Wydarzenie odbyło się 27 listopada. Uroczystość rozpoczął prezes Społem PSS Eugeniusz Mazur. Jego wystąpienie było próbą podsumowania tego, co działo się przez 71 lat: powstania chóru, pierwszych prób nad restauracją „Podlasianka”, dynamicznego rozwoju w latach 60. i 70., połączenia z zespołem tanecznym, a także działalności koncertowej. Mazur przypomniał, iż chór był tworzony przez ludzi, którzy wierzyli w ideę wspólnoty i chcieli śpiewać. Wymienił założycieli, dyrygentów, kronikarzy i tych, którzy latami budowali tradycję Społem. Mówił spokojnie, ale z wyraźnym poczuciem odpowiedzialności za to, by wszystkie nazwiska i historie wybrzmiały kolejny raz.Galeria zdjęć z wydarzenia:Prezes podkreślił również, iż od lat chór był ostatnim takim zespołem artystycznym działającym przy spółdzielni handlowej w Polsce.– Przez ponad 70 lat radziliśmy sobie z prowadzeniem zespołu, ale musieliśmy w końcu przyznać, iż realia się zmieniły – mówił.Jego słowa były jednocześnie hołdem dla tych, których zabrakło. Przed spotkaniem delegacja spółdzielni odwiedziła groby zmarłych chórzystów i dyrygentów, zapalając znicze.Czytaj też: Z miłości do tańca, regionu i ludzi. Wspomnienie o Emmie Cieślińskiej, choreografce i mistrzyni tradycjiEugeniusz Mazur i Paweł Hryniewski tłumaczą decyzję spółdzielni; fot. D. HojdaTo nie tylko śpiewChór przez ostatnie lata miał coraz bardziej uszczuplony skład. Wiele osób zmarło, zwłaszcza podczas pandemii. Inni przestali być w stanie regularnie uczestniczyć w próbach. Zespół stopniał do około piętnastu członków i nie udawało się przyciągać nowych. – Nie było prób, nie było możliwości regularnej pracy. Skład się nie odbudowywał, a bez tego chór nie jest w stanie funkcjonować – mówił Mazur.Czytaj też: To był dobry rok dla SpołemDrugą kwestią był brak dyrygenta. Andrzej Charytoniuk prowadził zespół przez 23 lata, w dużej mierze społecznie. Po jego wyjeździe z miasta nie znaleziono następcy. Prowadzenie chóru wymaga także akompaniatora, strojów, zakupu nut, elementów organizacyjnych. Spółdzielnia – jak wyjaśniał Mazur – nie mogła już ponosić kosztów, na które pozwalała sobie w minionych dekadach.– Jesteśmy ściskani przez wielkie sieci handlowe. Kapitalizm ma to do siebie, iż wszystko kosztuje. A chór to nie tylko śpiewanie, to ciągłe inwestycje – dodał.Z tego powodu zarząd Społem PSS podjął decyzję, która formalnie weszła w życie 27 listopada. Fragment decyzji odczytał podczas uroczystości Paweł Hryniewski. Przypomniał, iż instrumenty trafią do ostatniego dyrygenta, stroje pozostaną własnością chórzystów, a wszystkie pamiątki i archiwalia zostaną uporządkowane i zabezpieczone.Czytaj też: Spółdzielcy prezentują się na festynie. Są degustacje i występyChór od środkaWażnym momentem spotkania było przedstawienie książki „Gdzie śpiew, tam dobrzy ludzie” autorstwa Jerzego Trudzika. To obszerna monografia opisująca historię chóru od pierwszej próby w 1954 roku aż po współczesność. Trudzik, który przez lata towarzyszył zespołowi podczas spotkań i koncertów, opowiadał o tworzeniu publikacji bardzo emocjonalnie.Przypomniał nazwiska pierwszych członków chóru, miejsca, w których odbywały się próby, koncerty jubileuszowe, a także działalność trio żeńskiego i kwartetu męskiego. Mówił o atmosferze tamtych lat – entuzjazmie, pracy społecznej i wierze, iż wspólne śpiewanie ma znaczenie większe niż tylko muzyczne.