Piękne, niepokojące i bardzo osobiste. „Połączenia” Ludmiły Riabkowej dotykają tego, co ukrywamy

karkonoszego.pl 1 tydzień temu
To nie jest wystawa trzydziestu obrazów. To opowieść o chwili, w której człowiek przestaje się tłumaczyć i sprawdza, czy może zostać przyjęty takim, jaki jest – bez objaśnień, usprawiedliwień i ochronnej warstwy słów. Są wystawy, które można obejrzeć z bezpiecznej odległości. „Połączenia” na to nie pozwalają. Nie dlatego, iż krzyczą najgłośniej, ale dlatego, iż dotykają tego, co człowiek zwykle ukrywa: głodu bliskości, zmęczenia własną siłą, lęku przed utratą i pragnienia, aby choć raz nie musieć wyjaśniać siebie innym.

[foto:8260340]

Ludmiła Riabkowa nie maluje gotowych historii. Maluje stan bycia pomiędzy. Pomiędzy domem a drogą, dotykiem a oddaleniem, miłością a strachem przed nią, potrzebą drugiego człowieka a walką o zachowanie własnej wolności. Postacie na jej obrazach zbliżają się do siebie, ale bliskość nie zawsze przynosi ukojenie. Pocałunek może być obietnicą albo pożegnaniem. Objęcie może ratować, ale może również więzić. Krzyk nie musi wydobywać się z ust, aby dało się go usłyszeć.

[foto:8260316]

Nie wiemy, co wydarzyło się chwilę wcześniej ani co nastąpi za moment. I właśnie ta niewiedza jest w tych obrazach uczciwa. Artystka nie rozwiązu
Idź do oryginalnego materiału