
Potężne burze, które w ostatnich dniach przeszły przez południowe Ontario, pokazały, iż infrastruktura wielu miast nie jest przygotowana na coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe – ostrzegają eksperci.
W środę w niektórych miejscach spadło ponad 100 mm deszczu. Silny wiatr łamał drzewa i zrywał linie energetyczne, a ulice i piwnice zostały zalane. Dzień później kolejna gwałtowna burza uderzyła w południowo-zachodnie Ontario. W rejonie Windsor badane są szkody, które mogło spowodować tornado.
Toronto Hydro uznało środową nawałnicę za jedno z najpoważniejszych zjawisk pogodowych ostatnich lat. W szczytowym momencie prądu nie miało około 65 tys. odbiorców. Jeszcze w piątek trwało usuwanie najbardziej skomplikowanych awarii. Hydro One informowało natomiast o około 10 tys. odbiorców bez energii, głównie w południowo-zachodniej części prowincji.
Skalę kataklizmu pokazują statystyki Toronto Fire Services. W ciągu 24 godzin strażacy odebrali prawie 1500 wezwań. Więcej było tylko podczas burzy lodowej w 2013 roku. Poważnie uszkodzony został także Rogers Stadium, gdzie wiatr zniszczył część trybun.
Według Northern Tornadoes Project zniszczenia w Toronto najprawdopodobniej spowodowały gwałtowne prądy zstępujące, a nie tornado.
– To nie wyglądają już na burze zdarzające się raz na sto lat, ponieważ występują znacznie częściej – powiedział Jason Thistlethwaite, ekspert ds. ryzyka powodziowego z University of Waterloo.
Jego zdaniem istniejąca infrastruktura nie jest przygotowana na takie zjawiska. Potrzebne są inwestycje w kanalizację burzową i zabezpieczenia przeciwpowodziowe, a mieszkańcy powinni mieć łatwy dostęp do informacji o zagrożeniu powodziowym swoich nieruchomości.
Toronto realizuje już wart około 3 mld dolarów program rozbudowy infrastruktury przeciwpowodziowej w rejonie Don River i nabrzeża, ale zdaniem eksperta podobnych inwestycji potrzeba znacznie więcej.












