Palnik poszedł w ruch na Dąbrowskiego. Znika część kontrowersyjnego oznakowania

1 godzina temu
Nowe oznakowanie na ul. Dąbrowskiego nie przetrwało starcia z rzeczywistością. Po fali krytyki ze strony kierowców oraz interwencjach służb ratunkowych, urzędnicy musieli przygotować plan naprawczy dla kontrowersyjnej śluzy rowerowej. Największym problemem okazał się paraliż pod jednostką straży pożarnej JRG2, gdzie wymalowane na asfalcie martwe pola i szykany uniemożliwiały sprawny wyjazd wozów bojowych do akcji.


Palniki poszły w ruch szybciej niż zakładano


Zgodnie z zapowiedziami zmiany miały zostać wprowadzone w maju, jednak już w piątek 24 kwietnia na miejscu pojawiła się firma, która zajęła się usuwaniem oznakowania.


Na początek w ruch poszedł palnik. Pracownicy usuwają pole wyłączone z ruchu, czyli tzw. martwe pole, przy pomocy frezarki mechanicznej oraz palnika gazowego. Urządzenia te służą do rozgrzewania i wypalania resztek grubowarstwowej masy, z której wykonane były pasy. Dzięki takiemu połączeniu nawierzchnia jest dokładnie oczyszczona i przygotowana pod naniesienie nowego oznakowania.


Kosmetyka zamiast rewolucji. Pas rowerowy zostaje na środku


Mimo prowadzonych prac, przebieg pasa rowerowego nie ulegnie zmianie i pozostanie on w obecnej lokalizacji, w centralnej części jezdni. Planowane działania obejmują modyfikację oznakowania poziomego i pionowego oraz usunięcie elementów, które w tej chwili wprowadzają niejednoznaczność. Skorygowany zostanie przebieg linii rozdzielających pasy ruchu, a trasa dla rowerzystów otrzyma wyraźne wyróżnienie kolorystyczne przy użyciu czerwonej farby.


Urzędnicy przyznają, iż analizowano inne warianty, jednak ich wdrożenie wiązałoby się z dużą ingerencją w układ drogowy oraz koniecznością przebudowy skrzyżowania i zmiany działania sygnalizacji świetlnej.


- Zaproponowany sposób prowadzenia pasa rowerowego w centralnej części jezdni, pomiędzy pasami ruchu pozwala na czytelne rozdzielenie kierunków ruchu i wcześniejsze uporządkowanie relacji pomiędzy pojazdami skręcającymi a rowerzystami jadącymi na wprost. Na obecnym etapie uznano, iż przyjęte rozwiązanie jest najbardziej racjonalne, zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i organizacji ruchu - komentuje Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.
Idź do oryginalnego materiału