– Chór „Społem” był częścią historii miasta i częścią historii ludzi, którzy tu żyli – podkreślał. Po prezentacji książki każdy uczestnik otrzymał jej egzemplarz.Szczególnym momentem spotkania było odsłonięcie nowej tablicy upamiętniającej fotografię chóru „Społem”. Zdjęcie wykonano jesienią 1954 roku podczas wyjazdu zespołu do Lublina, przed Zamkiem; fot. D. HojdaW uroczystości wzięła udział także zastępczyni prezydenta Białej Podlaskiej, Justyna Gorczyca. Zwróciła uwagę, iż chór przez lata współtworzył ważne miejskie wydarzenia i był obecny tam, gdzie potrzebne było ciepło i atmosfera. – To była ogromna przyjemność oglądać państwa na scenie. Chór „Społem” stał się rozpoznawalnym elementem tego miasta – mówiła, przekazując list od prezydenta Michała Litwiniuka. Obecni byli również przedstawiciele Chóru Męskiego „Echo Podlasia”. W imieniu zespołu przekazano pamiątkowy grawerton i słowa uznania za wspólną historię i lata współpracy.Szczególnym momentem spotkania było odsłonięcie nowej tablicy upamiętniającej fotografię chóru „Społem”. Zdjęcie wykonano jesienią 1954 roku podczas wyjazdu zespołu do Lublina, przed Zamkiem. To jedno z pierwszych i najcenniejsze zdjęcie w historii chóru. Napis na nowej tablicy przypomina okoliczności wykonania fotografii, a obok znajduje się pełna lista osób widocznych na zdjęciu. Nowa tablica stanowi symboliczne dopełnienie historii chóru, uzupełniając wcześniejszą pamiątkową tablicę odsłoniętą w 2013 roku, podczas obchodów 65-lecia zespołu w siedzibie Społem.Czytaj też: Biała Podlaska: Chór "Społem" ma już 65 lat! Ostatnia pieśńW najbardziej intymnym momencie spotkania odczytano przemówienie Izabeli Semeniuk – chórzystki z ponad 70-letnim stażem, wieloletniej prezes i kronikarki zespołu. Ze względu na wzruszenie nie była w stanie odczytać go sama. Jej słowa przywołały obrazy pierwszych prób, wspólnych wyjazdów, świątecznych koncertów i ludzi, którzy tworzyli chór przez dekady. Semeniuk podkreśliła, iż dorobek zespołu to ponad dwa tysiące koncertów oraz niezliczone wydarzenia, które budowały wspólnotę. Oddzielne miejsce poświęciła tym, którzy odeszli – ich głosy, jak mówiła, „na zawsze pozostaną w pamięci tych, którzy śpiewali razem z nimi”.Izabela Semeniuk – chórzystka z ponad 70-letnim stażem, wieloletni prezes i kronikarka zespołu; fot. D. HojdaPo tej części uroczystości jedna z chórzystek odczytała wiersz napisany specjalnie na tę okazję – prosty, rymowany, pełen wspomnień i wdzięczności.Uroczystość zakończyło wręczenie chórzystom białych róż przez prezesa Mazura oraz przewodniczącego rady nadzorczej. Wśród obdarowanych był 92-letni Jan Jedynak, najstarszy chórzysta i jeden z ostatnich świadków dawnych dekad.Gdy oficjalna część spotkania dobiegła końca, chórzyści ustawili się wspólnie i zaśpiewali po raz ostatni. Wykonali trzy utwory, które przez lata towarzyszyły im podczas występów: „Polskie kwiaty”, „Żurawie” oraz „Jezioro, jezioro”. Był to ich ostatni wspólny śpiew, zamykający 71 lat działalności chóru.Uroczystość zakończyło wręczenie chórzystom białych róż przez prezesa Mazura oraz przewodniczącego rady nadzorczej. Wśród obdarowanych był 92-letni Jan Jedynak, najstarszy chórzysta i jeden z ostatnich świadków dawnych dekad; fot. D. Hojda