Oliwier Sławiński, piłkarz Stali Rzeszów: Musimy wcześniej zamykać mecze

2 godzin temu
Oliwier Sławiński był jednym z najaktywniejszych zawodników Stali, ale jego zespół ponownie zapłacił za brak skuteczności. (Fot. Michał Trzpis/Stal Rzeszów)

Rozmowa z Oliwierem Sławińskim, pomocnikiem biało-niebieskich, którzy w Poniedziałek Wielkanocny przegrali na własnym stadionie z Odrą Opole. Ofensywny gracz „Żurawi” był bardzo aktywny na połowie przeciwnika, ale wraz z kolegami nie zdołał sforsować opolskiego muru.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

Należałeś do najbardziej kreatywnych piłkarzy Stali Rzeszów w tym spotkaniu. Mam wrażenie, iż gdyby twoi koledzy byli równie aktywni, brali na siebie większy ciężar gry i podejmowali więcej ryzyka pod bramką rywala, punkty byłyby po waszej stronie.

– Na pewno w ofensywie byłem tym zawodnikiem, który brał piłkę i „jechał” z przeciwnikiem, ale każdy ma swoje zadania i atuty. Sebie (Thillowi – przyp. red.) będzie np. ciężej wygrać pojedynek indywidualny, ale za to ma świetne prostopadłe podanie i potrafi niekonwencjonalnie rozegrać akcję. To wszystko zależy od charakterystyki zawodnika. Na swojej pozycji czuję się dobrze, a pojedynki przychodzą mi łatwo. Nie boję się wchodzić między dwóch rywali i próbować samemu stworzyć akcję podbramkową. Co do meczu – mieliśmy cztery sytuacje, a Odra jedną. To był kolejny mecz, w którym mamy okazje w pierwszej połowie, nie strzelamy gola, a po zmianie stron przegrywamy spotkanie. Ciężko coś więcej powiedzieć.

Wychodzi więc na to, iż kiepska skuteczność w ataku, jak i brak koncentracji w obronie przy niewielu szansach rywali, po raz kolejny sprawiły, iż zostajecie z niczym.

– Tak. Odra wykorzystała jedyną szansę, a my znowu musieliśmy gonić wynik. Chyba musimy popracować nad grą przeciwko niskiej defensywie, bo widać, iż mamy z tym problemy. Szkoda też sytuacji z rzutu rożnego w ostatniej minucie meczu – moglibyśmy zdobyć dopiero drugą bramkę w tym sezonie po stałym fragmencie gry, ale jakże ważną.

W sobotę czekają was derby Podkarpacia ze Stalą Mielec. Różnie mówi się, co jest kluczem do wygrania takich spotkań. Co będzie ważniejsze: umiejętności czy cechy wolicjonalne?

– Ciężko powiedzieć. Na pewno przez cały mecz te cechy muszą być obecne, bo może gdzieś z Odrą ich zabrakło. Teraz są derby, więc motywacja będzie o kilka procent wyższa. jeżeli chodzi o naszą grę w ofensywie, to raczej kilka będziemy zmieniać, bo tworzymy dużo sytuacji. Musimy natomiast popracować nad wykończeniem. Przy dogodnych okazjach trzeba zachować chłodną głowę i „zamknąć” mecz już w pierwszej połowie. Widać, iż ta część gry w naszym wykonaniu jest bardzo dobra, ale po przerwie coś gaśnie. Dlatego przy takiej proporcji musimy rozstrzygać spotkania wcześniej.

Terminarz meczu z Odrą nie był dla was korzystny, bo przypadł na święta. Trenowaliście choćby w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Jak udało ci się spędzić Wielkanoc bez wyjazdu do bliskich?

– W moim przypadku było odwrotnie – to rodzina przyjechała do mnie. Siostra aż spod Gdańska, a mama z Łodzi. Słyszałem, iż do większości chłopaków też przyjechali bliscy, więc nie mogliśmy narzekać, iż przez ligę nie spędziliśmy świąt razem.

Idź do oryginalnego materiału