“Parking grozy” przy szpitalu w Puszczykowie: za postój możesz zapłacić fortunę. Czy ktoś zarabia na ludzkim nieszczęściu?

1 godzina temu

Szpital w Puszczykowie to miejsce, do którego każdego dnia trafiają ludzie potrzebujący pomocy medycznej. Niektórzy przyjeżdżają na planowane wizyty, inni pojawiają się w nagłych sytuacjach, gdy liczy się zdrowie, a niekiedy życie.

Właśnie dla tej drugiej grupy opłaty parkingowe mogą okazać się szczególnie dotkliwe.

Oficjalny cennik szpitala przewiduje, iż w strefie krótkiego postoju przed SOR-em pierwsze 20 minut jest bezpłatne. Po przekroczeniu tego czasu naliczane jest jednak 15 zł za każde rozpoczęte 30 minut. To stawka odpowiadająca 30 złotym za godzinę kolejnego postoju.

W praktyce rachunek może gwałtownie urosnąć, zwłaszcza gdy kierowca nie jest w stanie natychmiast wrócić do samochodu.

Przywiozłeś chorego? Teraz pilnuj zegarka

Wyobraźmy sobie sytuację, która może spotkać niemal każdego. Starsza osoba źle się czuje, ma silny ból lub doznała urazu. Bliscy podejmują decyzję o przewiezieniu jej do szpitala.

Samochód zatrzymuje się możliwie blisko wejścia na SOR. Trzeba pomóc choremu wysiąść, dostać się do środka, zgłosić problem personelowi i upewnić się, iż pacjent otrzyma pomoc.

W takich okolicznościach 20 minut może minąć błyskawicznie.

Co ma zrobić kierowca? Zostawić starszego, przestraszonego członka rodziny i pobiec przeparkować samochód? A może pozostać przy nim i pogodzić się z rosnącym rachunkiem?

To pytania, na które sam cennik nie daje odpowiedzi.

Oczywiście szpital musi zapewnić sprawny dojazd karetek i możliwość zatrzymania się kolejnym osobom przywożącym pacjentów. Rotacja samochodów bezpośrednio przed SOR-em jest ważna. Jednak czy nie da się jej osiągnąć w sposób, który uwzględnia wyjątkową sytuację osób szukających pomocy?

Prywatna firma zarządza parkingiem. Kto odpowiada za tak wysokie stawki?

Parkingami przy szpitalu zarządza Green Parking Polska Sp. z o.o. Co istotne, na terenie placówki funkcjonują również dwa zwykłe parkingi, na których według aktualnego cennika opłata wynosi 4 zł za każdą rozpoczętą godzinę.

Różnica jest więc ogromna. Problem w tym, iż osoba przywożąca chorego na SOR niekoniecznie wie, gdzie znajdują się tańsze miejsca i na jakich zasadach działa strefa bezpośrednio przed wejściem.

Czy prywatny operator korzysta finansowo z tego, iż kierowcy przekraczają darmowy czas postoju? Jak dzielone są przychody z opłat? I przede wszystkim – kto faktycznie decyduje o ich wysokości?

To pytania wymagające wyjaśnienia.

Co ciekawe, w 2018 roku, gdy sprawa wysokich opłat stała się głośna, przedstawiciel firmy Green Parking Polska informował media, iż cennik został narzucony przez szpital. Oznaczałoby to, iż odpowiedzialności za przyjęte stawki nie można przypisywać wyłącznie prywatnemu operatorowi. Nie wiadomo jednak, czy zasady ustalania opłat pozostają dziś takie same.

90 złotych za trzy godziny. Ta sprawa już kiedyś wywołała burzę

Problem nie jest nowy. W kwietniu 2018 roku media opisywały historię mężczyzny, który przywiózł żonę na SOR w Puszczykowie. Po trzech godzinach postoju przy automacie parkingowym zobaczył kwotę 90 złotych.

Opowiadał również o kobiecie, która za pięć godzin postoju miała do zapłacenia 150 złotych. Historia wywołała wówczas falę komentarzy i pytania o zasadność tak wysokich opłat przed oddziałem ratunkowym.

Szpital tłumaczył wtedy, iż miejsca bezpośrednio przy SOR-ze służą jedynie do krótkiego zatrzymania się, a dłuższy postój powinien odbywać się na zwykłych parkingach.

Po nagłośnieniu sprawy placówka informowała też o możliwości indywidualnego rozpatrywania skarg osób, które z powodu niezrozumienia zasad parkowania poniosły wygórowane koszty.

Minęło ponad osiem lat, a opublikowany w tej chwili cennik przez cały czas przewiduje 15 zł za każde rozpoczęte pół godziny po upływie bezpłatnego czasu.

Czy zarabianie na parkowaniu przy SOR-ze przekracza granice przyzwoitości?

Nie chodzi o to, iż każdy parking przy szpitalu musi być bezpłatny. Utrzymanie infrastruktury kosztuje, a pozostawianie samochodów na wiele godzin tuż przed wejściem na oddział ratunkowy może utrudniać dostęp innym pacjentom.

Jednak SOR nie jest centrum handlowym, lotniskiem ani atrakcją turystyczną.

Ludzie nie przyjeżdżają tam dla przyjemności. Nierzadko towarzyszy im strach, ból i niepewność o zdrowie najbliższych.

Właśnie dlatego pojawia się zasadnicza wątpliwość: czy system, który finansowo obciąża osoby pozostające dłużej przy chorym, jest adekwatnym rozwiązaniem?

Można przecież wyobrazić sobie inne zasady: możliwość bezpłatnego przedłużenia postoju w uzasadnionych przypadkach, potwierdzenie pobytu na SOR-ze albo dodatkowy czas dla osób przywożących pacjentów wymagających opieki.

Takie rozwiązania pozwalałyby chronić miejsca przed długotrwałym blokowaniem, a jednocześnie ograniczać ryzyko wysokich rachunków dla rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji.

Szpital powinien leczyć, a nie dokładać pacjentom kolejnych zmartwień

Pozostaje pytanie o odpowiedzialność za system opłat. choćby jeżeli parkingiem zarządza prywatna firma, działa on przy placówce medycznej, która powinna uwzględniać szczególne potrzeby pacjentów.

Czy 20 minut wystarcza na bezpieczne przekazanie chorego pod opiekę personelu? Czy osoby towarzyszące pacjentom są wyraźnie informowane o możliwości skorzystania z tańszych miejsc? Czy w przypadkach nagłych można uzyskać zwolnienie z wysokiej opłaty?

Warto również wyjaśnić, ile osób rocznie płaci podwyższone stawki w strefie SOR i jakie kwoty wpływają z tego tytułu do operatora oraz szpitala.

Bo choć pobieranie opłat za parkowanie samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, to sposób ich naliczania przy oddziale ratunkowym zasługuje na szczególną ocenę.

Gdy ktoś przywozi bliską osobę do szpitala, powinien móc skoncentrować się na jej zdrowiu, a nie zastanawiać się, czy kolejne pół godziny spędzone przy chorym będzie oznaczało następną opłatę.

I właśnie dlatego pytanie, czy parking przy SOR-ze w Puszczykowie służy przede wszystkim pacjentom, czy generowaniu przychodów, pozostaje aktualne.

Idź do oryginalnego materiału