Palmy robią własnymi rękami. Stanisława Majda ze Świniarska pilnuje tradycji, która nie może zniknąć

2 godzin temu

Na Sądecczyźnie wielkanocnych palm nie kupuje się w pośpiechu na straganie. Tu wciąż robi się je własnoręcznie – z tego, co daje natura i pamięć pokoleń. W Świniarsku (gm. Chełmiec) ta tradycja wciąż żyje i ma swoich strażników. Na antenie Telewizji Kraków wystąpiła – promując całą Sądecczyznę Stanisława Majda!

Tradycja, której nie wolno zgubić

W lachowskich domach przygotowania do Niedzieli Palmowej to coś więcej niż zwyczaj. To rytuał, który wymaga czasu, cierpliwości i wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

Palmy powstają z gałązek wierzbiny, bukszpanu, traw, zbóż i lnu. Do tego manualnie wykonywane, kolorowe kwiaty – każdy element ma swoje znaczenie i miejsce. Tu nie ma przypadków ani gotowych rozwiązań.

Stanisław Majda: „Trzeba to pokazywać młodym”

Jednym z tych, którzy pilnują tej tradycji, jest Stanisław Majda ze Świniarska. Od lat angażuje się w tworzenie palm i przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom.

– Musimy trzymać tradycję i pokazywać, jak dawniej ludzie potrafili wiele zrobić, nie mając tego, co mamy dziś – podkreśla.

To podejście nie jest dziś oczywiste. W czasach masowej produkcji i łatwego dostępu do gotowych ozdób coraz mniej osób decyduje się na własnoręczne przygotowania.

To coś więcej niż dekoracja

Sądeckie palmy to nie tylko symbol religijny. To także znak tożsamości regionu i dowód na to, iż lokalna kultura wciąż ma się dobrze – mimo zmieniającego się świata.

Dzięki takim osobom jak Stanisław Majda tradycja nie trafia do muzeum. Ona wciąż żyje – w domach, rękach i pamięci mieszkańców Sądecczyzny.

I wszystko wskazuje na to, iż jeszcze długo tak pozostanie.

Nagranie w TVP 3 Kraków – KLIK

Idź do oryginalnego materiału