Telefon rozładowuje się przed końcem dnia? Internet zwalnia w najmniej odpowiednim momencie? Problem prawdopodobnie nie tkwi w baterii ani w telefonie. W 8 na 10 przypadków wystarczy zmienić kilka ustawień, o których producenci nie informują wprost. Te funkcje działają w tle, zjadają energię i utrudniają życie, a prawie nikt o nich nie pamięta.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Automatyczny wybór sieci – wróg numer jeden
Zdecydowana większość Polaków ma w telefonie ustawiony tryb automatyczny dla sieci komórkowej. System sam wybiera między 5G, 4G, 3G i 2G. Producenci tak to ustawiają fabrycznie. Problem? Telefon non stop szuka najlepszego pasma.
W praktyce wygląda to tak: w windzie łapie 4G, na klatce próbuje 5G, w mieszkaniu spada do 3G. Modem pracuje bez przerwy, szukając lepszego sygnału. Efekt: bateria leci szybko, a połączenie skacze jak piłeczka pingpongowa.
Polskie sieci 5G wciąż nie są stabilne. Zasięg bywa fragmentaryczny, szczególnie w budynkach. Telefon próbuje łączyć się z nadajnikiem 5G, nie dostaje odpowiedzi, wraca do 4G, znowu próbuje 5G – i tak w kółko. To pochłania masę energii.
Rozwiązanie jest banalne: wymuś stałe 4G/LTE. Telefon przestanie szukać i będzie działał stabilniej. W ustawieniach sieci komórkowej znajdziesz opcję „Preferowany typ sieci” – wybierz LTE zamiast automatycznego przełączania. Bateria odżyje, a internet będzie działał równie szybko, a często choćby szybciej, bo bez ciągłych przerywań.
Lokalizacja w tle zjada więcej, niż się wydaje
GPS to wygodna sprawa. Mapy, pogoda, komunikatory – wszystko działa płynniej. Ale większość aplikacji domyślnie ma włączoną lokalizację choćby wtedy, gdy jej nie potrzebuje.
Zimą problem narasta. Ludzie częściej sprawdzają pogodę, kondycję dróg, temperature powietrza. Aplikacje pogodowe pracują w tle co 15-30 minut. Facebook, Instagram, Snapchat – wszystkie żądają dostępu do lokalizacji „dla lepszego doświadczenia”. Tymczasem dla większości z nich wystarczyłaby przybliżona lokalizacja na poziomie miasta, a nie dokładność co do metra.
Największy problem to tryb „Dokładna lokalizacja”. Łączy GPS, Wi-Fi i sieć komórkową jednocześnie. To daje precyzję, ale jednocześnie niszczy baterię. Dla przykładu: aplikacja pogodowa nie potrzebuje wiedzieć, czy jesteś 50 metrów na zachód czy wschód od poprzedniej pozycji. Wystarczy jej miasto.
Co zrobić? W ustawieniach lokalizacji sprawdź, które aplikacje mają dostęp „cały czas”. Ogranicz to do minimum – mapy, może aplikacje do śledzenia aktywności fizycznej. Reszta niech dostaje lokalizację tylko podczas korzystania z aplikacji. A najlepiej – przełącz tryb lokalizacji z „Dokładna” na „Oszczędna”. Różnicy w codziennym użytkowaniu nie zauważysz, a bateria zyska choćby 20-30% żywotności.
Wi-Fi i Bluetooth pracują, choćby gdy myślisz, iż nie
Wyłączasz Wi-Fi przełącznikiem? Telefon wcale go nie wyłącza. Android i iOS trzymają skanowanie Wi-Fi aktywne w tle. Dlaczego? Bo przyspiesza to lokalizację, logowanie do znanych sieci i „poprawia doświadczenie użytkownika”.
W praktyce: siedzisz w piwnicy, bloku, metrze. Sygnał Wi-Fi słaby albo nieistniejący. Telefon i tak próbuje skanować dostępne sieci co kilka sekund. Łączy się, gubi sygnał, szuka ponownie. Modem pracuje na pełnych obrotach, bateria topnieje.
To samo dotyczy Bluetooth. choćby gdy nie masz podłączonych słuchawek ani smartwatcha, system skanuje otoczenie w poszukiwaniu urządzeń. W zatłoczonym miejscu – centrum handlowe, komunikacja miejska – telefon wykrywa dziesiątki urządzeń Bluetooth wokół. Próbuje z nimi nawiązać kontakt, sprawdza możliwość połączenia. To wszystko w tle, bez twojej wiedzy.
