To jedna z najważniejszych zmian, do jakich dochodzi w tej chwili w krotoszyńskim szpitalu. O problemach oddziału pisaliśmy już wiosną, gdy pojawiła się informacja o planowanym zawieszeniu jego działalności.
Wtedy wszystko było jeszcze otwarte. Pacjenci obawiali się, iż będą musieli dojeżdżać na chemioterapię do innych miast, a dyrekcja szpitala prowadziła rozmowy z wojewodą, NFZ i konsultantem wojewódzkim.
Dziś decyzja jest już konkretna.
https://krotoszynska.pl/wiadomosci/nie-dam-rady-dojezdzac-na-chemie-onkologia-w-krotoszynie-bedzie-zawieszona-pacjenci-w-strachu/DFoY5ihcx6StBTuxcxgwOddział zostanie zawieszony od października
Oddział Onkologii Klinicznej w Krotoszynie będzie nieczynny od 1 października do 31 grudnia 2026 roku.
Z dużą troską i odpowiedzialnością informujemy, iż Oddział Onkologii Klinicznej w Krotoszynie, zgodnie z decyzją wojewody wielkopolskiego, zostanie czasowo zawieszony w okresie od 1 października do 31 grudnia 2026 roku – przekazuje dyrektor SP ZOZ Natalia Mandrysz.
Powód?
Szpital przez ostatnie miesiące próbował znaleźć lekarzy, którzy pozwoliliby utrzymać bezpieczne funkcjonowanie oddziału. Ostatecznie odpowiedniej obsady nie udało się zapewnić.
W ostatnich miesiącach wraz z konsultant wojewódzką w dziedzinie onkologii podejmowaliśmy liczne działania, aby zapewnić oddziałowi stabilną i bezpieczną obsadę lekarską. Niestety, mimo tych starań, nie udało się zapewnić odpowiedniej liczby lekarzy, co uniemożliwia dalsze funkcjonowanie oddziału w dotychczasowej formie – wskazuje Natalia Mandrysz.
To właśnie problemy kadrowe są dziś bezpośrednim powodem zawieszenia działalności.
Pacjenci czekali na ostateczną decyzję
Pierwsze informacje o możliwym zawieszeniu oddziału pojawiły się już pod koniec marca. Wtedy zakładano, iż działalność może zostać wstrzymana od maja na dwa miesiące.
Dla pacjentów oznaczało to przede wszystkim jedno: konieczność dojazdów do innych placówek.
Niektórzy chorzy otwarcie mówili, iż regularne podróże na chemioterapię będą dla nich bardzo trudne.
Kilka dni później szpital uspokajał jednak, iż żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Oddział przez cały czas działał, a dyrekcja rozmawiała z wojewodą i NFZ o przyszłości świadczeń onkologicznych.
Nie oznaczało to jednak, iż problem zniknął.
https://krotoszynska.pl/wiadomosci/co-dalej-z-oddzialem-onkologicznym-w-krotoszynie-szpital-zabiera-glos/rJpFZaSBpFVoqviQmKMyOddział miał duże problemy finansowe
Jednym z najważniejszych tematów była ekonomia.
Dyrektor szpitala - Natalia Mandrysz - mówiła wówczas, iż krotoszyńska onkologia przynosiła znacznie mniejsze przychody niż wynosiły koszty jej funkcjonowania.
W ciągu roku leczono tam 149 pacjentów. 85 z nich było mieszkańcami powiatu krotoszyńskiego.
Przychody oddziału wynosiły około 3,3 mln zł, podczas gdy koszty sięgały około 5,8 mln zł.
Oddział generuje największe straty na działalności bezpośredniej. Przy przychodach na poziomie około 3,3 miliona złotych koszty wynoszą około 5,8 miliona – mówiła Natalia Mandrysz.
I dodawała:
Same wynagrodzenia to jest około 2,4 miliona, leki około 1,5 miliona. Strata rośnie z roku na rok i prognozy są jednoznaczne – ona dalej będzie się pogłębiała.
Problem nie dotyczył zresztą wyłącznie onkologii. Cały SP ZOZ Krotoszyn zmagał się wówczas z bardzo trudną sytuacją finansową.
