Widowisko „Kiedy mnie już nie będzie… W hołdzie Magdzie Umer i Agnieszce Osieckiej” odbyło się na finał festiwalu Opole 2026. Obie artystki łączyła silna więź, dlatego koncert poświęcony pamięci ich obu nie był żadną ekwilibrystyką.
Takim spektaklom towarzyszy jednak kilka czynników ryzyka. Pierwszy: nadmierna pomnikowość i traktowanie bohaterów z nabożną wręcz czcią. Drugi: nudna i przeciągająca się konferansjerka. Trzeci: wybór ponurych utworów. Na długo przed końcem koncertu „Kiedy mnie już nie będzie…” widać było, iż nie będzie on tymi czynnikami obarczony.
Wykonawcy piosenek nie silili się na oryginalność. Tu nie chodziło o to, żeby błysnąć za wszelką cenę. Wyglądało na to, iż tu nie chodzi o indywidualność, a o kolektyw. Może klucz tkwi w tym, iż sporą liczbę uczestników koncertu pamięci Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej na festiwalu Opole 2026 stanowili aktorzy.
Co nie znaczy, iż wykonania były nijakie. Przeciwnie! Było sporo emocji i energii. Czasami wręcz zaskakującej. Przykładem Maciej Zakościelny porywająco śpiewający „Na kulawej naszej barce”. Albo Mateusz Ziółko z powodzeniem mierzący się z „Wielką Wodą”, rozsławioną przez Marylę Rodowicz. Udany duet stworzyli też Kuba Badach i Natalia Szroeder. Zresztą, praktycznie wszyscy, którzy przewinęli się przez scenę, zaprezentowali się z dobrej strony.
Opole 2026 – Koncert pamięci Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej to było modelowe widowisko wspominkowe
Dobór utworów też był trafny. Stanowił ciekawą mieszankę, niosącą całą gamę emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Można powiedzieć, iż oddawał charakter obu artystek, którym poświęcone było to widowisko. Widać zresztą, iż ten koncert nie był przygotowany na kolanie. Selekcja piosenek była przemyślana, podobnie jak i decyzje o tym komu powierzyć ich wykonanie.
Trafny był też wybór Artura Andrusa na prowadzącego spektakl. W swojej konferansjerce podczas finałowego koncertu festiwalu Opole 2026 nie budował pomników Magdzie Umer i Agnieszce Osieckiej. Przytaczał anegdoty na ich temat, robiąc to z adekwatną sobie lekkością. Nie było też nadmiernej gadaniny. Niebo a ziemia w porównaniu do tego, jak poprowadzony był koncert piosenek Bogdana Olewicza. Także materiały wideo wyświetlane pomiędzy utworami wpisywały się w tę formułę.
Słowem, widowisko „Kiedy mnie już nie będzie…” to był modelowy koncert wspominkowy.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 godzina temu


![Parada Smoków i nie tylko. Tak żył Kraków podczas długiego weekendu [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/06/Parada_Smokow_Krakow_2026_Zdjecia14.jpg)
![[FOTO] OSP Ligota ma 130 lat. Za nami wielkie obchody jubileuszu](https://img.czecho.pl/2026/06/obchody_jubileuszu_130_lecia_osp_ligota_6_06_2026_ded8.jpg)

![Kraków eksplodował kolorami. Tłumy na Festiwalu Kolorów przed TAURON Areną [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/06/Festiwal_Kolorow_Krakow_20261.jpg)









