Opłaciło się ryzyko w zagrywce Asseco Resovii

4 godzin temu
Fot. CEV

Siatkarze Asseco Resovii pokonali Aluron CMC Wartę Zawiercie 3-0 w meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów i zapewnili sobie awans. Jak powiedział Marcin Janusz rozgrywający Asseco Resovii, jego zespół bardzo dobrze zareagował na trudności, które wynikały ze stawki meczu.

SIATKÓWKA. LIGA MISTRZÓW

Siatkarze Aluronu CMC Warty byli już pewni awansu, natomiast resoviacy musieli wygrać. – Zawiercie było w innej sytuacji i mogło trochę luźniej podejść do meczu, a to często pozwala grać jeszcze lepiej. Nasza sytuacja była znacznie trudniejsza i bardzo cieszy jak zareagowaliśmy na te trudności. Przecież w ostatnim meczu ligowy w Zawierciu można powiedzieć, iż mieliśmy na talerzu przynajmniej punkt, a straciliśmy i wróciliśmy z niczym – mówił Marcin Janusz rozgrywający Asseco Resovii i podkreślił jak bardzo cieszy ta wygrana.

– Przede wszystkim zagraliśmy dobrze. Bo Zawiercie naprawdę cały czas gryzło i starało się odrobić straty. choćby jak dobrze zaczynaliśmy sety, to cały czas było czuć, iż jest niebezpiecznie. I też mieliśmy w głowie ten ostatni mecz z Zawiercia, gdzie dużą przewagę w trzecim secie roztrwoniliśmy. Więc świetnie, iż utrzymaliśmy dobry, równy poziom i koncentrację do końca meczu – stwierdziła rozgrywający zespołu z Rzeszowa.

Siatkarze Asseco Resovii w trzech setach oddali rywalom aż 18 punktów po błędach w zagrywce, ale też zapisali na koncie 6 asów.

– Takie mamy założenie, iż mamy ryzykować. Czasami to z boku pewnie źle wygląda jak idziemy i seryjnie psujemy zagrywkę. Mamy świadomość tego, żeby wygrywać z najlepszymi to po prostu musimy przełamywać gdzieś nasze błędy. jeżeli ktoś zepsuje zagrywkę to nie chcemy być zespołem, który po błędach gdzieś zacznie wstrzymywać rękę, zacznie grać trochę inaczej. Taką filozofię ma trener Massimo Botti. To mu się sprawdziło w tamtym sezonie i nad tym pracujemy – powiedział rozgrywający reprezentacji Polski.

Dla zespołu z Rzeszowa było to trzecie zwycięstwo w fazie grupowej, a dla rywali pierwsza porażka, ale przez cały czas są liderem w grupie D.

– Myślę, iż nie zagraliśmy na swoim poziomie. Ja na pewno mogę wziąć ten mecz na siebie i powinienem, bo mam jakieś tam swoje problemy pozasportowe, ale dzisiaj na mecz nie dojechałem i pozostaje mi tylko przeprosić. Myślę, iż mieliśmy dość sporo szans w secie. Dużo broniliśmy, mieliśmy dużo kontr, ale ich po prostu nie wykorzystywaliśmy, Rywale lepiej poradzili dzisiaj z przyjęciem tych mocnych zagrywek niż my – mówił Bartosz Kwolek, przyjmujący Aluron CMC Warty.

PRZECZYTAJ TEŻ: TTC Berlin Eastside, triumfator Ligi Mistrzyń zagra w czwartek w Rzeszowie

Idź do oryginalnego materiału