Pokonanie Morza Śródziemnego - z Grecji do wybrzeży Egiptu - miało być pierwszym etapem jego wyprawy. Wieczorem 25 czerwca wypłynął z portu Pireus. Noc minęła spokojnie. Rankiem dopadła go choroba morska, ale do tego zdążył się przyzwyczaić. Pogoda - początkowo dobra - zaczęła się robić coraz bardziej dokuczliwa. Półtorametrowe fale spychały go na skały Eginy. Naciskając z całej siły na wiosła zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Przez następne godziny kontrolował kierunek wiatru i kierunek dryftu, a kiedy mógł sobie na to pozwolić, chował się w kabinie przed słońcem, co ostatecznie okazało się nienajlepszym pomysłem i ściągnęło na niego kłopot
Pech zawrócił Dariusza Kotalę z wyprawy dookoła świata
Pokonanie Morza Śródziemnego - z Grecji do wybrzeży Egiptu - miało być pierwszym etapem jego wyprawy. Wieczorem 25 czerwca wypłynął z portu Pireus. Noc minęła spokojnie. Rankiem dopadła go choroba morska, ale do tego zdążył się przyzwyczaić. Pogoda - początkowo dobra - zaczęła się robić coraz bardziej dokuczliwa. Półtorametrowe fale spychały go na skały Eginy. Naciskając z całej siły na wiosła zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Przez następne godziny kontrolował kierunek wiatru i kierunek dryftu, a kiedy mógł sobie na to pozwolić, chował się w kabinie przed słońcem, co ostatecznie okazało się nienajlepszym pomysłem i ściągnęło na niego kłopot

3 godzin temu















