Hodowcy koni, hobbyści, którzy z pasją zajmują się tymi zwierzętami niekiedu od wielu lat, a także zaprzęgi konne z regionu przybyły 6 czerwca na Świętą Górę, by modlić się i wspólnie spędzić czas w ogrodach klasztornych księży filipinów. Pielgrzymom przyświecało motto: "Na koniu do Boga. Stwórzmy braterski krąg z koniarzy serc i rąk".
- Rozmawiamy, wymieniamy się doświadczeniami, wspólnie spędzamy czas – mówili miłośnicy koni z Chwałkowa i Gostynia.
- Jesteśmy pod wrażeniem bazyliki i atmosfery. Bardzo nam się podoba - dodali ci, którzy w pielgrzymce uczestniczyli po raz pierwszy.
Oprócz nich na Świętą Górę zaprzęgami przyjechali także miłosnicy koni z innych regionów Polski – między innymi z Dolnego Śląska. Nic dziwnego, ponieważ pielgrzymki konne wyruszające do polskich sanktuariów maryjnych to coroczna tradycja Międzynarodowego Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. realizowane są pod patronatem Ogólnopolskiego Duszpasterstwa Miłośników Koni, do którego należą kapłani z całej Polski oraz przedstawiciele środowisk jeździeckich, woźnice, hodowcy koni.
W tym roku do sanktuarium maryjnego na Świętej Górze koniarze przybyli po raz piąty.
- Spotkanie szczególnie, bo miejsce szczególne. Dla was w takiej formie to już piąta pielgrzymka. I ten moment – popatrzmy na to, co robimy, na nasze zajęcia, także te codzienne, nie tylko te związane z paradą, kiedy ludzie nas podziwiają, patrzą, kiedy z dumą możemy przejechać konno w dorożce, w bryczce. Ale patrzymy także na ten nasze zajęcia, które przez ludzi, niezwiązanymi z końmi czasem nam uciekają – mówił kapłan koncelebrujący mszę świętą.
Zaznaczył, iż pielgrzymka ma szczególny charakter także dlatego, iż zgodnie z kalendarzem liturgicznym katolicy celebrują oktawę Bożego Ciała. Wyjaśnił, też jakie jest powołanie ludzi Bożych, wspomniając przy tym też koniarzy, którzy wyruszają na kilkudniowe pielgrzymki w dalekie miejsca.
- Pomiędzy nami są tacy, którzy kilka dni jechali do tego sanktuarium. Są też ci od lat związani dosłownie z kilkudziesięcioma pielgrzymkami konnymi w różne miejsca, począwszy od wspólnego sanktuarium, jakim jest Licheń. Dlaczego ruszamy w drogę? Dlaczego zostawiamy wygodne nasze miejsca, i tak jak Abraham, zamożny człowiek opuścił swoje dostatnie życie i ruszył w drogę? Bo był przekonany, iż tak trzeba, iż tak takie jest nasze powołanie ludzi Bożych - iż trzeba ruszyć w drogę pod sztandarem, na którym jest wasz pielgrzymkowy krzyż – mówił duchowny. - Ileż na nim jest karteczek z nazwami miejsc. Idziemy żeby pokazać naszą wiarę. Może ktoś, kto jest dalej od kościoła, od budynku, kto od lat tam nie wchodził, ale zobaczy krzyż pielgrzymkowy i zada sobie pytanie, czy nie warto wrócić do tego, co ten krzyż oznaczał – dodał.
Nawiązał również do listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza, który – według biblistów – przewędrował około 20 000 kilometrów, także konno. Wspomniał o obrazie przedstawiającym świętego, leżącego u stóp konia koło Damaszku, który traci wzrok.
- Bo jego pierwsze wędrowanie było w tym celu, aby prześladować chrześcijan. Kiedy spadł, dotknął ziemi, stracił wzrok, wtedy dopiero zobaczył to, co w życiu najważniejsze. Zrobił 20 000 kilometrów: nie tylko konno, nie tylko na nogach, na wielbłądzie, ale także przez morze – zaznaczył ksiądz podczas kazania.
Podkreślił znaczenie słów św. Pawła w liście do Tymoteusza: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem, po czym wyjaśnił, jakie mają znaczenie.
Pomyślcie w ilu nie tylko pielgrzymkach, ale zawodach, paradach, konkursach wy uczestniczyliście z waszymi końmi. Są tu też i hodowcy. Pokazywaliście z dumą nasze zwierzęta. W dobrych zawodach wystąpiłem - pisze święty Paweł. Oby i nasze zawody były dobre. I nie jest najważniejsze, które miejsce zdobyliśmy. Jakimi laurami zostały uhonorowane zwierzęta, nasze konie na takich czy innych pokazach. Tylko czy te zawody były dobre? Czy możemy tak jak święty Paweł powiedzieć, iż na końcu „wiary ustrzegłem”? – zastanawiał się ksiądz koncelebrujący mszę św. skierowaną dla pasjonatów koni.
Po kazaniu, w modlitwie powszechnej Bogu polecono ks. Sławomira Ruksa, proboszcza parafii pw. Trójcy Świętej w Chwałkowie, który również podążał do sanktuarium maryjnego w V Pielgrzymce Konnej i Zaprzęgów Konnych. Jednak tam nie dojechał.
- Módlmy się za wszystkich, którzy ucierpieli w różnego rodzaju wypadkach, szczególnie módlmy się o zdrowie dla księdza Sławomira, aby dobry Bóg pospieszył z pomocą i sprawił, iż otrzymają pełną pomoc medyczną – mówił kapłan przy ołtarzu.
Proboszcz parafii w Chwałkowie podążając powozem do sanktuarium Marki Bożej Róży Duchownej na Świętej Górze uległ wypadkowi - koń, zaprzężony do pojazdu, wystraszył się przejeżdżającego obok ciągnika rolniczego. Tak się złożyło, iż to proboszcz powoził. Został poważnie ranny po tym, jak wpadł pod bryczkę.
WIĘCEJ W ARTYKULE – KLIKNIJ W OBRAZEJ PONIŻEJ
https://gostynska.pl/wiadomosci/dramatyczny-wypadek-z-udzialem-proboszcza-duchownego-na-pielgrzymce-przygniotla-bryczka-rannego-zabral-lpr/Dt0E8EiLwfE6OvvHBCur- Proboszcz miał tutaj być z nami, ale nie dotarł. Jechał bryczką z pasażerkami. Na skrzyżowaniu w Bodzewie miał wypadek. Oby wszystko dobrze się skończyło – mówili miłośnicy koni z Chwałkowa.
Po uroczystej Eucharystii ks. Krzysztof Dorna wraz z innymi kapłanami poświęcił konie, udzielił błogosławieństwa ich właścicielom, wręczył też specjalne kotyliony i pamiątki. Na uczestników pielgrzymki konnej, w kuchni polowej, czekał też posiłek. Ciepłą zupę przygotowali druhowie z OSP w Godurowie. Na zakończenie pielgrzymki sympatycy i hodowcy koni wyruszyli powozami na paradę ulicami Gostynia.





![NOWY WIŚNICZ. Na zamku odbył się Międzynarodowy Festiwal Chóralny [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zdj%C4%99cie-miniaturka-strona.jpg)









