Opolanka znów staje do walki z plakatami antyaborcyjnymi

8 godzin temu

– Jako mama niepełnosprawnego chłopca codziennie jestem za życiem, ale jestem przeciwniczką rozpowszechniania drastycznych obrazów jak plakaty antyaborcyjne, które wyrządziły krzywdę mojemu synowi – podkreśla Agnieszka Kossowska, prezeska opolskiej Fundacji Rozwoju Edukacji Empatycznej.

Cztery lata temu Agnieszka Kossowska po raz pierwszy wniosła sprawę przeciwko działaczowi Fundacji Pro – Prawo do Życia o plakaty antyaborcyjne. Chodziło o prezentowanie w przestrzeni publicznej drastycznych zdjęć przedstawiających rozczłonkowane ciała płodów.

Sąd Rejonowy w Opolu wówczas uniewinnił aktywistę, uznając, iż w Kodeksie wykroczeń brak przepisu pozwalającego na jego ukaranie. Podobnie orzekł Sąd Okręgowy w Opolu w kwietniu 2024 roku.

Mówiąc inaczej, oba sądy uznały wtedy, iż drastyczne obrazy nie spełniają definicji „nieprzyzwoitych” w rozumieniu prawa.

Teraz sprawa wraca, tym razem jako postępowanie cywilne, przeciwko fundacji i jej działaczowi.

– Proces cywilny jest niezależny od karnego – wyjaśnia mecenas Andrzej Sieradzki z Opola, który reprezentuje Agnieszkę Kossowską. – Sąd oceni, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych Franciszka Kossowskiego. Uniewinnienie działacza fundacji w sprawie karnej nie ma tu znaczenia. Związanie wyrokiem karnym działa tylko w przypadku skazania, nie uniewinnienia.

„Ta fundacja broni życia, strasząc inne dzieci”

To pierwsza w Polsce sprawa, w której matka dziecka z niepełnosprawnością pozywa organizację odpowiedzialną za rozpowszechnianie drastycznych treści. Agnieszka Kossowska podkreśla, iż nie jest w tym sprzeciwie osamotniona. Wiele matek, z którymi ma kontakt, również nie godzi się na eksponowanie takich obrazów.

– Ta fundacja broni życia, strasząc inne dzieci – mówi Agnieszka Kossowska. – Nie biorą pod uwagę ich wrażliwości.

Franek wielokrotnie natrafiał na drastyczne plakaty. Jego mama opublikowała wstrząsający film pokazujący, jak na nie reagował.

– Kiedy jechaliśmy na badania do Wrocławia, przeraził go ogromny billboard z Hitlerem na tle flagi unijnej i zakrwawionym płodem – opowiada. – Innym razem trafiliśmy na pikietę z podobnymi transparentami. Po powrocie do domu Franek przegryzł szklany pojemnik i poranił sobie twarz. Później za każdym razem pytał, czy na ulicy znów zobaczy „zabite dzieci”.

W 2024 roku opolski sąd powołał biegłego psychiatrę dziecięcego.

– Jego opinia była jednoznaczna – mówi Agnieszka Kossowska. – Stwierdził ostrą reakcję Franka na stres, która przerodziła się w długotrwałe zaburzenie stresowe pourazowe. Franek zaczął bać się o własne życie.

Chłopiec przez cały czas przyjmuje leki i korzysta ze wsparcia specjalistów.

Agnieszka Kossowska kontra plakaty antyaborcyjne. Ludzie złożyli się na proces

– Kilka dni temu wyszliśmy na spacer i na Krakowskiej znów stali z tym olbrzymim billboardem – opowiada Agnieszka Kossowska. – Musieliśmy zmienić trasę, żeby Franek nie zobaczył tych obrazów. Mam świadomość, iż staję naprzeciw całej machiny Fundacji Pro – Prawo do Życia, ale muszę to zrobić dla syna i innych dzieci.

Kossowska zwraca uwagę, iż w Polsce zwłoki ludzkie otacza się szczególnym szacunkiem, tymczasem na plakatach prezentowane są „jak truchła” ciała nienarodzonych dzieci.

– Mam orzeczenia Sądu Najwyższego, które jednoznacznie przemawiają za karalnością publicznego prezentowania zdjęć martwych płodów – mówi mecenas Sieradzki. – Jedno jest z 16 lutego 2023 roku, a drugie, niemal identyczne w treści, z 12 października 2023 roku.

Trudno jednak powiedzieć, co zdecyduje sąd we Wrocławiu.

– Podczas jednej z rozpraw w Opolu obwiniony powiedział, iż nikt nie udowodnił, iż te obrazy szkodzą dzieciom. Chciałabym, żeby sąd wreszcie to dostrzegł – podkreśla Kossowska. – Rodzice piszą do mnie, iż omijają drogi, zasłaniają dzieciom oczy, a mieszkańcy wsi oblewają billboardy farbą, bo nie chcą, żeby ich dzieci to oglądały. A fundacja nakleja nowe. Słyszę, iż pokazywanie tych obrazów to „wyższe dobro”.

Koszty postępowania cywilnego są wysokie, dlatego Agnieszka Kossowska założyła zbiórkę. – To dzięki wsparciu ludzi mogłam wnieść tę sprawę – podkreśla mama Franka.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału