Pani Milly – zapomniana mistrzyni łyżwiarstwa rodem z Opola

57 minut temu

Z panem Sebastianem spotykamy się na ulicy 1 Maja w Opolu przed kamienicą pod numerem 15. Właśnie tu – wtedy ulica nosiła nazwę Zimmerstrasse – mała Milly Irmgard Hedwig Förster przyszła na świat 3 sierpnia 1904 roku o godzinie czwartej po południu. Budynek łatwo rozpoznać, gdyż na jego fasadzie umieszczono widoczne z daleka sporych rozmiarów figury atlasów. Od tego budynku rozpoczęło się jego zainteresowanie rodziną Försterów.

Milly Irmgard Hedwig Förster – zdolna córka zamożnego ojca

– Dane o jej przyjściu na świat są pewne, ponieważ dotarłem do jej aktu urodzenia. Na nazwisko Förster natknąłem się w trakcie pisania pracy magisterskiej o kamienicach w naszym mieście – powiedział „O!Polskiej” Sebastian Ruszała.

– Ustaliłem, iż przyszła mistrzyni łyżwiarska była córką Emilie z domu Fieber oraz Otto Förstera, mistrza ślusarskiego, który miał w Opolu warsztat i prowadził sklep z artykułami metalowymi. Na jego wyroby możemy się natknąć choćby w kamienicy czynszowej należącej do Muzeum Śląska Opolskiego. Zachowały się tam wykonane przez niego metalowe elementy klatki schodowej. Dziełem tego mistrza jest także metalowe ogrodzenie parafialnego kościoła w Szczedrzyku, które do dziś służy mieszkańcom. Trzeba przypuszczać, iż był zamożnym człowiekiem. Nie tylko mieszkał w wyglądającej i dzisiaj efektownie kamienicy, ale był jej właścicielem.

Sebastian Ruszała zainteresował się bardzo udaną – jak się okazało – karierą sportową jego córki. Źródłem wiedzy o opolskich tradycjach łyżwiarskich sprzed wieku stały się m. in. akta miasta Opola zachowane w Archiwum Państwowym w Opolu.

Sebastian Ruszała wydobył historię Milly Irmgard Hedwig Förster z zapomnienia. / Fot. Krzysztof Ogiolda

Milly Irmgard Hedwig Förster trenowała w Oppelner Eislaufverein (Opolskim Towarzystwie Łyżwiarskim) istniejącym w mieście już od 1908 roku. Jej pierwszym wielkim sukcesem było zdobycie złotego medalu na mistrzostwach Niemiec w 1925 roku w Titise-Neustadt w Badenii Wirtembergii, gdzie zresztą i dziś znajduje się jeden z wiodących ośrodków niemieckich sportów zimowych.

Rok później mistrzostwa Niemiec odbywały się w Berlinie i panna Milly przywiozła z nich srebrny medal. Ten sukces powtórzyła w roku 1929, kiedy mistrzostwa odbywały się w jej rodzinnym mieście oraz w 1930 we Wrocławiu.

– Podczas opolskich zawodów Milly Irmgard Hedwig Förster wystąpiła nie tylko w zawodach indywidualnych – podkreśla Sebastian Ruszała. – Wystąpiła wspólnie z dr. Hellmuthem Jünglingiem, zdobywając drugie miejsce w jeździe parami. Duet Förster-Jüngling należał do czołówki łyżwiarzy figurowych zarówno na Górnym Śląsku, jak i w Niemczech. Notowali znakomite wyniki startując razem i w konkurencjach solistek i solistów.

W międzywojennym Opolu nie było oczywiście krytego lodowiska. Było natomiast – i to już od 1908 roku – wspomniane Opolskie Towarzystwo Łyżwiarskie. Pan Sebastian podkreśla, iż wśród inicjatorów jego założenia był m.in. słynny opolski fotograf Max Glauer. No i były mroźne ostre zimy, więc do organizowania zawodów choćby na poziomie ogólnokrajowych mistrzostw wystarczał Staw Zamkowy. W jego sąsiedztwie zbudowano w 1909 roku Eis-Haus, czyli Domek Lodowy z magazynami sprzętu, szatniami i kawiarnią.

Opolski badacz zauważa, iż jego budowę mieszkańcy wsparli niebagatelną kwotą 4100 marek. A wśród osób zaangażowanych w działalność Towarzystwa i w jego komitecie znajdujemy dobre nazwiska ówczesnych Opolan: dr Boksch, dr Engelbrecht, także panowie: Tetens, Lindner, Rocholl, Raabe, Mross, Liebig, Kunze, Heidenreich oraz Friedländer.

Wodę pompowano z Młynówki

– Wielu z nas, jadąc ulicą Piastowską lub stojąc na niej w korku mija nieduży, ale charakterystyczny budynek przepompowni – opowiada Sebastian Ruszała. – Stoi naprzeciw Instytutu Śląskiego. Zainstalowana w nim elektryczna pompa tłoczyła wodę rurociągiem z Młynówki do stawu. Trzeba było zapewnić stały dopływ wody, aby możliwe było utrzymanie na stawie odpowiedniej jakości lodu. Innym wyzwaniem było profesjonalne oświetlenie lodowiska, na którym nie można przecież było stawiać masztów. Instalację na odpowiedniej długości i wysokości zawiesiło miejskie przedsiębiorstwo energetyczne.