Tyle mniej więcej brakuje nam co miesiąc na bieżące funkcjonowanie – mówiła dyrektor, wskazując kwotę około miliona złotych miesięcznie.
https://krotoszynska.pl/wiadomosci/szpital-pod-sciana-brakuje-miliona-miesiecznie-rozmowa-z-natalia-mandrysz/4PJ9VjlZsNCtCCMDcItWTo nie była pełna onkologia
W dyskusji o przyszłości oddziału ważne było również to, czym adekwatnie była krotoszyńska onkologia.
Trzeba zacząć od tego, czym ten oddział faktycznie jest. Nazwa „onkologia kliniczna” może sugerować pełne leczenie onkologiczne. Tak jednak nie jest. Ta nazwa została z przeszłości, natomiast w praktyce funkcjonujemy jako oddział chemioterapii dziennej i hospitalizacji, czyli tak zwanej onkologii dziennej – tłumaczyła Natalia Mandrysz.
Krotoszyński szpital nie dysponował bowiem pełnym zapleczem pozwalającym na kompleksowe leczenie pacjentów onkologicznych.
Nie prowadzimy pełnej diagnostyki, nie mamy zaplecza do leczenia operacyjnego, nie ma możliwości kompleksowego prowadzenia pacjenta. Podajemy chemię – i to nie we wszystkich przypadkach – wskazywała dyrektor.
Pacjent wymagający pełnej diagnostyki i ustalenia sposobu leczenia musiał więc korzystać z większego ośrodka. Krotoszyn mógł być miejscem, w którym część terapii była później kontynuowana.
Próbowano znaleźć inne rozwiązanie
Wiosną nie było jeszcze przesądzone, iż oddział zniknie z mapy świadczeń szpitala. Dyrekcja szukała możliwości utrzymania leczenia w Krotoszynie. Ostatecznie udało się zmienić organizację pracy.
Od czerwca pacjenci byli leczeni w formule jednodniowej chemioterapii. To pozwoliło kontynuować świadczenia, ale nie rozwiązało problemu z zapewnieniem stałej obsady lekarskiej. I właśnie tutaj sytuacja ostatecznie się zatrzymała.
Lekarzy przez cały czas było za mało
Szpital razem z konsultant wojewódzką w dziedzinie onkologii próbował zabezpieczyć obsadę. Bez odpowiedniej liczby lekarzy dalsze funkcjonowanie oddziału w dotychczasowej formule nie było możliwe.
Najważniejsze są dla nas bezpieczeństwo i ciągłość leczenia naszych pacjentów – podkreśla Natalia Mandrysz.
Dyrekcja wskazuje, iż właśnie z tego powodu podjęto decyzję o czasowym zawieszeniu działalności.
W odpowiedzi na problemy organizacyjno-finansowe oddziału, już od czerwca zmieniliśmy organizację pracy, prowadząc leczenie w trybie jednodniowej chemioterapii – zaznacza dyrektor.
Ten model pozwolił utrzymać leczenie przez kolejne miesiące. Nie wystarczył jednak, aby oddział mógł dalej funkcjonować w obecnym kształcie.
Pacjenci pojadą do Kalisza
Najważniejsze pytanie brzmi teraz: co z osobami, które są w trakcie leczenia?
Szpital zapewnia, iż nie zostaną pozostawione bez opieki. SP ZOZ w Krotoszynie podpisał porozumienie z placówką w Kaliszu dotyczące przejęcia i kontynuowania leczenia pacjentów.
Chcemy jednak zapewnić, iż żaden pacjent nie zostanie pozostawiony bez dalszej opieki – zapewnia Natalia Mandrysz.
Dzięki porozumieniu pacjenci mają mieć możliwość kontynuowania leczenia onkologicznego w specjalistycznym ośrodku w Kaliszu.
Dołożymy wszelkich starań, aby proces przekazywania pacjentów przebiegał w sposób uporządkowany, bezpieczny i z możliwie najmniejszym obciążeniem dla chorych i ich rodzin – wskazuje dyrektor.
To właśnie kwestia dojazdów była jednym z największych problemów, o których mówili pacjenci już wiosną. Teraz ten scenariusz staje się rzeczywistością.
Zawieszenie potrwa trzy miesiące
Decyzja wojewody wielkopolskiego obejmuje okres od 1 października do 31 grudnia 2026 roku. Nie jest to decyzja o likwidacji oddziału. Na razie oznacza to więc trzy miesiące przerwy w jego działalności. Co wydarzy się później? Tego jeszcze nie wiadomo. I to właśnie przyszłość oddziału będzie teraz najważniejszym pytaniem.
Brakowało kadry i odpowiedniego zaplecza
W rozmowie, którą opublikowaliśmy w kwietniu, pytaliśmy Natalię Mandrysz również o możliwość rozwinięcia krotoszyńskiej onkologii.
Nie. Nie mamy możliwości organizacyjnych ani kadrowych. Brakuje diagnostyki, rezonansu, specjalistów, konsyliów. Żeby stworzyć pełnoprawną onkologię kliniczną, musielibyśmy zbudować cały nowy zakres działalności – z osobnym personelem i zapleczem. To w tej chwili jest nierealne – odpowiadała.
Wtedy jednak dyrekcja przez cały czas szukała rozwiązania, które pozwoliłoby utrzymać świadczenia.
Dziś wiemy, iż udało się je utrzymać przez kilka kolejnych miesięcy, ale nie na tyle długo, aby uniknąć zawieszenia.
Co dalej z personelem?
Wiosną dyrekcja zapewniała również, iż ewentualne zmiany nie muszą oznaczać zwolnień pracowników.
Osoby zatrudnione na etatach nie stracą pracy. Mamy duże potrzeby kadrowe na innych oddziałach – szczególnie na internie czy chirurgii. Te osoby będą mogły kontynuować pracę w innych miejscach szpitala – mówiła Natalia Mandrysz.
Dziś głównym problemem pozostaje jednak zapewnienie lekarzy potrzebnych do prowadzenia świadczeń onkologicznych.
Przyszłość oddziału wciąż jest niewiadomą
Kiedy wiosną pojawiły się pierwsze informacje o możliwym zawieszeniu onkologii, szpital nie przesądzał jeszcze, jak ostatecznie będzie wyglądało leczenie pacjentów. Przez kolejne miesiące podejmowano próby znalezienia rozwiązania, które pozwoliłoby utrzymać świadczenia w Krotoszynie.
Zmieniła się organizacja pracy oddziału. Od czerwca chemioterapia była prowadzona w trybie jednodniowym. Jednocześnie szpital, wspólnie z konsultant wojewódzką w dziedzinie onkologii, szukał możliwości zapewnienia odpowiedniej obsady lekarskiej.
Ostatecznie problemu kadrowego nie udało się rozwiązać.
Od 1 października pacjenci będą więc kontynuować leczenie w Kaliszu. Szpital podpisał już w tej sprawie porozumienie z placówką, która ma przejąć opiekę nad chorymi.
Dyrekcja zdaje sobie sprawę, iż dla pacjentów oznacza to kolejną zmianę.
Rozumiemy, iż informacja o czasowym zawieszeniu oddziału może budzić niepokój, pytania i wiele emocji – szczególnie wśród osób, które są w tej chwili w trakcie leczenia – wskazuje Natalia Mandrysz.
Szpital zapewnia jednocześnie, iż chce przeprowadzić przekazywanie pacjentów w sposób uporządkowany i bezpieczny.
Dołożymy wszelkich starań, aby proces przekazywania pacjentów przebiegał w sposób uporządkowany, bezpieczny i z możliwie najmniejszym obciążeniem dla chorych i ich rodzin – deklaruje dyrektor.
Na razie decyzja o zawieszeniu obejmuje trzy miesiące – do końca grudnia. Co stanie się później? Czy oddział wróci do funkcjonowania, czy też szpital zdecyduje się na inne rozwiązanie? Na te pytania odpowiedź przyniosą kolejne miesiące.




![Mistrzowie parkowania [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG-20260925-WA0005.jpg)