Gdzie to zmienić? Android: Ustawienia – Lokalizacja – Skanowanie Wi-Fi (wyłącz). iPhone: Ustawienia – Prywatność – Usługi lokalizacji – Usługi systemowe – Sieć i połączenia bezprzewodowe (wyłącz). Po prostu wyłącz skanowanie w tle. Włączysz Wi-Fi i Bluetooth wtedy, gdy faktycznie potrzebujesz – i tylko wtedy będą działać.
Router dualband to pułapka dla baterii
Większość routerów w polskich domach pracuje w dwóch pasmach: 2,4 GHz i 5 GHz. Producenci ustawiają je często pod tą samą nazwą sieci. Telefon przełącza się między nimi automatycznie. I tu zaczyna się problem.
Pasmo 5 GHz jest szybkie, ale krótkozasięgowe. Nie przechodzi przez ściany. Pasmo 2,4 GHz wolniejsze, ale silniejsze. Telefon próbuje trzymać się 5 GHz, bo daje wyższą przepustowość. Idziesz z pokoju do pokoju – sygnał 5 GHz słabnie, telefon przełącza na 2,4 GHz. Wracasz – znowu 5 GHz. Każde przełączenie to praca modemu, obciążenie baterii i chwila bez internetu.
Rozwiązanie: nadaj sieciom różne nazwy. „Dom_2.4” i „Dom_5” albo cokolwiek innego. Wtedy sam wybierasz, do której się łączyć. W sypialni, gdzie sygnał słabszy – 2,4 GHz. Przy biurku, blisko routera – 5 GHz. Telefon przestaje skakać, połączenie staje się stabilne, bateria trzyma dłużej.
Alternatywa: jeżeli router pozwala, wyłącz pasmo 5 GHz w miejscach, gdzie i tak nie działa dobrze. Po co telefon ma próbować łapać sygnał, który jest zbyt słaby do normalnej pracy?
Tryb oszczędzania energii włączony na stałe
Brzmi logicznie: włączam tryb oszczędzania, telefon zużywa mniej energii. W teorii tak. W praktyce – niekoniecznie.
Tryb oszczędny ogranicza procesy w tle, spowalnia procesor, obcina funkcje sieciowe. To działa, gdy faktycznie potrzebujesz wycisnąć ostatnie 10% baterii przed dotarciem do ładowarki. Ale włączony na stałe robi więcej złego niż dobrego.
Dlaczego? Bo opóźnia połączenia sieciowe. Telefon nie łączy się od razu z Wi-Fi po odpaleniu ekranu. Czeka. Aplikacje nie odświeżają się na bieżąco. Powiadomienia przychodzą z opóźnieniem. A gdy w końcu system uruchamia połączenie – robi to wszystko naraz. Masa aplikacji próbuje się zsynchronizować jednocześnie. Procesor pracuje na pełnych obrotach przez minutę, żeby nadrobić zaległości.
Efekt? Telefon zużywa więcej energii w krótkim czasie, niż gdyby pracował normalnie przez cały dzień. Plus frustracja: wiadomości docierają za późno, internet nie działa, gdy go potrzebujesz.
Używaj trybu oszczędzania tylko wtedy, gdy bateria spada poniżej 20% i wiesz, iż do ładowarki jeszcze daleko. Na co dzień zostaw telefon w trybie normalnym. Lepiej zadbaj o pozostałe ustawienia opisane wyżej.
Co to oznacza dla ciebie?
Bateria topnieje w oczach? Internet zwalnia bez powodu? Zanim kupisz nowy telefon albo wymienisz akumulator, sprawdź te pięć ustawień. W zdecydowanej większości przypadków problem nie tkwi w sprzęcie. Tkwi w konfiguracji, którą można zmienić w 10 minut.
Wymuś stałe 4G zamiast automatycznego przełączania. Ogranicz dostęp aplikacji do lokalizacji. Wyłącz skanowanie Wi-Fi i Bluetooth w tle. Rozdziel sieci 2,4 i 5 GHz w routerze. Nie używaj trybu oszczędzania na stałe. To proste zmiany, które dają wymierny efekt.
Po wprowadzeniu tych poprawek telefon będzie działał szybciej, stabilniej i dłużej na jednym ładowaniu. Nie musisz nosić powerbanku ani szukać gniazdka w kawiarni. Wystarczy pięć minut w ustawieniach – i problem znika.

1 godzina temu



![Pogoda dla Torunia [1.12.2025]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2021/04/POGODA-DLA-TORUNIA-12.jpg)











