „cennik” pojawił się na przykościelnym parkingu w Skórzewie pod Poznaniem. Za pozostawienie samochodu nie trzeba płacić pieniędzmi. Miejscowi ojcowie Paulini wprowadzili własną walutę: Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, różaniec albo litanię. Pomysł spodobał się mieszkańcom, a zakonnicy liczą, iż w ten sposób uda się zebrać „pokaźną sumę” modlitw.
Parking przy kościele parafii św. Marcina i Wincentego Męczennika został niedawno wyremontowany. Przy wjeździe stanęła tablica przypominająca cennik znany z płatnych parkingów. Tyle iż zamiast złotówek podano na niej… modlitwy.
Za krótki postój wystarczy akt strzelisty. Pozostawienie samochodu na mniej niż godzinę „kosztuje” Ojcze Nasz, a druga godzina – dodatkowo Zdrowaś Maryjo. Za postój do trzech godzin należy odmówić dziesiątkę różańca w intencji kierowców, natomiast cztery godziny wymagają litanii do Matki Bożej w intencji parafii.
Najdroższy jest całodobowy postój. Jego cenę ustalono na jedną tajemnicę różańca odmówioną za kierowców i pieszych.
Są również wyjątki. Uczestnicy mszy świętych, nabożeństw i spotkań parafialnych korzystają z parkingu „bezpłatnie”. Jak żartobliwie wyjaśniono na tablicy: „łaska nie ma parkometru”.
Nie ma też kontrolerów sprawdzających, czy należność została rzeczywiście uregulowana. „Nie wystawiamy mandatów, sumienie działa całodobowo” – zapewniają Paulini. Kierowcy powinni natomiast pamiętać, iż parking nie jest strzeżony, dlatego – jak głosi regulamin – odpowiedzialność za samochód ponoszą „kierowca i jego anioł stróż”.
Ojciec Paweł Kaczmarek wyjaśnia, iż zakonnicy chcieli stworzyć coś praktycznego, a jednocześnie zachęcić kierowców do modlitwy za innych. Inicjatywa spodobała się mieszkańcom Skórzewa, którzy nazywają ją pomysłową i sympatyczną.
Paulini mają zaś nadzieję, iż klientów parkingu nie zabraknie. A jeżeli każdy uczciwie uiści należność, z czasem uzbiera się całkiem pokaźny „modlitewny utarg”.












