Czy o sukcesie człowieka musi świadczyć to, jak daleko wyjechał z rodzinnej miejscowości? Podczas konsultacji strategii Marki Opolskie z dziennikarzami Michał Pawlik przekonywał, iż region powinien odważniej mówić o korzyściach z życia właśnie tutaj. W tej opowieści bliskość Wrocławia i śląskiej metropolii miałaby być atutem, a pozostanie w Opolskiem – świadomym wyborem, z którego nie trzeba się tłumaczyć.
Trzydzieści siedem minut. Tyle, jak opowiadał Pawlik, zajęła mu podróż pociągiem z Wrocławia do Opola. Wracał do tego czasu kilkakrotnie, aż z rozkładu jazdy zrobił się argument w dyskusji o przyszłości województwa. Bo przez trzydzieści siedem minut w dużym mieście można jeszcze nie zdążyć dojechać z własnego osiedla do pracy. Oczywiście mieszkaniec miejscowości, z której trudno dostać się na dworzec, miałby w tej sprawie coś do dodania. Ale sama myśl zasługiwała na uwagę: może za długo patrzyliśmy na dużych sąsiadów jak na tych, którzy zabierają nam młodzież, pracowników i ambicje? Może warto zacząć liczyć również to, co dzięki ich bliskości mamy w zasięgu ręki?
Spotkanie było częścią prac nad strategią marki Opolskie, prowadzonych na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego przez konsorcjum Instytutu Badawczego IPC i MOOQ. Po analizach i diagnozie wizerunku przyszedł czas na konsultowanie proponowanych kierunków. Z dziennikarzami rozmawiał o nich Michał Pawlik.
Już samo określenie „strategia marki” potrafi człowieka zmęczyć. Za chwilę spodziewamy się slajdu z uśmiechniętą rodziną, zdjęcia zamku w Mosznej i zapewnienia, iż region jest wyjątkowy. Dokładnie tak samo wyjątkowy jak wszystkie pozostałe województwa.
Tym razem ciekawsza od katalogu atrakcji okazała się rozmowa o zwykłym dniu. O pracy, mieszkaniu, dzieciach, rodzicach i czasie, który zostaje człowiekowi po wykonaniu wszystkich obowiązków.
– Według mieszkańców Opolskie jest bardzo dobrym miejscem do życia. To się bardzo wyraźnie pojawiło się w naszych w badaniach – powiedział Michał Pawlik, przedstawiający założenia powstającej strategii marki Opolskie.
Z przedstawionej przez niego diagnozy wynikało, iż mieszkańcy dostrzegają zalety regionu, ale mają poczucie, iż poza jego granicami kilka o nich wiadomo. Lubimy swoje miejsce, tylko nie bardzo potrafimy opowiedzieć innym, dlaczego warto je polubić.
Pawlik zwracał też uwagę na wzajemną sympatię mieszkańców, gospodarność, solidność i przedsiębiorczość. Na firmy, które tutaj powstały i tutaj się rozwijały. Przywołał Itakę, przyznając, iż sam wcześniej nie kojarzył jej z Opolem. Rozpoznawalna firma może więc być bliższa odbiorcy niż region, z którego pochodzi. Ale sam spis przedsiębiorstw, zabytków i pięknych krajobrazów nie załatwi sprawy. Człowiek rozważający przeprowadzkę chce wiedzieć, jak będzie wyglądało jego życie. Czy znajdzie pracę, ile czasu straci na dojazdy i czy po powrocie do domu będzie miał jeszcze siłę porozmawiać z bliskimi.
Proponowany kierunek Pawlik opisywał jako „region dobrego wyboru”. Wyraźnie zaznaczał, iż nie przedstawiał gotowego hasła reklamowego. Chodziło o pomysł na opowieść: można korzystać z możliwości pobliskich metropolii i jednocześnie mieszkać w miejscu o mniejszej skali, bliżej przyrody i znajomych ludzi.
Najciekawiej zabrzmiało to w odniesieniu do młodych. Zbyt łatwo przyjęliśmy bowiem, iż ambitny człowiek wyjeżdża, a ten, który został, widocznie nie miał dość odwagi. Wyjazd wymaga uzasadnienia coraz rzadziej. Pozostanie – wciąż podejrzanie często. Tymczasem ktoś zostaje, bo przejmuje rodzinny warsztat. Ktoś rozwija własną firmę. Ktoś chce być blisko starzejących się rodziców. Ktoś po prostu lubi swoje miasto. Trudno uznać te wybory za mniej dojrzałe od wynajęcia drogiego mieszkania kilkadziesiąt kilometrów dalej. W opowieści Pawlika pojawili się również ci, którzy już wyjechali. Mają tu wspomnienia, rodzinę, znajome ulice. Być może łatwiej zachęcić ich do ponownego rozważenia Opolskiego niż przekonywać od początku człowieka, który nazwę regionu kojarzy wyłącznie z festiwalem.
Jest w tym jednak warunek, którego promocja nie przeskoczy. Obietnica wygodnego życia musi wytrzymać spotkanie z codziennością. Szybki pociąg między stolicami województw nie rozwiązuje kłopotu mieszkańca wsi bez autobusu. Bliskość lasu nie zastępuje lekarza, a sympatia sąsiadów – dostępnego mieszkania.
Podobnie z rodzinami. o ile mają być ważnymi odbiorcami tej opowieści, trzeba pamiętać, iż rodzina obejmuje również starszych ludzi. Ich samodzielność, możliwość wyjścia z domu, dojazdu do przychodni czy uczestnictwa w kulturze też składają się na jakość życia. „Ludzka skala” nabiera znaczenia wtedy, gdy służy człowiekowi w różnym wieku.
Podczas rozmowy padło również pytanie, kto ostatecznie będzie decydował o wykorzystaniu marki. Pawlik wskazał departament odpowiedzialny za promocję, zarazem przyznając, iż markę miejsca tworzą wszyscy mieszkańcy. To napięcie pozostanie: urząd może zamówić strategię, ale wiarygodność zapewniają jej ludzie.
– Chcielibyśmy, żeby ludzie po prostu zaczęli lubić i rozpatrywać Opolskie w kontekście swoich decyzji, czy to turystycznych, czy mieszkaniowych – powiedział Michał Pawlik.
. Konsultacje maja objąć także środowisko uniwersyteckie i organizacje pozarządowe; Pawlik mówił również o rozmowach z przedsiębiorcami i samorządowcami. Dopiero kolejne decyzje mają określić, do kogo i w jaki sposób region będzie kierował komunikację.
Dziennikarzom pozostało całkiem praktyczne zadanie: sprawdzać, czy za opowieścią o dobrym wyborze stoją warunki, które pozwalają go dokonać. Żeby młody człowiek mógł tutaj zostać, emigrant wrócić, a starszy mieszkaniec przez cały czas żyć po swojemu. Wtedy hasło będzie już znacznie łatwiej wymyślić.
Fot. Melonik














