Być może zauważyliście już, iż nie jest moją pasją surfowanie na wzbierającej fali optymizmu. Szczególnie gdy ten optymizm nie ma specjalnie solidnych podstaw. Uważam za to, iż jest kilka istotnych niewiadomych w tym górniczym równaniu, które musi rozwiązać Michal Gasparik.
Przywykliśmy już do tego, iż w kwestiach personalnych w górniczym klubie dzieje się dużo w każdym okienku transferowym. Mamy przyjścia, odejścia, wypożyczenia i wszelkie związane z tym emocje. Jak to wyglądało w przerwie zimowej i jaki może to mieć wpływ na oblicze Górnika Zabrze, które zobaczymy na starcie rundy rewanżowej? Spróbuję przybliżyć Wam mój punkt widzenia.
Odejście skrzydłowego
Z odejściem Ousmane Sow musieliśmy się liczyć. jeżeli za 26-letniego zawodnika, który rozegrał jedną niezłą rundę w polskiej ekstraklasie, ktoś oferuje dobre pieniądze, no to niespecjalnie jest się nad czym zastanawiać. Nie jest też tajemnicą, iż nie było w zespole naturalnego następcy Senegalczyka. Trener Gasparik lubi grać odwróconymi skrzydłowymi, czyli musiałby być to lewonożny zawodnik z dobrym dryblingiem i inklinacjami do „ścinania” w kierunku pola karnego i szukania uderzenia lepszą nogą. Mile widziana była by także niezła szybkość.
Następcą Sow ma być Duńczyk Mathias Sauer. Na tę chwilę jest on jednak wielką niewiadomą. Oczywiście widać gołym okiem, iż chłopak ma dobrą lewą nogę, krótko prowadzi piłkę i lubi „pójść na przebój”. Dysponuje też dobrą szybkością.

Przypomina tym na pewno Senegalczyka, jednak przychodzi do nas po czasie spędzonym w drugiej lidze norweskiej, która trudnością zbliżona jest do Betclic 1. Ligi. Już sam ten fakt stawia przy 21-latku mały znak zapytania. Dodatkowo Sauer dołączył do Górnika w trakcie obozu w Belek i nie zagrał choćby minuty w spotkaniach kontrolnych. Być może stało by się inaczej, jednak fatalne warunki pogodowe w Turcji spowodowały, iż Górnik musiał odwołać sparing ze Slovanem Bratysława.
Duńczyk jest młody i ma na pewno spory potencjał rozwojowy, jednak biorąc pod uwagę wszystko, co napisałem powyżej, nie jest to raczej piłkarz na pierwszy skład w meczu inauguracyjnym rundy wiosennej.
Kluczowi pomocnicy bez gry
Niestety okres przygotowawczy nie był łaskawy dla naszych dwóch czeskich pomocników. Zarówno Patrik Hellebrand jaki i Lukas Ambros zmagali się z urazami i nie zagrali w meczach kontrolnych. Za pierwszym ciągnie się kontuzja kolana, której nabawił się w meczu przeciwko Lechii Gdańsk pod koniec rudny jesiennej. Drugi miał zagrać przeciwko SV Ried, jednak w ostatniej chwili zastąpił go Bastien Donio (zagrał zresztą bardzo przyzwoity mecz). Trudno zatem przewidzieć, czy obaj pojawią się w wyjściowym składzie na mecz z Piastem. Przemawia za nimi fakt, iż grali razem i dobrze się rozumieją, jednak o ile nie będą w pełni sił, może być różnie.

W odwodzie mamy będącego w dobrej formie, wspomnianego już przeze mnie Bastiena Donio oraz doświadczonego Lukasa Sadilka, który jest uniwersalnym pomocnikiem. Na pozycji Lukasa Ambrosa zagrać może też Brandon Domingues. Czy doczekamy się tym sposobem dwóch Francuzów w wyjściowej jedenastce na inaugurację rundy rewanżowej? To było by na pewno coś.
Nowe nabytki do odbudowania
W zespole pojawiło się kilka nowych twarzy. Różnie niestety jest z liczbą minut, które spędzili oni na boisku w ciągu ostatnich miesięcy. Najsłabiej wygląda pod tym względem Paweł Bochniewicz. Rozegrał zaledwie 2 minuty w meczu ligowym SC Heerenveen, a ostatnie spotkanie w pełnym wymiarze czasowym zanotował w listopadzie 2024. Dyspozycja naszego stopera jest zatem wielka niewiadomą. Kolejnym z zawodników z deficytem minut grania jest Brandon Domingues.

W barwach Realu Oviedo Francuz wystąpił jedynie w meczu Pucharu Króla. Spędził wtedy na boisku 39 minut. Michał Rakoczy ma na koncie kilka więcej, bo 59 minut w ligowych spotkaniach Cracovii oraz 119 w STS Pucharze Polski i meczach trzecioligowych rezerw. Więcej grali Borislav Rupanov (Septemvri Sofia) oraz Lukas Sadilek (Sparta Praga). Z nowych nabytków najczęściej na boisku meldował się Mathias Sauer w barwach norweskiego Egersunds IK. We wszystkich rozgrywkach sezonu 2024/25 (system wiosna-jesień) rozegrał 35 meczów (2632 minuty).
Zaledwie dwa sparingi
Michal Gasparik mówił w wywiadzie dla klubowych mediów, iż mecz ze Slovanem Bratysława mógł być zagrany choćby w formule 2 x 90 minut. Wynika z tego, iż miał to być istotny test. Niestety nie odbył się ze względu na fatalną pogodę w tureckim Belek. Słowacki szkoleniowiec uspokaja, iż damy sobie radę i bez tego, jednak ja uważam, iż rozegranie w tym okresie zaledwie dwóch sparingów, nie jest dobrą wiadomością. Żaden trening nie zastąpi 90 minut walki z rywalem, w trakcie których można się zgrywać z kolegami i udowodnić swoją przydatność dla zespołu. To wszystko składa się na moje poczucie niepewności, co do sobotniego meczu.
Serce oczywiście mówi mi, iż wystartujemy dobrze i pokonamy Piasta, ale głowa przestrzega przed hurraoptymizmem. Jak będzie? Około 16:30 w sobotę będziemy mądrzejsi.
Jadymy durś!
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl / Górnik Zabrze
