Dzięki starannej kwerendzie dokumentów Sebastian Ruszała odkrył i utrwalił wiele szczegółów dotyczących rozegranych w Opolu w 1929 roku mistrzostw Niemiec. Za organizację tych zawodów odpowiedzialny był – obok Opolskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego świętującego przy tej doniosłej okazji 20-lecie działalności – Górnośląski Związek Sportów Lodowych. Znaczącego wsparcia udzieliło miasto.

Zawody zaplanowano na sobotę i niedzielę 12 i 13 stycznia 1929 roku. Obserwatorium meteorologiczne we Wrocławiu na te dni przewidywało utrzymanie się mroźnej zimowej aury, choć prognoza nie wykluczała opadów śniegu. Na wypadek nagłej odwilży wyznaczony został termin rezerwowy dwa tygodnie później. Do rywalizacji zaproszono z całych Niemiec seniorki i seniorów, juniorki i juniorów oraz pary. Mężczyźni mieli za zadanie wykonać 12 figur obowiązkowych oraz trwający pięć minut program dowolny. Panie prezentowały o jedną figurę mniej, a na pokazanie się w programie dowolnym dostały cztery minuty.

Lodowisko na Stawie Zamkowym. W tle Domek Lodowy oraz opolska synagoga. / Fot. Muzeum Śląska Opolskiego

Nie ma wątpliwości, iż na te dwa dni Opole stało się łyżwiarską stolicą Niemiec. Do miasta przyjechali reprezentanci redakcji, agencji fotograficznych i wytwórni filmowych nie tylko z Gliwic i Wrocławia, ale i bardziej odległych miast, z Berlinem reprezentowanym przez słynną UFA na czele. Akredytacje prasowe otrzymało 28 gazet. Wrocławska rozgłośnia radiowa Schlesische Funkstunde poprosiła o przekazywanie na bieżąco wyników poszczególnych konkurencji przez telefon. A w poniedziałek po mistrzostwach wyemitowała trwającą 15 minut specjalną audycję, a w niej rozmowy z mistrzami Niemiec.

Po ile bilety

Najtańszy pojedynczy bilet na zawody można było kupić już za 50 fenigów. Kto kupił karnet na oba dni w przedsprzedaży, musiał wysupłać półtorej marki za bilet na miejsca stojące i cztery marki za wejściówkę na trybunę. Sprzedano blisko 400 programów, ale widzów musiało być znacznie więcej, skoro łączny dochód ze sprzedaży biletów wyniósł dokładnie 8008 marek i 50 fenigów.

Dla członków komitetu honorowego, sponsorów zawodów (nazywano ich wtedy elegancko protektorami) oraz dla nadburmistrza przygotowano około 40 miejsc specjalnych. W niedzielę łyżwiarzom przygrywała orkiestra Reichswehry. Nie zabrakło uroczystych przemówień, najlepsi zawodnicy otrzymali nagrody i gratulacje, a wieczorem wszyscy chętni zostali zaproszeni na zabawę taneczną.

Organizatorzy spodziewali się przyjazdu choćby kilku tysięcy osób publiczności. Uczestników i sędziów zakwaterowano w hotelach na koszt Górnośląskiego Związku Sportów Lodowych. Kibicom starano się zaoferować tanie lub wręcz bezpłatne miejsca noclegowe.

– Władze miejskie zwróciły się do mieszkańców z apelem o udostępnienie wolnych łóżek – opowiada Sebastian Ruszała. – Schronisko młodzieżowe mieszczące się w Domu Miejskim „Bolko” przygotowało 75 miejsc, pobierając jedynie opłatę pokrywającą koszty ogrzewania, oświetlenia i pościeli. Kolejnych 8–10 łóżek zaoferowała Izba Rzemieślnicza. Zachowały się również zgłoszenia mieszkańców Opola gotowych przyjąć uczestników pod swój dach. Za przydzielanie kwater oraz przedsprzedaż biletów odpowiadał Miejski Urząd Komunikacyjny.

Sadząc z ustaleń opolskiego pasjonata historii, mistrzostwa w 1929 roku musiały być bardzo udane. Nic dziwnego, iż cztery lata później – 14 i 15 stycznia 1933 roku w Opolu mistrzostwa Niemiec rozegrano po raz kolejny.

Ich gwiazdą była młodziutka, urodzona 8 października 1920 roku Monachijka Maxi Herber. niedługo miała się stać wielką gwiazdą. Cztery razy była mistrzynią świata (1936–1939), pięciokrotnie mistrzynią Europy (1935–1939), 10 razy mistrzynią Niemiec (3 tytuły indywidualne). Największe sukcesy odnosiła wraz z Ernstem Beierem.

Razem zdobyli złoty medal olimpijski w konkurencji par sportowych w 1936 roku w Garmisch-Partenkirchen. Maxi miała wówczas zaledwie 15 lat 4 miesiące i 5 dni. Maxi Herber i Ernst Beier byli parą nie tylko na lodzie, ale i w życiu. Ich związek musiał być burzliwy, skoro dwukrotnie się pobierali (pierwszy raz w 1941 roku) i dwa razy rozwodzili.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału