Pech zawrócił Dariusza Kotalę z wyprawy dookoła świata

3 godzin temu
Złotoryjanin Dariusz Kotala przerwał podróż dookoła świata. Na Morzu Śródziemnym stracił trzy z czterech wioseł i miecz, który stabilizuje łódź. W tych warunkach kontynuowanie wyprawy byłoby czystym ryzykiem. Od kilku lat Dariusz Kotala żyje marzeniem o ekstremalnej podróży dookoła świata - bez użycia żagla, bez użycia silnika. Chciałby okrążyć Ziemię używając do tego tylko siły własnych mięśni. Po lądzie zamierza poruszać się na rowerze, a po morzach i oceanach na łodzi wiosłowej, którą z miłości do Złotoryi ochrzcił Złotoryjanką.

Pokonanie Morza Śródziemnego - z Grecji do wybrzeży Egiptu - miało być pierwszym etapem jego wyprawy. Wieczorem 25 czerwca wypłynął z portu Pireus. Noc minęła spokojnie. Rankiem dopadła go choroba morska, ale do tego zdążył się przyzwyczaić. Pogoda - początkowo dobra - zaczęła się robić coraz bardziej dokuczliwa. Półtorametrowe fale spychały go na skały Eginy. Naciskając z całej siły na wiosła zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Przez następne godziny kontrolował kierunek wiatru i kierunek dryftu, a kiedy mógł sobie na to pozwolić, chował się w kabinie przed słońcem, co ostatecznie okazało się nienajlepszym pomysłem i ściągnęło na niego kłopot
Idź do oryginalnego materiału